fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zakup okrętów podwodnych. By nie urazić Japonii, Australia blokowała ujawnienie dokumentów

DoD / U.S. Navy / Adam K. Thomas
Władze Australii starały się nie dopuścić do ujawnienia dokumentów dotyczących kontraktu na budowę okrętów podwodnych, by nie narazić na szwank swych relacji z Japonią. Na zablokowanie publikacji wydano w ciągu czterech lat 150 tys. dolarów.

Z danych za 2018 r. opublikowanych przez Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI) wynika, że Australia stała się drugim po Arabii Saudyjskiej importerem uzbrojenia na świecie. To m.in. zasługa wartego 50 miliardów dolarów programu budowy nowej floty okrętów podwodnych.

O ten kontrakt rywalizowały japońskie, francuskie i niemieckie firmy. Przez długi czas faworytem w wyścigu do australijskich pieniędzy była Japonia, jednak ostatecznie kontrakt przypadł francuskiemu DCNS (obecnie Naval Group).

W ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej w 2015 r. senator Nick Xenophon, a później jego następca Rex Patrick starali się dotrzeć do informacji o szczegółach procesu negocjacyjnego. Jak ocenił dyplomata cytowany przez australijski "The Guardian", przegrana walka o podwodny kontrakt wstrząsnęła japońskimi władzami, którym zależało na umocnieniu pozycji swego kraju w dziedzinie eksportu uzbrojenia, a podpisanie umowy z francuskim dostawcą negatywnie wpłynęło na relacje Australii i Japonii.

Japonia prosi o nieujawnianie dokumentów

Wniosek Xenophona został odrzucony, ponieważ, w ocenie władz Australii, ujawnienie danych zaszkodziłoby relacjom z Japonią. W 2017 r. apelacja w tej sprawie  trafiła przed administracyjny trybunał odwoławczy.

Dokumenty, do których dostępu żądał Xenophon, nie zawierały informacji wrażliwych, nie były tajne i nie odnosiły się w szczególności do japońskiej oferty. Wszyscy starający się o kontrakt na budowę okrętów podwodnych zostali poinformowani o australijskich przepisach dotyczących dostępu do informacji publicznej. Oferenci z Francji i Niemiec nie mieli zastrzeżeń w sprawie wniosku Xenophona. Inaczej zareagował japoński resort obrony.

Japonia poprosiła Australię o niepublikowanie dokumentów, w tym takich, które już były publicznie dostępne.

"Relacje ucierpią"

Rozpatrując apelację administracyjny trybunał odwoławczy pytał, dlaczego opublikowanie i tak znanych dokumentów mogłoby mieć negatywne skutki.

Australijski dyplomata Graham Fletcher mówił przed trybunałem, że stawką są relacje z Japonią. - Jeśli zignorujemy japoński sprzeciw i opublikujemy dokumenty, na podstawie mojej wiedzy mogę stwierdzić, że te relacje ucierpią - oświadczył.

Trybunał orzekł po myśli resortu obrony, nakazując jednak udostępnienie Patrickowi pewnej liczby dokumentów dotyczących kontraktu na okręty. Resort wyraził zadowolenie z decyzji trybunału zaznaczając, że niepublikowanie pewnych dokumentów dotyczących przetargu było konieczne do "utrzymania silnej pozycji" w stosunkach międzynarodowych.

"Lekceważenie australijskich standardów"

Patrick bezskutecznie starał się o spotkanie z ambasadorem Japonii, z którym chciał porozmawiać o japońskim stanowisku w sprawie publikacji dokumentów. W rozmowie z australijskim "The Guardian" senator powiedział, iż widział dokumenty, których władze nie chcą opublikować. Zarzucił Japonii, że protestując przeciw publikacji lekceważy australijskie standardy dotyczące przejrzystości.

- Powstaje pytanie, czy w przyszłości powinniśmy zapraszać Japonię do udziału w przetargach dotyczących projektów obronnych - dodał polityk.

- Nie może być tak, że Australijczycy nie mogą zrealizować swego prawa do przejrzystości w kwestii wydatków publicznych tylko dlatego, że Japonia startowała w przetargu - podkreślił.

Źródło: Guardian Australia
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA