„Dom chłopaków” to nazwa słynnego domu pomocy społecznej dla niepełnosprawnych dzieci, prowadzonego od dziesięcioleci w Broniszewicach (woj. wielkopolskie) przez siostry dominikanki. Tymczasem planowana reforma deinstytucjonalizacji zmierza do likwidacji DPS-ów dla dzieci i młodzieży. Ośrodek ma zostać „wygaszony” – ku rozpaczy sióstr i wspierającej je społeczności. W mediach pojawiają się zarzuty bezmyślności urzędników, a nawet działań wrogich Kościołowi.
Od kilku dni próbuję zrozumieć, o co chodzi w tym sporze – ale jest to trudne, bo artykuły na ten temat są jednostronne. W końcu uznałam, że bez socjologii ani rusz. Wyjaśnić ten spór może Max Weber, teoretyk racjonalizacji i biurokratyzacji.
Czytaj więcej
Wojewoda będzie miał obowiązek sprawdzać jakość usług świadczonych przez prywatne DPS-y, a także przestrzeganie praw osób korzystających z usług ty...
Dwie logiki, dwa języki
Max Weber opisał nowoczesne biurokratyczne społeczeństwo, tworzące rzeczywistość uporządkowaną, mierzalną, porównywalną – świat procedur, standardów i przewidywalności. Obok niego widział działania spontaniczne: zakorzenione w tradycji, wspólnocie i charyzmie. I te – jego zdaniem – przegrywają w starciu z biurokracją.
Przekładając to na Broniszewice: z jednej strony mamy urzędników odpowiedzialnych za system jako całość. Muszą podejmować decyzje, które da się uzasadnić formalnie i zastosować szerzej. Z drugiej – wypracowane przez dekady dzieło opieki nad dziećmi z najcięższą niepełnosprawnością. Siostry, które nie mówią o „pacjentach”, tylko o „chłopakach”. Które stworzyły im nie placówkę, a dom.
Czytaj więcej:
Dziś aż 80 proc. opieki nad niesamodzielnymi osobami zapewniają bliscy. Samorządy ostrzegają jednak, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa ten mo...
Pro
Łatwo oskarżyć jednych o brak wrażliwości, drugich o opór wobec zmian. Ale problem jest głębszy: jak pogodzić równość i standaryzację z relacją i indywidualnością? Dla wielu ludzi logika systemu jest niepojęta: skoro coś działa dobrze, dlaczego to zmieniać? Odpowiedź brzmi: reforma dotyczy całości, nie wyjątków. Ma być równo, sprawiedliwie, mierzalnie. Tyle że w tej logice konkret przegrywa z projektem. Dobrze działające rozwiązanie uznaje się za „niepasujące do nowej struktury”. Jakby struktura była ważniejsza niż dobro, które się w niej dokonuje.
Wskaźniki i korelaty miłości
Na prowadzonym przez siostry Facebooku można zobaczyć coś, co wygląda jak „królestwo Boże na ziemi”. W Broniszewicach hasło „każde życie jest cenne” przestaje być frazesem. Ciężko chore dzieci są zadbane, pięknie ubrane, przytulane przez uśmiechnięte siostry. Szanowane i ważne. Ale to są przecież rzeczy niemierzalne.
I odwrotnie: nawet najgorsze ośrodki na papierze wyglądają świetnie, jeśli tylko spełniają kryteria. Bo w której tabeli zapiszemy brak spojrzenia w oczy, żartów, czułości? Jednak gdy te „niemierzalne” rzeczy znikają, jakość opieki spada – nawet jeśli infrastruktura jest lepsza. Tego ryzyka nie da się łatwo wykazać danymi. Ale praktycy je znają.
No ale „Dom chłopaków” jest DPS-em, a to nie jest dobre miejsce dla dzieci. Mają powstać lepsze ośrodki. Dlaczego więc siostry stawiają opór? Dlaczego nazywane są przez niektórych „siostrami z betonu”?
„Beton” w języku reform oznacza kogoś, kto blokuje zmianę. Ale sprzeciw sióstr nie wynika z lęku przed nowością. Wynika z doświadczenia: wiedzy, że opieka nad osobami z najgłębszą niepełnosprawnością nie jest sumą procedur. Z tej perspektywy siostry patrzą sceptycznie na „nowe ośrodki” tworzone od zera. Wiedzą też dobrze: ich chłopaków nikt nie zabierze do domu, jak zakłada reforma.
Czytaj więcej
Eksperci nie są zaskoczeni wnioskami Najwyżej Izby Kontroli, która ustaliła, że kwoty płynące na pokrycie wydatków na pobyt mieszkańców DPS-ów już...
Siostry są też niepoprawne politycznie. W czasach deinstytucjonalizacji nie boją się mówić, że opieka nad dziećmi głęboko niepełnosprawnymi często przekracza możliwości rodzin. Dlatego właśnie biorą ją na siebie – z ogromem serca, czasu i kosztów.
Wygaszanie, czyli utrata doświadczenia
Siostry dowiedziały się, że ośrodek zostanie „wygaszony”. Oznacza to brak nowych przyjęć – obecni podopieczni mogą zostać. Ale przecież owo wygaszanie oznacza niepewność, odpływ części personelu, ograniczenie rozwoju. Formalnie ośrodek działa, w praktyce zaczyna się jego powolny rozpad.
Wygaszenie to nie tylko zmiana adresu – to również utrata modelu i rozproszenie kompetencji, których nie da się przenieść administracyjną decyzją! Reformy niosą obietnicę postępu. Problem zaczyna się wtedy, gdy zmiana struktury uznawana jest za gwarancję jakości. Co z tego, że powstaną nowe rozwiązania, skoro tracimy to, co działa tu i teraz?
Reforma, która nie ma planu transferu wiedzy praktycznej, jest niekompletna. Doświadczenie sióstr wydaje się nieocenione zwłaszcza w przypadkach trudnych, które nie mieszczą się w standardowym modelu opieki nad niepełnosprawnymi.
Czytaj więcej
Za pobyt w domu pomocy społecznej (DPS) trzeba wnieść opłatę. O tym, kto musi to zrobić, decyduje ustawa o pomocy społecznej. Mieszkańcy domu mogą...
Dlaczego więc nie przekształcić „Domu chłopaków” w jednostkę specjalistyczną – miejsce dla najtrudniejszych przypadków i jednocześnie zaplecze kompetencyjne dla nowych placówek? To nie zablokowałoby zmiany, ale uzupełniłoby ją o to, czego sama nie wytworzy w krótkim czasie: doświadczenie.
Czy dwa języki – biurokracji i relacji – mogą się spotkać?
Ten spór nie jest więc kwestią dobrej czy złej woli urzędu albo sióstr. To raczej kwestia zrozumienia, że w jednym państwie istnieją dwie kultury: odgórna, biurokratyczna, i oddolna, wspólnotowa. I że mówią one różnymi językami.
Byłoby dobrze, gdyby jeden tłumaczono na drugi: gdyby uczestnicy debaty publicznej decydowali się na komunikację międzykulturową, a więc próbę wyjścia poza własną bańkę i zrozumienia Innego – we własnym kraju.
Tylko w takim spotkaniu można by stworzyć język, w którym relacja i godność nie są „miękkimi dodatkami”, lecz elementem jakości opieki – a urzędnicze parametry nie są bezdusznością, tylko również formą troski.
Wtedy mogłoby się okazać, że system jest potrzebny praktykom – a praktycy systemowi.
Dagmara Jaszewska
Dagmara Jaszewska, kulturoznawczyni i medioznawczyni z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie