fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zielona fala zalewa Francję

AFP
Ekolodzy niespodziewanie przejęli większość wielkich miast kraju. Prezydent Macron znalazł się w defensywie.

Europe Ecologie Les Verts (EELV) do tej pory znaczyła niewiele. Partia ma czterech pracowników etatowych, nie zdołała wprowadzić do Zgromadzenia Narodowego ani jednego deputowanego. A mimo to w niedzielę właśnie jej kandydatom, najczęściej zupełnie nieznanym, Francuzi powierzyli rządy w kluczowych metropoliach Republiki.

– To wybór tym bardziej zaskakujący, że w wyborach lokalnych zmiany są zwykle niewielkie, głosuje się na dotychczasowych merów – mówi „Rzeczpospolitej" Edouard Lecerf, wiceszef instytutu badania opinii publicznej BVA.

Przegrana w Paryżu

Jednym z przykładów jest Marsylia, którą od 25 lat zarządzał gaullista Jean-Claude Gaudin. Ale w niedzielę jego miejsce zajął kandydat EELV Michele Rubirola wspierany przez lewicę. Bordeaux od wyzwolenia miało tylko dwóch merów, również gaullistów: do 1995 r. Jacques'a Chabana-Delmasa, a po nim Alaina Juppégo. Ale w niedzielę stolicę Akwitanii przejął reprezentant Zielonych Pierre Hurmic.

W Lyonie wywodzącemu się z EELV Grégory'emu Doucetowi merostwo musiał oddać były szef MSW i jeden z najbliższych sojuszników Emmanuela Macrona, Gerard Collomb. W ten sposób zakończył 20 lat rządów w mieście. Reprezentująca barwy Zielonych Jeanne Barseghian zdobyła nawet stolicę Alzacji Strasburg, choć miasto wydawało się w zasięgu partii prezydenta La Republique en Marche (LREM). Podobny sukces odniósł EELV w Poitiers, Tours, Besancon.

W Paryżu LREM wystawił silną kandydatkę. O merostwo stolicy walczyła Agnes Buzyn, która z polecenia prezydenta w środku pandemii zrezygnowała z teki ministra zdrowia.

Ale na niewiele się to zdało: w niedzielę uzyskała 16 proc. głosów, daleko za byłą minister sprawiedliwości z czasów Nicolasa Sarkozy'ego Rachidą Dati, a przede wszystkim dotychczasową burmistrz stolicy Anne Hidalgo. Ta ostatnia wywodzi się z Partii Socjalistycznej, ale dla utrzymania merostwa weszła w koalicję z EELV w zamian za poparcie postulatów ekologów jak poszerzenie siatki ulic dla pieszych.

Podobny alians odniósł sukces w stolicy Lotaryngii Nancy. W Tuluzie dotychczasowy burmistrz, wywodzący się z konserwatywnych Republikanów (LR) Jean-Luc Moudenc, obronił co prawda swoje stanowisko przed szarżą ekologów, ale o włos. Podobnie się stało w Lille, gdzie zaledwie 250 głosami wybory wygrała córka byłego szefa Komisji Europejskiej Jacques'a Delorsa i jedna z gwiazd twardego skrzydła Partii Socjalistycznej Martine Aubry. Ma teraz przed sobą czwartą kadencję w metropolii północnej Francji.

Czym tłumaczyć taki sukces Zielonych?

Lecerf wskazuje na rekordowo niską (40 proc. uprawnionych) frekwencję, która zaburzyła równowagę między partiami. To efekt pandemii: ci, którzy nie poszli głosować w pierwszej turze 15 marca, najczęściej nie zdecydowali się pójść głosować i w drugiej. Wyborcy, którzy odważyli się oddać głos, byli natomiast pod wrażeniem tego, jak bardzo globalizacja i żyłowanie do granic możliwości produkcji (w tym żywności) doprowadziło do wybuchu pandemii i zrujnowało ich życie. I postanowili to zmienić. Stąd wziął się sukces EELV, ugrupowania promującego wolniejszy tryb życia, produkcję lokalną i ochronę środowiska.

Ale sukces Zielonych to też wynik działania samego prezydenta. W tych wyborach LREM, która miała być partią centrową, weszła w ryzykowne sojusze z Republikanami, zniechęcając wielu lewicowych wyborców. Ci jednak często nie chcieli wracać do skompromitowanej w 2017 r. Partii Socjalistycznej. I znaleźli alternatywę u ekologów.

Porażka Le Pen

Na 20 miesięcy przed wyborami prezydenckimi wydawało się, że główną rywalką Macrona jest liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Jednak w niedzielę jedynym sukcesem skrajnej prawicy okazało się Perpignan, w którym wygrał dawny partner liderki ugrupowania Louis Aliot.

– W wyborach prezydenckich, gdzie mobilizacja wyborców będzie pełna, trudno będzie się przebić kandydatowi EELV. Na razie w tym ugrupowaniu nie ma zresztą nikogo, komu Francuzi mogliby zaufać i oddać najważniejszą funkcję w państwie – uważa Lecerf.

Już w poniedziałek Macron spotkał się z przedstawicielami organizacji działających na rzecz środowiska. Chce on w przyszłym roku przeprowadzić referendum, w którym zada Francuzom wiele pytań dotyczących ochrony środowiska, w tym ograniczenia do 110 km/h prędkości na autostradach.

Czy to pomoże w reelekcji prezydenta, nie wiadomo. W niedzielę spektakularny sukces w walce o merostwo Le Havre odniósł premier Edouard Philippe. Znacznie bardziej popularny od prezydenta z powodu skuteczności w działaniu, stanowi dla niego potencjalne zagrożenie. Ale nie wiadomo, czy Macron odważy się go wyrzucić: Edouard Balladur, Lionel Jospin, Francois Fillon: wszyscy szefowie rządu, których spotkał taki los, później stawali do walki o Pałac Elizejski z prezydentami ubiegającymi się o reelekcję.

O Pałac Elizejski w 2017 r. walczył z Macronem Francois Fillon, premier w latach 2007-2012. W poniedziałek został on skazany na 5 lat więzienia (w tym dwa bezwzględnego), 375 tys. euro kary i 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych za wyłudzenie 1 mln euro (które musi zwrócić) za fikcyjną pracę żony dla państwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA