fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Wybory 28 czerwca? Bardzo wiele zależy od samorządowców

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Ostatnia niedziela czerwca jest nieformalnym terminem wyborów prezydenckich. Ale to, czy się odbędą, zależy nie tylko od Senatu, ale też od władz lokalnych. Rząd rusza do rozmów.

By odbyły się w tym terminie, ważne jest, by ustawa wyszła z kontrolowanego przez opozycję Senatu i trafiła do Sejmu przed końcem maja. Tam PiS może przyjąć lub odrzucić zmiany. Sejm na trzydniowym posiedzeniu ma zebrać się 27 maja.

Jednak, jak zauważają nasi rozmówcy z opozycji, potrzebny jest też kompromis na linii Zjednoczona Prawica – opozycja w Senacie – samorządowcy.

– Nie chodzi tu o politykę, ale o fizyczną możliwość zorganizowania wyborów w terminie, który wskazuje rząd. Jeżeli marszałek Elżbieta Witek nie weźmie tego pod uwagę, to wyborów nie będzie można przeprowadzić – mówi nam ważny polityk PO.

Samorządowcy odgrywają zatem kluczową rolę. Tym razem rząd – inaczej niż przed 10 maja – stawia na rozmowy z nimi. We wtorek samorządowcy – w tym przedstawiciele dwóch największych korporacji samorządowych: Związku Miast Polskich i Unii Metropolii Polskich – spotkali się w Warszawie z wicepremier Jadwigą Emilewicz.

– To było dobre i ważne spotkanie. Rząd, spotykając z samorządowcami, rozmawia de facto z mieszkańcami. I tak to powinno wyglądać. Jednak „po owocach ich poznacie”, teraz czekamy na konkretne propozycje i rozwiązania – zarówno jeśli chodzi o pomoc dla samorządów w ramach tarczy, jak i wybory – mówi „Rz” Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia. – A kiedy powinny odbyć się wybory? Sam termin nie jest tutaj kluczowy. Chodzi raczej o spełnienie podstawowych, ale tym samym absolutnie obowiązkowych, warunków: głosowanie musi być powszechne, tajne, równe, ale przede wszystkim bezpieczne. My przedstawiliśmy nasze oczekiwania. Teraz piłka jest po stronie rządu. Czekam na szczegółowe propozycje i wtedy się do nich odniosę.

– Chodzi o kwestię partnerskiego traktowania samorządów w tym procesie, konsultacji procedur oraz dania czasu na ich wdrożenie. Bo bez zaangażowania samorządu żadnych wyborów w Polsce się nie da przeprowadzić – mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa i jednocześnie sekretarz Związku Miast Polskich.

Jego zdaniem widać, że rząd wyciągnął wnioski z fiaska, jakie poniósł 10 maja, gdy wybory się nie odbyły.

Samorządowcy wskazują, że ważne są dla nich także kwestie finansowe. Już wcześniej zwracali uwagę, że dodatkowy reżim sanitarny przy organizacji wyborów będzie oznaczał dodatkowe koszty. O środkach na zabezpieczenie lokali wyborczych mówił kilka dni temu np. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Zwracał uwagę na to, że w stolicy koszty będą sięgać milionów złotych, bo komisje trzeba wyposażyć w jednorazowe długopisy i inne środki wzmacniające bezpieczeństwo głosujących.

Politycy PiS powtarzają, że im szybciej ustawa wyjdzie z Senatu, tym będzie więcej czasu na kampanię, przygotowanie wyborów, ale i zbieranie podpisów. – Tak naprawdę porozumienie opłaca się wszystkim – słyszymy z PiS.

W politycznych kuluarach krążą rożne warianty rozwoju sytuacji. W skrajnym Koalicja Obywatelska będzie mieć tylko kilka dni na zebranie podpisów pod nową kandydaturą. Jak wynika z naszych informacji, politycy KO i lokalne struktury partii – przede wszystkim Platformy Obywatelskiej – przygotowują się na taką ewentualność.

Tymczasem w najlepsze trwa prekampania. W środę Rafał Trzaskowski zapowiedział, że jeśli wygra wybory, powstanie biała księga epidemii koronawirusa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA