fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PZN potwierdza - synowie Emilewicz bez licencji na stoku

Jadwiga Emilewicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Do 6 stycznia z udziałem trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz trwało zgrupowanie narciarskie w powiecie tatrzańskim. Szef komisji licencyjnej PZN przekazał tvn24.pl, że wnioski o wydanie licencji dla dzieci byłej minister trafiły do Polskiego Związku Narciarskiego 7 stycznia.

Z uwagi na epidemię koronawirusa rząd Mateusza Morawieckiego zamknął stoki narciarskie. By móc z nich korzystać, w praktyce trzeba mieć licencję PZN.

W reportażu opublikowanym przez tvn24.pl opisano, że 5 stycznia w miejscowości Suche pod Poroninem ze stoku korzystali m.in. trzej synowie byłej wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz.

Według tekstu TVN24, synowie byłej wicepremier byli wpisani na listę zawodników szkółki, której narciarze trenowali na stoku.

Dowiedz się więcej:
TVN24: Synowie Emilewicz na stoku bez licencji
Synowie Emilewicz bez licencji na stoku? Polityk zaprzecza

TVN24 podało, że 5 stycznia nazwisk synów Jadwigi Emilewicz nie było w internetowym rejestrze licencji PZN. "Co oznacza, że żaden z synów Jadwigi Emilewicz jeszcze tydzień temu nie miał aktualnej licencji" - brzmiał fragment tekstu, według którego nazwiska synów byłej wicepremier pojawiły się na liście 7 stycznia, już po tym, jak dziennikarze zaczęli pytać o sprawę.

Przewodniczący komisji licencyjnej PZN Jakub Michalczuk mówił portalowi, że jeżeli nazwiska nie widać w systemie PZN, to dany zawodnik nie ma licencji.

Pytana przez TVN24 o sprawę Jadwiga Emilewicz twierdziła, iż nie wie, dlaczego jej synów nie ma "w PZN". "Po startach - wszyscy mieli licencję. Dziękuję za zwrócenie uwagi" - cytował portal odpowiedź byłej wicepremier.

Gdy po publikacji TVN24 sprawa stała się głośna, Jadwiga Emilewicz wystosowała oświadczenie, w którym zapewniła, że "w żaden sposób nie naruszyłam rządowych wytycznych". "Żadnym swoim działaniem nie lekceważę apeli rządu, ani tym bardziej rządowych rozporządzeń. Jeszcze raz podkreślam, że moi synowie trenują narciarstwo alpejskie i przebywali na szkoleniu przygotowującym do zawodów" - stwierdziła.

Z dostępnej w internecie bazy licencji PZN wynika, że licencje synów byłej wicepremier mają kolejne numery, co sugeruje, że zostały wydane kolejno. Według TVN24, 5 stycznia tych licencji w bazie nie było. W oświadczeniu Emilewicz twierdziła, że jeden z jej synów ma licencję o numerze 01115. Z bazy PZN wynika, że licencja o tym numerze przypisana jest osobie o innym niż "Emilewicz" nazwisku.

W rozmowie z tvn24.pl przewodniczący komisji licencyjnej PZN Jakub Michalczuk powiedział, że wnioski o przyznanie licencji synom Jadwigi Emilewicz "są datowane na 7 stycznia", tego dnia zostały przyznane i od tego dnia obowiązują. Michalczuk dodał, że 6 stycznia (dzień wolny od pracy) biuro nie pracowało.

Szef komisji licencyjnej PZN przekazał także, że do uzyskania licencji niezbędne są aktualne badania lekarskie, wniosek, uiszczenie opłaty oraz (w przypadku zawodników niepełnoletnich) podpisy rodziców. Michalczuk poinformował, że w sprawie synów Emilewicz e-mail z odpowiednimi załącznikami przyszedł z klubu WTS Deski 7 stycznia, a badania i przelew były datowane również na 7 stycznia.

Jadwiga Emilewicz w oświadczeniu informowała, że jej synowie brali udział w zgrupowaniu w dniach 2-6 stycznia.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA