fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Piątka z PiS do Trybunału

Henryka Krzywonos w czasie wyborów sędziów TK apelowała do posłów o szacunek dla konstytucji
Fotorzepa, Jerzy Dudek
TK orzeknie we własnej sprawie. Jego decyzja może jeszcze bardziej skomplikować wojnę między Platformą a PiS.

Wbrew ostrzeżeniom znaczącej części prawników i przy sprzeciwie opozycji partia Jarosława Kaczyńskiego wybrała pięcioro własnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zgłoszono kandydatury: Julii Przyłębskiej, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego oraz Piotra Pszczółkowskiego. Głosowania przerywała burzliwa debata przeradzająca się w awanturę (gdy zamykaliśmy to wydanie „Rzeczpospolitej", do TK wybrano tylko Ciocha i Morawskiego). W najgorętszym momencie legendarna działaczka „Solidarności" Henryka Krzywonos-Strycharska (PO) apelowała: – Proszę o szacunek dla konstytucji! A posłowie opozycji wstali, skandując: „Konstytucja!".

Z kolei gdy na trybunę wszedł poseł Stanisław Piotrowicz, który przeprowadza zmiany w Trybunale w imieniu PiS, opozycja skandowała: „Precz z komuną!", nawiązując do jego pracy w prokuraturze za czasów PRL.

PiS uważa, że jego sędziowie zastąpią piątkę wybraną przez Platformę pod koniec jej rządów. Tyle że środowe wybory mogą doprowadzić do chaosu prawnego. W czwartek Trybunał Konstytucyjny wyda orzeczenie w sprawie legalności wyboru sędziów dokonanego przez PO. Jeśli uzna wszystkich lub część prawników wskazanych przez Platformę za wybranych zgodnie z prawem, to nie będzie dokładnie wiadomo, kto jest sędzią TK. Może dojść do sytuacji, że sędziów będzie nawet 20 (dziesięciu obecnych oraz po pięciu nominatów z PO i PiS), choć konstytucja mówi jasno, że Trybunał składa się z 15 członków. Może się nawet okazać, że powstaną dwa składy TK – jeden uznawany przez PO, a drugi przez PiS. Doszłoby do paraliżu, bo TK nie mógłby orzekać. Od wygranej w wyborach parlamentarnych pod koniec października przejęcie kontroli nad TK stało się jednym z priorytetów PiS. Partia dążyła do obsadzenia pięciu foteli w Trybunale z żelazną konsekwencją. Po drodze w kontrowersyjny sposób – poprzez sejmowe uchwały – „unieważniła" wybór piątki sędziów dokonany przez Platformę pod koniec jej rządów. Pretekst dała sama PO. W październiku wybrała nie tylko trójkę prawników na miejsca sędziów, których kadencje kończyły się za jej rządów. Awansem dołożyła także dwójkę na miejsca sędziów, których kadencje kończą się teraz, na początku grudnia, a zatem za rządów PiS.

Wojna o Trybunał będzie mieć nie tylko skutki prawne i wizerunkowe, ale przede wszystkim poważne konsekwencje polityczne. Walcząc o kontrolę nad Trybunałem, PiS pozyskał cichego koalicjanta – Pawła Kukiza. Ugrupowanie Kukiz'15 okazało się sojusznikiem znacznie potulniejszym i niewymagającym w porównaniu z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin z lat 2005–2007. Za poparcie kontrowersyjnych działań PiS Kukiz nie dostał nawet jednego fotela sędziego w TK dla swego kandydata.

Jednocześnie operacja PiS wobec Trybunału skonsolidowała dwie liberalne partie opozycyjne. Wszystko wskazuje na to, że Platforma i Nowoczesna – które w kampanii wymieniały się kuksańcami – zakopały topór wojenny pod wpływem działań PiS.

Po wtorkowym spotkaniu u prezydenta w sprawie rozwiązania kryzysu szef Klubu PO Sławomir Neumann wystąpił na wspólnej konferencji z liderem Nowoczesnej Ryszardem Petru. Obaj mówili jednym głosem. Także we środę posłowie PO i Nowoczesnej przeprowadzili zgodną operację zablokowania marszałka Sejmu kruczkami prawnymi, która zmusiła PiS do opóźnienia wyboru swoich sędziów TK. Mariaż PO i Nowoczesnej marzy się byłemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Takiemu wariantowi sprzyja wspierany przez niego kandydat na szefa PO Tomasz Siemoniak. Jednak jego główny konkurent Grzegorz Schetyna jest bardziej sceptyczny. – Tylko PO jest w stanie podjąć wyzwanie twardej opozycji wobec PiS. Podważanie wagi głównej partii opozycyjnej uderza w system demokratyczny – stwierdził w radiowej Trójce.

W tej sytuacji najtrudniej się odnaleźć PSL. Z jednej strony to ludowcy są najbardziej sekowaną partią opozycji – PiS pozbawił ich stanowiska wicemarszałka Sejmu, usunął z Komisji ds. Służb Specjalnych i pozbawia wpływów w agencjach rolnych. Ale szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz nie wystąpił z liderami PO i Nowoczesnej po spotkaniu u prezydenta.

Wojna o Trybunał doprowadziła także do pierwszego poważnego zaiskrzenia na linii prezydent–lider PiS. Podczas gdy Kaczyński walczył o obsadę pięciu foteli w TK dla nominatów PiS, Andrzej Duda się wahał. To wahanie zostało bardzo źle przyjęte w centrali PiS. Gdy już opadnie kurz po wojnie o Trybunał, kredyt zaufania prezydenta u Jarosława Kaczyńskiego zostanie wyraźnie zredukowany.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA