W 2018 roku władze podjęły decyzję o zablokowaniu go na terenie Rosji. Powodem była odmowa jego twórcy i właściciela Pawła Durowa współpracy ze służbami specjalnymi w śledzeniu użytkowników Telegramu. Durow w 2014 roku wyemigrował z Rosji po przejęciu stworzonego przez siebie portalu społecznościowego „VKontaktie” (największego w kraju) przez służby.
Od tej pory mieszka w różnych krajach świata – w żadnym na stałe.
„W większości przypadków Telegram działa u rosyjskich odbiorców bez żadnych zakłóceń, a jeśli się pojawiają to w kraju istnieje znaczna podaż bezpłatnych środków omijania blokad. Dalsza, deklaratywna blokada komunikatora nie przynosi szkody jego rozwojowi za to prowadzi do utraty prestiżu władz Rosji” – napisali deputowani w piśmie skierowanym m.in. do ministerstwa łączności, które od dwóch próbuje zablokować komunikator.
Wcześniej Telegram próbowały blokować władze Iranu, również bezskutecznie.
Kroplą, która w Rosji przelała czarę było założenie w zeszłym tygodniu własnego konta na komunikatorze właśnie przez ministerstwo łączności. Wywołało to falę dowcipów i złośliwych komentarzy w całym, rosyjskim internecie.
Jednocześnie Paweł Durow wydał polecenie „pompowania” (czyli sztucznego dodawania popularności) kontom rosyjskich sztabów kryzysowych, które zwalczają epidemię CoViD-19. Na Telegramie założył już je sztab moskiewski i podmoskiewski. Poprzez dodawanie im popularności Durow chce, by jak największa liczba osób mogła przeczytać ich komunikaty.
Były dziennikarz a obecnie szef parlamentarnego komitetu polityki informacyjnej Aleksander Chinsztejn ostro skrytykował jednak inicjatywę swoich kolegów. – W ten sposób każdy komunikator będzie mógł omijać prawo – powiedział.
- Podstaw do blokady Telegramu nie było ani dwa lata temu, ani teraz. Przy tym władze nie są w stanie wyegzekwować własnej decyzji – stwierdził z kolei adwokat Paweł Czikow.
Durow wielokrotnie podkreślał, że Telegram ma zasięg ogólnoświatowy (największą popularnością cieszy się jednak w krajach słabiej rozwiniętych), a Rosji nie jest głównym jego rynkiem. Wyzwanie ze strony władz podjął „jedynie z przyczyn emocjonalno-sentymentalnych”.