Reklama

Wawrzyniec Rymkiewicz: Słowo „inteligent” mogłoby być dla mnie obraźliwe

W Polsce została zerwana umowa umowa społeczna pomiędzy „elitami” a „ludem” będąca sensem słowa „inteligent”. Zgodnie z tą umową lud uznaje elity, podporządkowuje się ich władzy, ale te elity mu służą i z niego się – na drodze awansu – wywodzą. Elity mieszczańskie ludem gardzą - mówi Wawrzyniec Rymkiewicz, filozof.
Wawrzyniec Rymkiewicz: Słowo „inteligent” mogłoby być dla mnie obraźliwe

Foto: Festiwal Rymkiewiczowski

Lubi pan być określany mianem inteligenta?

Mam z tym kłopot. I ten kłopot ma charakter osobisty, jest moim prywatnym kłopotem. Moi rodzice urodzili się w Warszawie. Ojciec mamy był chirurgiem, dziadek ze strony ojca – adwokatem. Obie rodziny przed wrześniem 1939 r. mieszkały w okolicach ulicy Marszałkowskiej. Obiektywnie rzecz biorąc, mam zatem pochodzenie inteligenckie, jestem warszawskim inteligentem. Nie mogę się tego wypierać. Z drugiej strony sposób, w jaki dzisiaj używa się tego słowa, sprawia, że nie mogę się za jego pomocą określać. Zjawiska społeczne, które za nim stoją, są mi bowiem wrogie, a nawet odrażające. Słowo „inteligent” w pewnych sytuacjach mogłoby dzisiaj być dla mnie obraźliwe...

Pozostało jeszcze 95% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama