fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kryzys polityczny we Włoszech: Ambicja Renziego ponad wszystko

Matteo Renzi
Matteo Renzi, były premier, ogłasza decyzję o wystąpieniu jego małej partii Italia Viva z rządu
AFP
Kraj przeżywa największy kataklizm gospodarczy i sanitarny od pokoleń. Teraz doszedł do tego kryzys polityczny. I ryzyko powrotu eurosceptycznej prawicy.

Prezydent Sergio Mattarella starał się w ostatnich dniach wszelkimi sposobami przekonać Matteo Renziego, że w środku pandemii czegoś takiego się nie robi. Ale bez skutku. W środę wieczorem florentczyk ogłosił wycofanie poparcia dla rządu swojego niewielkiego ugrupowania Italia Viva, ekipę Giuseppe Contego opuści też dwóch ministrów.

Salvini szuka rewanżu

Oficjalnym powodem kryzysu jest kwestia reform. Renzi postawił sprawę na ostrzu noże. Zażądał, aby 209 mld euro, jakie Włochy mają otrzymać z Funduszu Odbudowy, nie poszło na bieżącą konsumpcję, ale posłużyło do przebudowy kraju, w tym: modernizacji infrastruktury, reformy edukacji czy rozwoju nowych technologii. Dodatkowo chciał, aby Conte wystąpił o 36 mld euro z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (ESM). To pieniądze, które są wypłacane przez Brukselę tylko za bardzo konkretne zobowiązania reform.

Conte nie mógł jednak do takiego scenariusza przekonać Ruch Pięciu Gwiazd (M5S), ugrupowania radykalnej lewicy, które wchodzi w skład koalicji rządowej. Na razie nie podał się jednak też do dymisji: będzie próbował znaleźć alternatywną większość i nadal rządzić.

Mało znany profesor prawa Conte został powołany w czerwcu 2018 r. na szefa rządu utworzonego przez M5S i Ligę, ugrupowanie twardej prawicy Matteo Salviniego. Rok później ten ostatni, wierząc, że sam zostanie premierem, zerwał porozumienie. Ale został wymanewrowany przez Renziego, który doprowadził do alternatywnego porozumienia radykalnej lewicy z założoną przez siebie przed laty umiarkowaną Partią Demokratyczną. Premier w latach 2014–2016, człowiek wciąż młody (46 lat), Matteo Renzi jak Salvini nie mógł się jednak pogodzić z drugorzędną rolą w drugim rządzie Contego i założył własne ugrupowanie. Teraz w jego optyce przyszedł moment na wyrzucenie premiera z siodła. Ale manewr jest ryzykowny, bo Italia Viva szoruje w sondażach po dnie.

– Najmniej popularny człowiek Włoch chce przejąć miejsce najbardziej popularnego – zżyma się Massimo D'Alema, inny były premier.

Na odegranie się na Renzim tylko czeka też Salvini.

– Wyczyśćmy wreszcie tę stajnię Augiasza. Konieczne są jak najszybciej wybory – apeluje przywódca Ligi.

Los Wenezueli

Na razie do wyborów daleka droga. Ale bywalec rzymskich korytarzy rządowych mówi „Rzeczpospolitej": „Conte robi dziś fundamentalny błąd, unikając dymisji. Mógłby stanąć na czele M5S, zgarnąć nawet 20 proc. głosów i wrócić triumfalnie do władzy. W zamian próbuje budować egzotyczną koalicję, z którą nie da się przeprowadzić żadnych reform. Zajęty ciągłym godzeniem koalicjantów od dwóch lat zrobił niewiele. W tym sensie niecierpliwość Renziego jest zrozumiała. A przecie już wiosną, gdy wygaśnie tarcza antykryzysowa, bezrobocie poszybuje do góry. Gdy zaś zacznie mijać pandemia, Włochy staną przed ogromnym problemem długu".

W niedawnym raporcie Bank Włoch zwrócił uwagę, że gospodarka wróciła do poziomu z 1998 r. Dwie dekady, które kraj spędził w strefie euro, zostały więc zmarnowane. Renzi jako premier próbował to zmienić, w szczególności starał się tak poluzować regulacje rynku pracy, aby stworzyć młodym perspektywy zatrudnienia. Teraz jego atutem jest to, że deputowani i senatorowie jak ognia obawiają się przedterminowych wyborów, bo nawet dla 80 proc. z nich mogłyby oznaczać one kres kariery politycznej. Nie tylko sondaże wskazują na przejęcie władzy przez prawicę, ale reforma konstytucyjna z 2020 r. zakłada ograniczenie liczby deputowanych z 630 do 400 oraz senatorów z 315 do 200. Nawet więc liderzy M5S Beppe Grillo i Luigi di Maio mówią o konieczności powołania „rządu jedności narodowej".

W Rzymie nie wyklucza się, że jak w 2011 r. dojdzie do zmiany premiera bez wyborów. Wówczas od władzy odsunięty został Silvio Berlusconi, a jego miejsce zajął związany z Goldman Sachs były komisarz UE ds. rynku wewnętrznego, Mario Monti. Tym razem rolę bezpartyjnego szefa rządu mógłby zająć były prezes EBC Mario Draghi.

To byłby, rzecz jasna, wielki sukces Renziego. Ale na razie do niego daleko. Przerażeni żniwem, jakie zbiera pandemia, Włosi nie rozumieją manewrów Renziego. – Orkiestra gra, a „Titanic" tonie – mówi o politykach Massimo Galli, dyrektor szpitala Luigi Sacco w Mediolanie.

Związane z Draghim środowiska prestiżowej szkoły biznesu Bocconi do tej pory twierdziły, że politycy M5S szykują Włochom los Wenezueli. Nie będzie im teraz łatwo dojść do porozumienia z radykalną lewicą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA