fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nowe oblicze Sejmu po exposé Morawieckiego

Celem Mateusza Morawieckiego było przejęcie politycznej inicjatywy
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Opozycji nie przekonało exposé Mateusza Morawieckiego. Ze strony Lewicy w kontrze do premiera debiutował Adrian Zandberg.

Pierwsze tak poważne starcie między PiS a opozycją w nowej kadencji pokazało nowe oblicze Sejmu. Jego tłem było oczywiście exposé premiera Mateusza Morawieckiego, którego głównym hasłem stała się normalność. Jak pisała w poniedziałek „Rzeczpospolita", premier miał na celu połączenie wartości konserwatywnych z przesłaniem do nowego elektoratu PiS. Kolejnym celem było przejęcie inicjatywy. Bo w samym obozie władzy coraz częściej pojawiały się kuluarowe głosy, że ostatnie tygodnie nie zostały w dobry sposób zagospodarowane. – Ogólnym pomysłem było zaprezentowanie takiej wizji, która byłaby atrakcyjna dla umiarkowanych wyborców przy jednoczesnym twardym pokazaniu, że nie ma zgody na eksperymenty dotyczące rodziny i jej tradycyjnego modelu – twierdzi nasz rozmówca z partii rządzącej, znający kulisy przygotowań.

Premier Morawiecki wielokrotnie w exposé mówił właśnie o rodzinie. – Dzieci są nietykalne, kto podniesie na nie rękę, tę ideologiczną rękę, ten podnosi rękę na całą wspólnotę – powiedział.

Polityczną inicjatywę mają zapewnić wielokrotne apele do opozycji o współpracę. Również przy zmianie konstytucji. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że chce, aby w ustawie zasadniczej pojawił się zapis o ochronie środków PPK i IKE.

Konkretyzacja haseł

Realizacja haseł z exposé o modernizacji gospodarki Polski w globalnej skali była przełożona na język kilku konkretnych nowych zapowiedzi. Są to między innymi: powołanie pełnomocnik rządu ds. demografii, plan powstania 1000 zeroemisyjnych szkół, system kaucyjny na plastikowe butelki czy tzw. estoński CIT dla małych i średnich firm. Rząd powoła też pełnomocnika ds. OZE. Zmiany czekają usługi państwowe, z których, zgodnie z zapowiedziami, będzie można korzystać poza miejscem zamieszkania.

Dużo miejsca w exposé poświęcono wyzwaniom cywilizacyjnym i obecnym zagrożeniom dla bezpieczeństwa Polaków. Premier Morawiecki – zgodnie z zapowiedziami – nawiązał do kwestii bezpieczeństwa na drogach. Zapowiedział nowy program bezpiecznej infrastruktury drogowej, pierwszeństwo pieszych jeszcze przed wejściem na przejście. Morawiecki chce też, by w Sejmie powstał deregulacyjny pakiet o „wolnościowym" charakterze. To wyraźny ukłon w stronę wyborców Kukiza i Konfederacji. Konkretyzacja zapowiedzi w postaci planów i harmonogramów dla poszczególnych resortów – jak wynika z naszych rozmów w PiS – nastąpi w ciągu najbliższych tygodni. W tym lub w przyszłym tygodniu Rada Ministrów będzie też przyjmować kolejne projekty ustaw, na początek mały ZUS dla firm. Kolejne priorytety na 100 dni to projekty dotyczące 13. i 14. emerytury oraz badań profilaktycznych.

Kontra opozycji

Najbardziej wyrazistą ideowo kontrę dla przemówienia Mateusza Morawieckiego zaprezentował jeden z liderów Lewicy Adrian Zandberg. W przemówieniu bezpośrednio zderzył się z postulowanym przez premiera Morawieckiego hasłem dobrobytu. – Po czterech latach pańskich rządów Polska nie jest państwem dobrobytu. Płacicie grosze pracownikom budżetówki. Młodzi nauczyciele zarabiają tyle, że nie da się za to przeżyć – punktował premiera. Zandberg zarysował też plan ustaw i spraw, którymi Lewica zajmie się w trakcie kadencji. Skrytykował też plany zakupu myśliwców F-35, chociaż wątki dotyczące obronności wprost nie pojawiły się w wystąpieniu premiera.

Lider PSL uderzył w Morawieckiego z pozycji obrony interesu przedsiębiorców. – Państwo dobrobytu dla przedsiębiorców. Za dnia. A pod odsłoną nocy sięganie do kieszeni. Obłuda do kwadratu – przekonywał. Jego płomienne przemówienie zostało odebrano jako element przygotowań do kampanii prezydenckiej.

Na tym tle przemawiali lider PO Grzegorz Schetyna i nowy szef klubu Borys Budka. Ten drugi zapowiedział ustawy, których projekty ma złożyć PO – między innymi o bezpieczeństwie pieszych i dofinansowaniu in vitro.

Schetyna skupił się na krytykowaniu działań PiS, podkreślał też rolę przejętego przez opozycję Senatu w dalszej polityce. Swoją cegiełkę do krytyki dorzuciła też Konfederacja. Robert Winnicki zarzucał PiS przejęcie haseł PO, Donalda Tuska i wejście w politykę „ciepłej wody w kranie".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA