Lubi pan być określany mianem inteligenta?
Mam z tym kłopot. I ten kłopot ma charakter osobisty, jest moim prywatnym kłopotem. Moi rodzice urodzili się w Warszawie. Ojciec mamy był chirurgiem, dziadek ze strony ojca – adwokatem. Obie rodziny przed wrześniem 1939 r. mieszkały w okolicach ulicy Marszałkowskiej. Obiektywnie rzecz biorąc, mam zatem pochodzenie inteligenckie, jestem warszawskim inteligentem. Nie mogę się tego wypierać. Z drugiej strony sposób, w jaki dzisiaj używa się tego słowa, sprawia, że nie mogę się za jego pomocą określać. Zjawiska społeczne, które za nim stoją, są mi bowiem wrogie, a nawet odrażające. Słowo „inteligent” w pewnych sytuacjach mogłoby dzisiaj być dla mnie obraźliwe...