fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Mateusz Kijowski: Od bohatera do outsidera

tv.rp.pl
Rola Mateusza Kijowskiego jest marginalizowana nie tylko w debacie publicznej, ale też w samym Komitecie.

Na nic zdadzą się buńczuczne zapowiedzi Kijowskiego z nagrania, które obiegło internet po sobotnim Marszu Wolności. Przewodniczący mówi w nim, że liderzy partii opozycyjnych ciągle się kłócą o to, czyje jest na wierzchu. – Dosyć tego. Przestałem być miły – grozi.

Sytuacja Kijowskiego – nawiązując do jego tłumaczeń po ujawnieniu przez „Rzeczpospolitą" tzw. afery fakturowej – staje się dla niego niezręczna. Z jednej strony formalnie nadal jest szefem KOD, a z drugiej – przestaje mieć na cokolwiek wpływ, a organizacją rządzi jego kontrkandydat w wyborach i jego stronnicy, którzy mają większość głosów w zarządzie stowarzyszenia.

To dlatego doszło do przegłosowania uchwały zarządu, na mocy której to Krzysztof Łoziński (członek zarządu KOD) mógł reprezentować organizację, przemawiając w sobotę ze sceny. Kijowski nie dostał nawet pozwolenia wejścia na podest. Tłum entuzjastycznie reagował podczas przemówienia Łozińskiego, który straszył zmianą konstytucji przez obóz władzy i dyktatorskimi rządami.

Marginalizowanie Kijowskiego podczas marszu było tak widoczne, że jego bliski współpracownik Piotr Wieczorek stwierdził, że „KOD-u już nie ma". Zaproponował też powołanie nowego ruchu „Stop dewastacji Polski".

Jego zdaniem za „wygaszanie" lidera odpowiada dwóch członków zarządu: Jarosław Marciniak i Radomir Szumełda. Wieczorek sugeruje też, że podczas wyborów w komitecie (27–28 maja) nie zostanie wybrany nowy zarząd, tylko Sąd Koleżeński i Komisja Rewizyjna, które pomogą pozbyć się Kijowskiego i jego ludzi z organizacji.

– To brednie. Oczywiście, że zostanie wybrany nowy zarząd – słyszymy w kierownictwie Komitetu.

Najpierw jednak 20 maja w Katowicach odbędzie się protest KOD w obronie zmian w sądownictwie. Na Śląsk ma przyjechać ok. 1,5 tysiąca sędziów, radców prawnych i adwokatów, którzy wezmą udział w Kongresie Prawników Polskich. Nie będzie tam Łozińskiego, nie wiadomo, czy pofatyguje się Kijowski. A jeśli tak, to czy wolno mu będzie wystąpić.

Przed rokiem w maju to Kijowski rozdawał karty. KOD zorganizował najliczniejszy marsz w swojej historii a partyjni liderzy chętnie ogrzewali się w jego blasku. Teraz mogłaby go uratować tylko wygrana z Łozińskim, ale szanse na to maleją, bo kontrkandydat bryluje w mediach i na wiecach.

Czy zmiana lidera pomoże KOD? Zdaniem politologa UW prof. Rafała Chwedoruka nic już nie podniesie notowań stowarzyszenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA