fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Fiodor Łukjanow: Donald Trump to inna wersja George’a W. Busha

AFP
Straciliśmy szansę na poprawę stosunków z USA – mówi „Rzeczpospolitej" przewodniczący wpływowej moskiewskiej Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej Fiodor Łukjanow.

Rzeczpospolita: Prezydent USA Donald Trump z pierwszą zagraniczną wizytą udał się do Arabii Saudyjskiej. Jak to zostało odczytane w Rosji?

Fiodor Łukjanow: To nie odpowiada polityce Rosji. Na Bliskim Wschodzie Trump zademonstrował klasyczną republikańską politykę, opierającą się na Arabii Saudyjskiej i Izraelu. Z drugiej zaś strony nie wiemy, jakie podejmie on dalsze działania, ponieważ nie wpisują się one w jakąś strategię. Owszem, prezydent USA zademonstrował mocne wsparcie dla Arabii Saudyjskiej, ale co będzie dalej? Tego nie wiemy.

Czy w tej sytuacji rosyjsko-amerykańskie porozumienie w sprawie Syrii jest możliwe? Moskwa ma zupełnie innych sojuszników w tym regionie.

Jasne jest to, że sojusznicy Rosji i USA, czyli Arabia Saudyjska i Iran, nigdy między sobą się nie dogadają. Ale jeżeli Moskwa i Waszyngton znajdą wspólny język w jakichś kwestiach, mogą wtedy próbować przekonywać do tego swoich sojuszników. Bez udziału Arabii Saudyjskiej i Iranu nie da się rozwiązać problemu w Syrii. Wszystko jednak będzie zależało od chęci Białego Domu.

Na razie Trump nie spieszy się zawierać porozumienia z Rosją. W czwartek przyleciał do Brukseli, by uczestniczyć w szczycie NATO.

Na początku Trump robił bardzo niestandardowe oświadczenia odnośnie NATO, ale to było już jakiś czas temu. Teraz widzimy, że powraca on do amerykańskiej normy. Podobną politykę uprawiał George W. Bush, który miał specyficzny stosunek do sojuszu. Z jednej strony wspierał, ale z drugiej działał, gdy uważał to za potrzebne, całkowicie samodzielnie. Trump to zmieniona wersja Busha. Wtedy i teraz w Białym Domu wiedzą, że NATO nie jest potrzebne USA z punktu widzenia militarnego, ale z politycznego jak najbardziej.

Czy władze w Moskwie mają już swoją wizję relacji z NATO na najbliższe lata?

Sytuacja w miarę się ustabilizowała. Nie mamy jednak żadnych iluzji. Patrzymy na siebie jako na przeciwników. Ważne jest, by zminimalizować zagrożenie pogorszenia się naszych stosunków z sojuszem. Ale jakieś wspólne działania obecnie nie są możliwe.

Do spotkania Putina i Trumpa ma dojść na początku lipca. Jakie dla Rosji ma znaczenie fakt, że to spotkanie odbędzie się ponad pół roku po wyborach prezydenckich w USA?

Rosyjska strona nie wykorzystała szansy, która była na początku. Trzeba było spróbować bardzo szybko nawiązać relację z Waszyngtonem. Moskwa była bardziej tym zainteresowana i może zabrakło jakiejś inicjatywy Putina. Choć nie wiem, czy to by się udało. Tak czy inaczej, jeżeli Kreml chciał w jakiś sposób odnowić relacje z USA, trzeba było to robić od razu. Później to już straciło sens, ponieważ temat Rosji w Stanach Zjednoczonych stał się elementem ataku na Trumpa. Teraz już nic nie da się zrobić. Cokolwiek robi Rosja, jest wykorzystywane przeciwko Rosji i Trumpowi. Sytuacja nie może być już gorsza, gdyż Rosja stałą się elementem wewnętrznej walki politycznej w Ameryce.

Czyli jakiegoś przełomu podczas spotkania rosyjskiego i amerykańskiego prezydentów nie należy się spodziewać się? Resetu nie będzie?

Jeżeli wizyta Ławrowa w Waszyngtonie wywołała taką burzę w USA, to spotkanie Putina z Trumpem wywoła prawdziwe tsunami. Będzie mobilizacja wszystkich przeciwników Trumpa, którzy będą próbowali wykorzystać to spotkanie przeciwko niemu.

Gdy Trump zwyciężył w wyborach prezydenckich, w rosyjskiej Dumie otwierano szampana. Wielu rosyjskich polityków wiązało z nim duże nadzieje.

Oczekiwania się nie spełniły. Nadzieje nie były uzasadnione. Osobiście niczego nie oczekiwałem, ale byli tacy, którzy myśleli inaczej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA