fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: Konrad Fijołek ucieka rywalom

Konrad Fijołek
Konrad Fijołek z żoną Magdaleną i synem Ksawerym podczas spotkania mieszkańców miasta z samorządowcami
PAP, Darek Delmanowicz
Druga tura jest prawdopodobna, ale kandydat opozycji ma duże szanse, by zwyciężyć już w pierwszej. Czy je wykorzysta?

Istotą walki wyborczej jest mobilizacja wyborców. Jeśli kandydat opozycji Konrad Fijołek nie zrobi błędów na ostatniej prostej, jeśli pogoda sprzyjać będzie pójściu do urn, a żaden z konkurentów nie „zabłyśnie" tuż przed głosowaniem – ma szansę wygrać już w I turze. Na razie jednak według ostatniego przed wyborami sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej" do znokautowania politycznych i samorządowych rywali brakuje mu 4,5 punkta.

Fijołek przewodzi stawce od początku kampanii. W momencie ogłoszenia poparcia dla niego przez wszystkie ugrupowania opozycyjne, w marcu, mógł liczyć według IBRiS na 40 procent głosów. Przez następne miesiące słupki rosły, co zintensyfikowało walkę między pozostałą trójką pretendentów. Stawką dla nich stało się jednak nie zwycięstwo nad Fijołkiem, ale wejście do II tury wyborów, w której co prawda trudno byłoby zwyciężyć, ale liczy się pokonanie rywali na prawicy i doszlusowanie do poziomu zwycięzcy I tury.

Poparcie prezesa

Poza tym II tury rządzą się swoimi prawami i przy zmniejszonej mobilizacji elektoratu centrowo-lewicowego oraz niskiej frekwencji, wyniki mógłby się wyrównać. Szczególnie jeśli konkurentką Fijołka w II turze zostałaby kandydatka PiS, wojewoda Ewa Leniart.

Rzeczpospolita

Na co może więc liczyć reprezentantka partii rządzącej? Według naszego sondażu uzyskuje 25 procent poparcia. To niezła zaliczka, zważywszy, że może oprzeć się na lokalnych partyjnych strukturach i poparciu samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który na tydzień przed głosowaniem osobiście pofatygował się do Rzeszowa, gdzie zwracał uwagę mieszkańców na najmocniejszą stronę kandydatki. – Pani wojewoda to osoba bardzo kompetentna i spokojna, i rzetelna, jednocześnie mająca szerokie możliwości także w stolicy państwa – mówił. A potem postawił kropkę nad „i': – Z całą pewnością [Ewa Leniart – przyp. aut.] doprowadzi do tego, że z czasem powstanie tutaj ta duża obwodnica. Rozmawiałem o tym przed chwilą z panem ministrem. Oczywiście to nie jest kwestia jakiegoś najbliższego czasu, ale te prace zostaną już na poważnie rozpoczęte – mówił wicepremier.

Konkretem, który z tych zapewnień wynika, był prosty komunikat: to Leniart jest w stanie różne rzeczy w Warszawie załatwić. Nie zrobi tego natomiast jej główny rywal na prawicy Marcin Warchoł, którego start nazwał prezes „partykularnym przedsięwzięciem jednej niewielkiej partii". Ten były zastępca Zbigniewa Ziobry, namaszczony przez ustępującego popularnego prezydenta Tadeusza Ferenca, może liczyć na 12,8 procent głosów. Jak na ambicje kandydata Solidarnej Polski, to zdecydowanie niewiele, choć porównując z wynikami partii Ziobry – rezultat dobry. – Polityczną schedę po ustępującym prezydencie Ferencu przejął Fijołek – komentuje szef IBRiS Marcin Duma. – To nie Warchoł uznawany jest za kontynuatora dokonań popularnego włodarza miasta, tylko członek jego byłej ekipy, jako radny zaangażowany w sprawy miasta.

Rycerze Brauna

Zarówno dla losów I tury, jak i ewentualnej II, kluczowi mogą okazać się zwolennicy czwartego kandydata – Grzegorza Brauna wystawionego przez Konfederację. Może on liczyć na 11,8 proc. poparcia, co plasuje go właściwie na poziomie Marcina Warchoła. Politycy PiS oczekują, że część jego zwolenników byłaby gotowa zagłosować na kandydatkę obozu rządowego. Czy te nadzieje mają podstawy?

– Wydaje się, że Konrad Fijołek od początku kampanii dbał o pozytywne relacje z tymi wyborcami – podkreśla Duma. – I w efekcie niewiele im teraz trzeba, by zagłosowali na niego już w I turze.

A jeśli chodzi o II turę, trzeba pamiętać, że część Konfederacji ma silne poglądy wolnościowe i uważa PiS za „socjałów" – będą więc raczej woleli zostać w domu.

Jednak w I turze prognozowana w sondażu frekwencja jest wysoka. Ponad połowa mieszkańców deklaruje, że na pewno pójdzie głosować, a dalsze ponad 9 proc. „raczej pójdzie". To wynik dający razem 62,2 proc. wskazań pozytywnych – a to oznacza, że mobilizacja w związku z wyborem prezydenta miasta jest bardzo wysoka.

Czy gdyby doszło do II tury coś z niej pozostanie? Odbyłaby się przecież już w czasie wakacji, kiedy sprawy polityczne schodzą na drugi plan. Ale – jak podkreśla Marcin Duma – nawet znacznie niższa frekwencja nie powinna odebrać fotela prezydenta, prowadzącemu w sondażu Konradowi Fijołkowi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA