Reklama

Sejm: 308 okrzyków z sali na każdy dzień obrad. To rekord

W żadnej kadencji nie było tyle okrzyków, a także wybuchów śmiechu.

Aktualizacja: 11.07.2018 08:49 Publikacja: 10.07.2018 19:20

Sejm: 308 okrzyków z sali na każdy dzień obrad. To rekord

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

W obecnej VIII kadencji Sejmu posłowie aż 54 tys. razy komentowali coś lub wykrzykiwali z ław poselskich. Daje to średnią 308,57 w przeliczeniu na dzień obrad. To swoisty rekord, bo w VII kadencji takich komentarzy było średnio na dzień obrad 99,96, w VI kadencji – 87,80, a w V kadencji – 80,20. Wiemy to dzięki Maciejowi Ozdowskiemu.

Czytaj także: Hańba, panie pośle!

Jest czytelnikiem „Rzeczpospolitej", a z zawodu informatykiem. – Stenogramy z kilku kadencji postanowiłem przeanalizować po części hobbystycznie, a po części dlatego, by przetestować narzędzia potrzebne mi w pracy zawodowej – opowiada. – Użyłem makr jednego z pakietów biurowych. Wychwyciłem ze stenogramów komentarze i inne zdarzenia, które niemal zawsze są odnotowane w nawiasach – wyjaśnia.

„Cicho, gimbazo"

Statystyki oddają stan na połowę czerwca, a ich autor nie ukrywa, że mogą być obarczone niewielkim błędem. – Przykładowo, nie zawsze wiadomo, komu marszałek wyłącza mikrofon. Zdarza się, że na mównicy stoi poseł, a marszałek mówi: „odbieram pani głos" – zauważa Maciej Ozdowski.

Reklama
Reklama

Jednak obliczenia i tak pozwalają wychwycić główne prawdy o dzisiejszym parlamentaryzmie. Najważniejsza brzmi: obecna kadencja jest wyjątkowo niespokojna.

Z analizy wynika, że posłowie najczęściej wykrzykują z ław słowa „brawo" (2660 razy), „kłamstwo" lub „kłamiesz" (973 razy), „ooo!" (515 razy) i „skandal" (442 razy). Tworząc te statystyki, autor niektóre kategorie potraktował szeroko, przykładowo, okrzyki „cicho" zliczył łącznie z „cicho, gimbazo", „cicho, nie drzyj się" i „sama bądź cicho, babo". Ogólnie było ich 139.

Autor zestawienia mówi, że pod względem liczby komentarzy z ław poselskich obecne posiedzenia są zdecydowanie bardziej niespokojne od epokowych dni w dziejach parlamentaryzmu, przykładowo, upadku rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 roku.

Jednak danych świadczących o burzliwości dzisiejszego Sejmu jest o wiele więcej. W tej kadencji zauważalnie wzrosła bowiem też liczba oklasków, oznak poruszenia na sali, używania dzwonka przez marszałka, uderzania w pulpity i oznak wesołości.

Tych ostatnich było 10,78 na dzień obrad, a w poprzedniej kadencji – 5,47. Ze stenogramów wynika, że posłów może rozbawić niemal wszystko, o czym świadczą następujące cytaty: „na sali obrad na chwilę gaśnie światło, wesołość na sali" lub „poseł Tadeusz Cymański zakłada marynarkę, wesołość na sali, oklaski".

Największe przyrosty widać w statystykach wyłączania mikrofonu, których było aż 875, czyli pięć na dzień obrad. W poprzednich kadencjach średnia oscylowała wokół 0,25.

Reklama
Reklama

Najczęściej mikrofon wyłączają Ryszard Terlecki (426 razy) i Marek Kuchciński (203). Zdarzają się przypadki odebrania głosu po wypowiedzi trwającej kilka sekund. Przykładem może być poseł Łukasz Rzepecki, który zdążył powiedzieć tylko: „Dziękuję. Panie Marszałku! Szanowni Państwo!". Na mównicę wszedł z kanistrem z napisem „podatki 53 proc., reszta 47 proc.".

Posłowie jak dzieci

Dlaczego obecna kadencja jest tak burzliwa? Czy powodem są tylko poważne reformy autorstwa PiS? – W poprzednich kadencjach zdarzało się, że zmiany też były poważne, a emocje mniejsze. Te statystyki to obraz przemian cywilizacyjnych. Posłowie nie wzięli się znikąd. Dzisiejsza kultura jest zinfantylizowana. Popatrzmy, jak zachowują się kierowcy na ulicach i rodzice na zebraniach szkolnych – mówi politolog dr hab. Rafał Chwedoruk.

Z zestawienia Macieja Ozdowskiego płynie jednak jeszcze jeden wniosek: zachowanie marszałka Marka Kuchcińskiego, który karze finansowo za zachowanie na sali obrad wyłącznie posłów opozycji, ma wątpliwe podstawy merytoryczne. Z zestawienia nie wynika bowiem, że to opozycja najczęściej komentuje z ław poselskich. Na czołowych miejscach są Krystyna Pawłowicz z PiS (2252 komentarze), Sławomir Nitras z PO (2237), Piotr Kaleta z PiS (1904) i Krystyna Skowrońska z PO (1698).

Oba kluby idą też łeb w łeb w zestawieniu tzw. skandowania grupowego. PiS robiło to 106 razy, a PO – 105. Posłowie PiS najchętniej skandowali „osiem lat!" (23 razy), a PO – „precz z komuną!" (9 razy).

Maciej Ozdowski mówi, że podczas analizy stenogramów naszła go refleksja, iż Sejm staje się coraz bardziej wiecowy. – Można by zaakceptować taką atmosferę, gdyby sprzyjało to jakości stanowionego prawa. Niestety, obawiam się, że jest odwrotnie – mówi.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama