Nieoficjalnie mówi się, że powodem tego jest sytuacja związana z rektorem ks. Stanisławem Gulakiem, któremu zarzucono plagiat.
Dziś obchodzone jest 100-lecie Związku Podhalan w Nowym Targu. W uroczystościach weźmie udział prezydent Andrzej Duda. Rozpoczęły się one od złożenia wieńca pod pomnikiem Władysława Orkana na pl. Słowackiego.
Prezydent ma uczestniczyć w jubileuszowej mszy św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu odprawianej przez abp. Marka Jędraszewskiego. Później weźmie uroczystościach na Rynku, które rozpoczną się o godz. 12.30. Tam zaplanowane jest wystąpienie prezydenta.
Z informacji Tygodnika Podhalańskiego wynika, że Andrzej Duda zrezygnował z wizyty w Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkole Zawodowej. Tam zaplanowany był ostatni punkt obchodów - Nadzwyczajny Zjazd Związku Podhalan.
"Nieoficjalnie, ma to związek z niewyjaśnioną jeszcze sytuacją ks. Stanisława Gulaka, rektora PPWSZ, którego praca habilitacyjna okazała się plagiatem. W ministerstwie szkolnictwa wyższego toczy się postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie" – podaje "Tygodnik Podhalański".
Gazeta na swojej stronie internetowej dodaje, że rektor miał być jedną z trzech osób witających prezydenta w progach PPWSZ, co nie podobało się części działaczy ZP, więc by uniknąć niezręcznej sytuacji, kancelaria prezydenta postanowiła zmienić program wizyty prezydenta w Nowym Targu.
Ks. dr hab. Stanisław Gulak jest rektorem Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu od trzech lat. Kilka miesięcy temu "Tygodnik Podhalański" napisał, że praca habilitacyjna rektora ks. Gulaka, to zlepek fragmentów przepisanych z innych książek.
Według "Tygodnika", ks. płk. dr hab. Stanisław Gulak w wielu miejscach swojej pracy korzystał z cudzych ustaleń i przemyśleń, cytatów czy przypisów, nie podając ich autorów, a nawet sugerując, że to on jest ich twórcą.
Poza tym w pracy pojawiły się też rażące błędy ortograficzne, a niektóre fragmenty książki były napisane inną czcionką, jakby pisały to dwie różne osoby.
To jednak nie koniec, bo wątpliwości dotyczą całego dorobku naukowego rektora uczelni z Nowego Targu. - Byłam mocno zaskoczona. Są różnego rodzaju plagiaty. Czasem ktoś bardzo sprytnie korzysta z pracy innych. Robi to na tyle zręcznie, że jest to trudne do wykrycia. Natomiast w tym przypadku zaskoczyła mnie zarówno ilość, jak i długość fragmentów wprost przepisanych z innych prac. Miałam wrażenie, że ksiądz Gulak nawet specjalnie nie starał się tego ukryć - mówiła Onetowi Beata Zalot, dziennikarka „Tygodnika Podhalańskiego".
Zarzuty potwierdził prof. Ryszard Markiewicz, współtwórca Ustawy o prawie autorskim, który oceniając pracę ks. Stanisława Gulaka mówi, że "tak oczywistej sprawy, tak bezczelnej w nagromadzeniu i istotności zapożyczeń, jeszcze nie widziałem".
- Sprawa jest jednoznaczna i kompromitująca - komentował. Jego zdaniem w przypadku pracy rektora nowotarskiej uczelni mamy do czynienia z plagiatem i oczywistym przestępstwem ściganym z urzędu.
Sam rektor bronił się, że jego praca była sprawdzana przez program antyplagiatowy, który wskazuje, że praca jest czysta. Dodał, że była sprawdzana przez czterech recenzentów, wśród których były osoby z wysokimi tytułami naukowymi. Zaprzeczył, żeby stosował niedozwolone praktyki. Sprawą zajmuje się prokuratura oraz ministerstwo nauki.