fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraina: Komu służy „sługa narodu”?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
AFP
Wszystko wskazuje na to, że los państwa ukraińskiego zależy od wyroku kijowskiego sądu w sprawie oligarchy Igora Kołomojskiego.

We wtorek w Kijowskim Sądzie Gospodarczym ruszyła kolejna runda procesu dotyczącego nacjonalizacji Privatbanku, obecnie największego banku komercyjnego na Ukrainie. Miliarder Igor Kołomojski i kontrolowana przez niego cypryjska spółka domagają się zwrotu akcji utraconych w wyniku nacjonalizacji. Przeprowadziły ją poprzednie władze w Kijowie, a za uratowanie banku podatnicy musieli zapłacić 5,5 mld dolarów.

Co do prawidłowości działań rządu nikt nie miał wątpliwości, dopóki Sąd Okręgowy w Kijowie nie stwierdził 18 kwietnia, że nacjonalizacja była bezprawna. Jakby przez przypadek wyrok zapadł trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich i w zasadzie już nikt nie miał wątpliwości co do zwycięscy. O powiązaniach Wołodymyra Zełenskiego z oligarchą mówiło się od początku jego kampanii wyborczej. Przede wszystkim dlatego, że będąc jeszcze aktorem kabaretowym Zełenski przez ostatnie lata był jedną z głównych twarzy należącej do Kołomojskiego stacji 1+1.

Przeczytaj też: USA - Ukraina: Sztuka rokowań na kolanach

Nowy prezydent Ukrainy wielokrotnie zaprzeczał, że oligarcha ma na niego jakikolwiek wpływ. Na korzyść prezydenta grało m.in. to, że wziął do swojej ekipy skłóconego z Kołomojskim Ołeksandra Danyluka, którego mianował sekretarzem prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy. Danyluk był ministrem finansów za rządów Poroszenki i brał aktywny udział w nacjonalizacji Privatbanku.

W poniedziałek na własne życzenie został zdymisjonowany. Cytowany przez ukraińskie media powiedział jedynie, że nie chce uczestniczyć w „podwójnych grach”, które trwają obecnie w otoczeniu prezydenta. Można tylko się domyślać, w jaki sposób te „gry” wpłynęły na to, że w piątek MFW nie zgodził się na zawarcie nowej umowy kredytowej z Kijowem.

– Gdyby w wyniku długotrwałych procesów sądowych bank został zwrócony Kołomojskiemu na jego warunkach, to negatywnie odbiłoby się to na stanie naszej gospodarki. Prywatyzacja tego banku była częścią reformy MFW, powrót do stanu sprzed 2016 r. zostałoby potraktowane przez zachodnich partnerów Ukrainy jako przekroczenie „czerwonej linii” – mówi „Rzeczpospolitej” ekonomista Siergiej Fursa z kijowskiego oddziału Dragon Capital. – To oznaczałoby niewypłacalność ukraińskiej gospodarki z bardzo negatywnymi skutkami – dodaje.

W opublikowanym ostatnio przez „Financial Times” wywiadzie premier Ukrainy Ołeksij Honczaruk powiedział, że rozmowy dotyczące Privatbanku trwają pomiędzy administracją prezydenta i Kołomojskim. Oświadczył również, że rząd w tych negocjacjach nie uczestniczy.

Dodatkowy niepokój w tej sytuacji wprowadza pożar podkijowskiego domu byłej szefowej Narodowego Banku Ukrainy Walerii Hontarewej, która przeprowadzała nacjonalizację banku.

Nowy prezydent Ukrainy znalazł się w bardzo trudnym położeniu.

– Nie ma wątpliwości, że Igor Kołomojski ma wpływ na prezydenta i wydaje się, że jest on coraz większy – mówi „Rzeczpospolitej” Wiktor Zamiatin, politolog z kijowskiego Centrum Razumkowa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA