fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Brexit: deal jednak możliwy

Irlandczycy chcieli tego uniknąć, bo ich kraj ma ośmiokrotnie mniejszą gospodarkę od Wielkiej Brytanii. A jednak to między Leo Varadkarem i Borisem Johnsonem doszło do przełomu w rokowanich.
AFP
Droga do umowy o warunkach brexitu jest otwarta – ogłosili Johnson i Varadkar.

Premierzy Wielkiej Brytanii i Irlandii na cztery godziny zamknęli się w czwartkowe popołudnie w Thornton Manner, XIX-wiecznym pałacyku w Wirral koło Liverpoolu, które od wielu lat reklamuje się jako idealny przybytek na wesela.

Ale wybudowany w elżbietańskim stylu zabytek najwyraźniej przejdzie do historii jako miejsce, gdzie udało się wstępnie ustalić warunki rozwodu między Unią Europejską a Wielką Brytanią. Po spotkaniu obaj przywódcy wydali komunikat, w którym napisali, że rozmowy dotyczyły dwóch punktów.

Pierwszy to warunki wyprowadzenia Irlandii Północnej z unii celnej łączącej ją dziś z UE. To dla Dublina najbardziej drażliwy punkt w nowym planie brexitowym Johnsona, bo oznacza konieczność wprowadzenia kontroli na granicy między Republiką Irlandii a Ulsterem, prowincją, gdzie blisko połowa mieszkańców to irlandzcy katolicy.

W chwili zamykania tego wydania „Rzeczpospolitej" nie wiadomo było, czy ze spotkania wyciekną jakieś szczegóły w tej sprawie. Jednak źródła w Londynie mówią naszej gazecie, że Boris Johnson nie jest tu gotowy ustąpić co do zasady, bo jego zdaniem każdy kraj świata ma prawo utrzymać całe swoje terytorium w jednolitym obszarze celnym. Po stronie brytyjskiej możliwy jest natomiast kompromis co do momentu wyjścia Ulsteru z unii celnej z resztą Wspólnoty: mogłoby to nastąpić np. po pięciu latach od brexitu. Londyn jest też gotowy rozmawiać w sprawie warunków, w jakich będą prowadzone kontrole celne.

Drugi z omawianych punktów to zasady, na jakich obie wspólnoty zamieszkujące Ulster, katolicka i protestancka, miałyby uzyskać wpływ na przyszły status Irlandii Północnej. W Dublinie propozycja Johnsona, aby głosowanie w tej sprawie odbywało się co cztery lata, została bardzo źle przyjęta. Zdaniem Irlandczyków oznaczałaby chroniczną niestabilność dla całej wyspy.

Spotkanie w Thornton Manner jest przełomowe już choćby dlatego, że oznacza wznowienie negocjacji w Brukseli. Źródła w Londynie ostrzegały „Rz", że jeśli to nie nastąpi do końca tego tygodnia, porozumienie nie będzie możliwe z braku czasu.

– Na szczycie 17–18 października w Brukseli przywódcy Unii i Wielkiej Brytanii mogą dyskutować o szczegółach porozumienia, ale nie mogą tu od zera ustalać zasad, na jakich ma się opierać – powiedzieli nasi rozmówcy.

Ustalono, że w piątek sekretarz ds. brexitu Stephen Barclay spotka się z unijnym negocjatorem Michelem Barnierem, a Varadkar będzie rozmawiał z zespołem unijnych negocjatorów. To ma doprowadzić do uszczegółowienia porozumienia osiągniętego w Thornton Manner.

Wiele świadczy o tym, że Johnsonowi udało się przeprowadzić niezwykłe, pokerowe zagranie. Premier liczył, że jeżeli pokaże, iż zrobił wszystko, aby doprowadzić do wyjścia kraju z Unii z porozumieniem lub bez niego, bez trudu wygra przedterminowe wybory i jeśli nie 31 października, to kilka miesięcy później wyprowadzi kraj ze Wspólnoty. Wtedy już jednak nie będzie skłonny do kompromisu. Być może tego przeraził się Leo Varadkar. Bezumowny brexit oznacza bowiem dla Irlandii wprowadzenie twardej granicy z Wielką Brytanią.

Tuż przed spotkaniem sekretarz ds. biznesu Andrea Leadsam przyznała, że w razie porażki rozmów z Irlandczykami premier szykuje się do wysłania do Brukseli dwóch listów: pierwszego z prośbą o przełożenie brexitu (jak tego domaga się od niego parlament) i drugiego, w którym wytłumaczy, dlaczego taka zwłoka nie ma sensu i jak bardzo Wielka Brytania będzie blokować prace Unii, jeśli będzie zmuszona pozostać jej członkiem. To miałoby skłonić Wspólnotę do odrzucenia prośby o przełożenie rozwodu z Brytyjczykami.

Nie jest też wykluczone, że na ostatniej prostej rokowań na Dublin zaczęły naciskać inne europejskie stolice. Przez granicę między Irlandią Północną a Republiką Irlandzką przechodzą rocznie towary o wartości około 5 mld USD. Dlatego wprowadzenie bądź nie kontroli celnych pozostaje w zasadniczym stopniu kwestią symboliczną, związaną z tożsamością społeczności irlandzkiej. Jednak twardy brexit naraziłby wymianę towarów między Wielką Brytanią i całą Wspólnotą o wartości 600 mld USD rocznie!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA