fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Szczyt NATO: Europa dłużnikiem USA

AFP
Donald Trump zaatakował sojuszników za zbyt małe wydatki na wojsko. I wbrew nadziejom nie podkreślił bezwarunkowych gwarancji USA dla obrony Europy.

Przywódcy 28 państw NATO spotkali się w czwartek w Brukseli w nowej Kwaterze Głównej Sojuszu. — Ani razu nie zapytałem, ile kosztowała — żartował Donald Trump. Ale aluzja była aż nazbyt wyraźna.

Prezydent USA w czasie jedynego publicznego wystąpienia w Europie zachowywał się jak księgowy. — Mielibyśmy 139 mld dolarów więcej, gdyby wszystkie kraje wypełniły w ubiegłym roku cel wydatków na obronę na poziomie 2 procent PKB — powiedział Trump. I podkreślił, że fakt, iż 23 z 28 Sojuszników nie wywiązuje się z tego zobowiązania jest nieuczciwy wobec amerykańskich podatników. Polska jest w gronie 5, których Trump nie krytykował. — Te kraje winne są nam ogromne kwoty pieniędzy — mówił Trump w swoim krótkim wystąpieniu z okazji odsłonięcia pomnika upamiętniającego zamachy terrorystyczne w Nowym Jorku 9 września 2001 roku.

Zamysł był przemyślany: amerykański prezydent, które publicznie poddawał w wątpliwość sens amerykańskich gwarancji dla sojuszników, którzy płacą zbyt mało na wojsko, miał inaugurować monument pokazujący jedyny moment w historii USA, gdy zastosowano artykuł 5 mówiący o zbiorowej obronie. Czyli zasadę: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. To po tym tragicznym wydarzeniu NATO wkroczyło do Afganistanu, żeby zaatakować kolebkę talibów. Trump miał sobie dzięki temu uświadomić, że Sojusz służy też ich celom, a nie tylko bezpieczeństwu Europy. Jakby nie zrozumiał symbolu, to kilka razy wyraźnie o tym wspomniał sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, który przemawiał wcześniej.

Ale Trump najwyraźniej postanowił to przesłanie zignorować. Ani razu w przemówieniu nie przywołał artykułu 5, mimo że wcześniej amerykańska prasa donosiła z Białego Domu, że to zrobi. Świadomie zatem ominął gwarancje, wspomnienie których byłoby symbolicznym wyrazem poparcia prezydenta USA dla sojuszu transatlantyckiego.

Dyplomaci w NATO starali się minimalizować wydźwięk wystąpienia Trumpa. — Nieważne co tu powie, byleby wyraźnie nie kwestionował NATO. Dla nas ważniejsze jest co mówią wiceprezydent Pence, sekretarz obrony Mattis, czy sekretarz stanu Tillerson, a oni nie mają wątpliwości odnośnie NATO i gwarancji zbiorowej obrony. A poza tym od słów ważniejsze są czyny. A Pentagon właśnie wysłał do Kongresu projekt budżetu zakładający wzrost wydatków na amerykańskie wojska w Europie, w tym także na flance wschodniej — przekonywał dyplomata. 

Połajanki pod adresem liderów europejskich, powtórzone potem na zamkniętej dla mediów kolacji, to nie jedyny przykład mało dyplomatycznego zachowania nowego prezydenta USA w czasie jego pierwszej wizyty w Europie. W sieci można obejrzeć filmiki, jak próbuje — bez sukcesu — wyrwać rękę francuskiego prezydenta w czasie powitania w ambasadzie amerykańskiej. Potem powtarza tą samą czynność, tym razem udanie, w siedzibie NATO. Jeszcze bardziej szokujące jest nagranie, na którym widać Trumpa przepychającego się przez grupę polityków i po drodze uderzającego i odpychającego premiera Czarnogóry. Nietęgie też były miny europejskich polityków, gdy w czasie swojego przemówienia Trump chwalił króla Arabii Saudyjskiej, przekonując, że ten obiecał mu wyplenienie radykalnego terroryzmu. Serię zamyka — na razie, bo przecieki jeszcze pewnie będą następować — krytyka amerykańskiego prezydenta pod adresem Niemiec w czasie spotkania z Donaldem Tuskiem i Jean-Claude-Junckerem w czwartek rano. — Niemcy są złe, bardzo złe. Spójrzcie na te miliony samochodów, które sprzedają w USA. Okropne. Ale my z tym skończymy — miał powiedzieć Trump według doniesień niemieckiego tygodnika “Spiegel”.

Polskiemu prezydentowi zależało, żeby na spotkaniu przywódców NATO uzyskać zapewnienie, że wojska sojusznicze pozostaną na wschodniej flance także po 2018 roku. Bo tzw. rotacyjna obecność, na którą składają się operacyjne od przyszłego miesiąca bataliony w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii, na razie jest zaplanowana na dwa lata. Andrzej Duda był zadowolony i przekonywał, że przynajmniej do 2020 roku możemy być spokojni. — Nike nie kwestionował sensu wzmocnienia wschodniej flanki — mówił prezydent po spotkaniu w NATO. Duda miał też kilka spotkań bilateralnych, w tym z Emmanuelem Macronem. Jak poinformował obaj uzgodnili potrzebę ożywienia Trójkąta Weimarskiego, a do pierwszego po 6 latach spotkania w tym formacie miałoby dojść pod koniec sierpnia.

Innym ważnym tematem szczytu przywódców NATO, który formalnie nie miał nazwy szczytu, była walka z terroryzmem. Podobnie jak kwestie finansowe i ten temat wybrano, żeby dogodzić Trumpowi. Dla amerykańskiego prezydenta to teraz priorytet i nie ukrywał, że wybór Arabii Saudyjskiej, a następnie Izraela jako celów jego pierwszych zagranicznych wizyt temu właśnie służył. Sojusz podjął decyzję o dołączeniu do koalicji wymierzonej w Państwo Islamskie. — Nie mówimy jednak o działaniach bojowych. Nikt z takim postulatem nie występował — pokreślił Jens Stoltenberg. Przyłączenie się ma mieć wartość symboliczną, a także służyć lepszej koordynacji działań kolaicji, w którą zaangażowani są członkowie NATO. Sojusz przyjął plan działania dotyczący walki z terroryzmem. Przewiduje m.in. zintensyfikowanie lotów w ramach Lotniczego Systemu Ostrzegania i Kontroli (AWACS) w tureckiej przestrzeni powietrznej, skąd obserwuje terytorium Syrii i Iraku. Chce też zwiększyć liczbę i zakres misji szkoleniowych, których zadaniem jest poprawa działania lokalnych służb, takich jak policja, wojsko, wywiad, kontrwywiad, służby graniczne. Z naszych informacji wynika, że o zaangażowanie w te działania Stoltenberg miał też prosić prezydenta Dudę w czasie ich bilateralnego spotkania. Polska zamierza szkolić ekipy remontujące sprzęt wojskowy w Iraku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA