fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS idzie tropem ministra od korników

Fotorzepa, Piotr Guzik
Mimo odejścia ze stanowiska minister Jan Szyszko aktywnie walczy o swoje ideały i „uczynienie ziemi poddaną", a jego politykę wdrażają następcy.

Polityka szybko daje i jeszcze szybciej odbiera. Przebudzenie po przegranych z kretesem wyborach, nagłej utracie stanowiska czy załamaniu pozycji po uderzeniu odłamkiem jakiejś afery, to doświadczenia trudne i dla wybujałych osobowości ciężkie do przyjęcia. Jak poinformował portal wp.pl, były minister środowiska Jan Szyszko chce powołania komisji śledczej w sprawie szkód, jakie w Puszczy Białowieskiej... wyrządził kornik. Już Antoni Słonimski odkrył, że czasem „tonący brzydko się chwyta", i pewnie gorączkowe działania potężnego myśliwskiego lobbysty nie powinny dziwić. Przecież on wciąż słyszy od swoich ekspertów i dobiegaczy zapraszanych do słynnej stodółki w Tucznie, że był najlepszy, jedyny i padł ofiarą spisku ekologów. Logiczne jest więc, że spisek ten chce teraz odkryć z pomocą komisji śledczej. Szanse nie są duże, bo PiS ma trochę dość łykania wstydu za byłego ministra, ale jego postawa jest wymowna.

Podobny kłopot ma była pani premier Beata Szydło. Spadła przecież z bardzo wysokiego konia i nic tu ewentualna synekura w Parlamencie Europejskim nie pomoże. Ona nie ma nawet swojego dworu totumfackich, którzy mogliby przysięgać na wszystko, że wciąż jest „naszą Beatą kochaną".

Czasem mija dużo czasu, zanim po stracie stanowiska znajdzie się na siebie pomysł. Były prezes PSL i wicepremier w rządzie PO–PSL Janusz Piechociński oprócz pracy na rzecz ojczyzny za pomocą handlu z Azją ma także misję w sieci. Jego tweety słynne są w całym internecie, niezależnie, czy dotyczą wydajności z hektara w produkcji buraka cukrowego czy nowych pomysłów propagandowych TVP Info. Są też tacy, którzy z polityki, kiedy tylko ta wypuści ich ze swoich żelaznych objęć, uciekają do banków, które nie wiedzieć czemu, bardzo lubią polityków zatrudniać. Tu nazwisk wymieniać nie będę. Jeszcze się pewnie przydadzą.

Wyjściem z sytuacji mogłoby być obsadzenie we właściwym miejscu godnego następcy. Wydaje się, że minister Szyszko go znalazł. A może ma ich nawet dwóch? Nowy szef resortu środowiska Henryk Kowalczyk obiecywał ostatnio rolnikom i myśliwym, że dalej będzie można strzelać do zwierząt, ile dusza zapragnie, tylko że w tym celu nie trzeba zdejmować generalnej ochrony gatunkowej (bo będą się czepiać), tylko wydawać zgody na poziomie województw. A w ogóle, to „żyjemy w czasach nadmiernej wrażliwości w ochronie zwierząt" – oświadczył minister w Mławie. Nic dziwnego, że zmiany w ustawie o ochronie zwierząt, które chciał wprowadzić Jarosław Kaczyński w sprawie bardziej humanitarnego ich traktowania, utknęły w sejmowej zamrażarce, a projekt nie dostał nawet numeru druku.

Jan Szyszko może być dumny, tym bardziej że nowym ministrem rolnictwa został Krzysztof Ardanowski, który na początek – na wniosek producentów rzepaku – zezwolił na używanie neonikotynoidów, substancji śmiertelnie groźnych dla pszczół miodnych, których nie stosuje się w większości innych krajów europejskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA