fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Bonu turystycznego nie wolno wymienić na gotówkę

AdobeStock
Hotelarze nie będą nadstawiać karku za nieuczciwych klientów używających nie swoich bonów.

W internecie próbuje się sprzedawać bony turystyczne. Polska Organizacja Turystyczna z tym walczy. Od tygodnia posiada specjalną skrzynkę pocztową, na którą można przesyłać informacje o nieprawidłowościach. Są pierwsze zgłoszenia.

Blokujemy ogłoszenia

– Dotychczas otrzymaliśmy ich 23: 17 dotyczyło prób sprzedaży, pięć prób wyłudzenia bonu, a jedno chęci oddania pieniędzy za niesłusznie zrealizowany bon – wyjaśnia Grzegorz Cendrowski z Polskiej Organizacji Turystycznej (POT), odpowiedzialnej za program Polski Bon Turystyczny.

Na razie POT analizuje zgłoszenia. Zapowiada też, że te dotyczące sprzedaży bonów będzie kierować do organów ścigania.

Zgodnie z przepisami bon jest jednorazowy. Wynosi 500 zł na każde dziecko, ale tylko te do 18. roku życia, a na niepełnosprawne 1000 zł. Po jego aktywacji na Platformie Usług Elektronicznych ZUS otrzymuje się esemesem lub e-mailem 16-cyfrowy numer. Bon jest przyporządkowany do konkretnego dziecka. Nie wolno zapłacić nim za wypoczynek cudzego dziecka ani spieniężyć (art. 5 ust. 5 ustawy o Polskim Bonie Turystycznym). Musi być też wykorzystany w Polsce. A zapłacić można nim tylko za noclegi czy usługę turystyczną, i to jedynie u przedsiębiorcy znajdującego się na liście POT. Jest ona dostępna w internecie. Obecne są na niej 13 002 różnego typu podmioty.

I choć przepisy są jasne, to ciągle pojawiają się próby zamiany bonu na gotówkę. W internecie można znaleźć ogłoszenia: „Oferuję bon turystyczny o wartości 1500 zł w cenie 1300 zł. Niestety, tam, gdzie jedziemy, nie ma możliwości skorzystania z bonu. Zyskujecie państwo już na starcie 200 zł, czyli średnio dzień pobytu. Preferuję odbiór osobisty. Wysyłka tylko po wpłacie na konto". 

Przedstawiciele Allegro oraz OLX przyznają, że, owszem, pojawiały się ogłoszenia o bonie, ale tylko pojedyncze. A teraz są już blokowane.

A co na to przepisy?

– Ustawa dotycząca bonu zawiera przepisy karne, ale przewidują one grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech dla tych, którzy przyjmują płatność za realizację bonu niezgodnie z przeznaczeniem – tłumaczy Tomasz Konieczny, radca prawny oraz partner w Kancelarii Prawnej Konieczny Polak i Partnerzy.

Za przyjęcie płatności grozi odpowiedzialność

– Przepisy są więc tak skonstruowane, że w razie nieprawidłowości odpowiedzialność ponosi prowadzący hotel czy biuro podróży sprzedające kolonie. Natomiast handel bonem nie podlega odpowiedzialności karnej, ale i tak nie może on zostać zrealizowany przez biuro podróży czy hotel – tłumaczy mec. Tomasz Konieczny.

– Biuro podróży lub hotel musi bowiem weryfikować, czy płatność za usługi bonem zgadza się z danymi uczestników. Jeśli bon wystawiony jest na dzieci Jana Nowaka, np. Julię Nowak i Piotra Nowaka, to hotel nie może przyjąć tego bonu, skoro z usług mają korzystać dzieci Kowalskiego – wyjaśnia Konieczny.

Sami hotelarze zapowiadają, że nie będą nadstawiać karku za nieuczciwych klientów.

– Do tej pory nie było przypadków, by ktoś chciał zapłacić bonem nie swojego dziecka lub za pobyt, w którym nie uczestniczyły dzieci. Tego typu sytuacje raczej nie będą się zdarzały, bo za przyjęcie takiej płatności grozi nam odpowiedzialność karna. Nikt więc nie będzie ryzykował – twierdzi Maciej Szatkowski zarządzający hotelem Blue Marine Mielno.

To niejedyny problem.

Na liście podmiotów, w których można wykorzystać bon, pojawiły się np. sklep mięsny czy zakład ślusarski.

Polska Organizacja Turystyczna wyjaśnia, że lista prowadzona przez nią zawiera tylko nazwy przedsiębiorstw.

– Dlatego może się na niej znaleźć przedsiębiorca prowadzący restaurację czy zakład ślusarski. Zgodnie z prawem polscy przedsiębiorcy prowadzą często wielobranżową działalność, w tym działalność w sektorze turystycznym. Nie ma żadnych przeszkód, aby przedsiębiorca jednocześnie prowadził sklep mięsny, stację benzynową i obiekt hotelarski. Nazwy przedsiębiorstw wybierają sami przedsiębiorcy i czasami mogą one nie odzwierciedlać działalności turystycznej, którą prowadzą i którą zadeklarowali przy rejestracji (pod odpowiedzialnością karną) – wyjaśnia Grzegorz Cendrowski.

– Dostrzegamy, że skonstruowana przez ustawodawcę baza może być niewystarczająca, dlatego pracujemy z Ministerstwem Rozwoju nad jej rozszerzeniem o takie dane, jak: miejsce świadczenia usługi (jedna firma może mieć ich kilka, a nawet kilkadziesiąt, np. sieć hoteli), adres jej strony w internecie oraz województwo, w którym prowadzi działalność – wyjaśnia Grzegorz Cendrowski. I dodaje: – Czekamy, aż ZUS wprowadzi zmiany w platformie. To powinno ułatwić wyszukiwanie poszczególnych obiektów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA