fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Europa sam na sam z Rosją

Aleksiej Nawalny wciąż przebywa w niemieckim szpitalu
AFP
Berlin domaga się od Moskwy, by przedstawiła dowody, iż to nie ona otruła rosyjskiego opozycjonistę. Ale prezydent Trump odmówił wsparcia Niemców.

– Nie wiem dokładnie, co się stało. Ale myślę, że to tragiczne, straszne i nie powinno się zdarzyć – powiedział amerykański przywódca o otruciu Aleksieja Nawalnego.

– To ciekawe, że wszyscy zawsze wspominają Rosję. Nie mam nic przeciwko temu, ale myślę, że w tej chwili prawdopodobnie Chiny są państwem, o którym powinniśmy mówić o wiele więcej – dodał jednak. Nie potępił też Kremla i nie wsparł Niemców.

Niemcy poparła za to Wielka Brytania, która dwa lata temu również zetknęła się z rosyjskim nowiczokiem. – Użycie broni chemicznej w takim kontekście (ataku na lidera opozycji – red.) jest zwykłą gangsterką, a Rosja ponosi odpowiedzialność za to, by nigdy jej nie używać i by nikt inny jej nie użył – powiedział brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab.

Odpowiedzialność nakłada na Rosję obowiązująca od 1997 r. międzynarodowa konwencja o zakazie broni chemicznej – nowiczok nie jest bowiem trucizną, lecz bronią chemiczną. W 2017 r. Kreml uroczyście poinformował, że ostatecznie zlikwidował wszystkie swoje zasoby tej broni. Ale rok później na terenie Wielkiej Brytanii agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego użyli nowiczoka, o którego istnieniu nikt wcześniej nie wiedział.

Londynowi nie udało się skierować sprawy otrucia Siergieja Skripala i jego córki do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (która nadzoruje wykonanie konwencji) właśnie z powodu nieuwzględnienia tego rodzaju broni w traktacie. Ale organizacja naprawiła błąd w 2019 r. i teraz Niemcy mogą się do niej zwrócić w sprawie otrucia Nawalnego, co już sugeruje Berlin. Eksperci przestrzegają jednak, że Kreml jest mistrzem w tego rodzaju procedurach (czego dowodem ciągnący się proces w sprawie zestrzelenia malezyjskiego Boeinga nad wschodnią Ukrainą) i ewentualny spór w organizacji o użycie broni chemicznej może trwać lata i nie dać żadnego rezultatu.

Prawdopodobnie dlatego niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas zaczął grozić Rosji sankcjami, jeśli ta nie zacznie współpracować z niemieckimi śledczymi. Ale w sprawie otrucia Nawalnego w samej Rosji nikt nie wszczął śledztwa, a liczne organy ochrony porządku prowadzą jedynie „działania kontrolne". – Nie widać tu nic kryminalnego – powiedział rosyjski minister spraw wewnętrznych Władimir Kołokolcew, pytany o lidera opozycji. Sam Nawalny nadal znajduje się w śpiączce w berlińskiej klinice Charite.

– Nie należy zawężać dyskusji o sankcjach do tematu (budowy) Nord Stream 2 – uprzedził jednak Maas. Obecnie kontrowersyjny gazociąg zbudowany jest w prawie 90 proc., a ostateczne jego ukończenie powstrzymuje jedynie groźba amerykańskich sankcji przeciw wykonawcom. – W budowie uczestniczy ponad 100 firm z 12 krajów, przy czym połowa z nich to niemieckie. Wszyscy, którzy nawołują do sankcji, powinni zdawać sobie sprawę z konsekwencji takiego kroku – uprzedził niemiecki minister. Sama kanclerz Merkel uporczywie broni gazociągu, twierdząc, że to „komercyjny projekt, który nie ma nic wspólnego z polityką".

Kreml, widząc, że najważniejszy dla niego projekt nie jest zagrożony, nie wykazuje jakiejkolwiek chęci współpracy. Jedynie szanowany przewodniczący rosyjskiej Narodowej Izby Lekarskiej prof. Leonid Roszal zaproponował spotkanie lekarzy rosyjskich i niemieckich dla omówienia sprawy Nawalnego. W omskim szpitalu (gdzie początkowo leczony był opozycjonista) sugerują, że jest on cukrzykiem i wpadł w śpiączkę z powodu złej diety. Nikt jednak nawet nie próbuje wyjaśniać, dlaczego ratownicy pogotowia ratunkowego zdiagnozowali u niego otrucie i zawieźli na oddział toksykologii, gdzie lekarze początkowo również potwierdzili tę diagnozę.

– Drogi doktorze, możliwe, że nie czyta pan gazet, ale przyczyna śpiączki mojego męża jest już znana – to otrucie związkami fosforoorganicznymi, a w Omsku o tym świetnie wiedzieli – odpowiedziała prof. Roszalowi żona opozycjonisty Julia.

– Nie miał pan, nie ma i nie będzie miał jakiegokolwiek wpływu na jego leczenie. Przy otruciu związkami fosforoorganicznymi nie jest potrzebna pomoc pediatry (Roszal to światowej sławy pediatra – red.). (...) Pan nie chce pomóc choremu, lecz jedynie wyciągnąć informacje (od niemieckich lekarzy – red.) i zasłużyć się (przed Kremlem – red.) – dodała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA