fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

"Naiwniak Trumpa". Boris Johnson krytykowany po dymisji ambasadora

AFP PHOTO / ITV / MATT FROST
Faworyt wyścigu o fotel premiera Wielkiej Brytanii Boris Johnson spotkał się z falą krytyki za to, że nie wstawił się za ambasadorem, który w poufnych depeszach krytykował administrację Donalda Trumpa.

Ambasador Wielkiej Brytanii w USA sir Kim Darroch podał się do dymisji. "Mail on Sunday" opublikował poufne depesze dyplomaty do brytyjskiego rządu, w których ambasador krytycznie oceniał administrację Donalda Trumpa. Radził urzędnikom w Londynie, by przywódcy USA przedstawiali uwagi "w sposób prosty, a nawet prostacki". Otoczenie Trumpa Darroch określił jako "dysfunkcyjne", a administrację - jako "niezdarną" i "nieporadną".

W reakcji na te doniesienia prezydent Donald Trump poinformował na Twitterze, że Stany Zjednoczone nie będą już z ambasadorem utrzymywać kontaktów.

Darroch oświadczył, że w tej sytuacji nie jest w stanie pełnić swej roli tak, jakby sobie tego życzył i podał się do dymisji.

Oponenci Borisa Johnsona z Partii Konserwatywnej i Partii Pracy zarzucają mu, że nie wstawił się za ambasadorem, póki był na to czas. Według brytyjskich mediów, ambasador złożył rezygnację po tym, jak nie usłyszał od Johnsona zapewnienia, że będzie mógł kontynuować swą misję gdy były mer Londynu zostanie premierem.

Podczas debaty telewizyjnej z rywalem do fotelu premiera szefem MSZ Jeremym Huntem, Johnson nie skrytykował prezydenta USA za słowa pod adresem premier Theresy May. Trump napisał na Twitterze, że w sprawie brexitu May narobiła bałaganu oraz że dobrą wiadomością dla Wielkiej Brytanii jest to, że wkrótce będzia miała nowego szefa rządu.

Johnson skomentował uwagi Trumpa mówiąc, że prezydent USA został wplątany w brytyjską debatę polityczną.

Minister ds. europejskich sir Alan Duncan ocenił, że Johnson "właściwie wrzucił naszego czołowego dyplomatę pod autobus". Według Duncana, brak poparcia dla Darrocha był ze strony Johnsona zachowaniem "dość godnym pogardy". - W parlamencie jest wielu ludzi bardzo, bardzo rozzłoszczonych zachowaniem Johnsona - powiedział polityk. Jego zdaniem, kandydat na premiera zdyskredytował się w oczach wielu mieszkańców kraju.

- To żenujące, widzieć, jak ktoś, kto chce być premierem, nie staje w obronie ciężko pracującego urzędnika, który nie zrobił nic złego, a którego atakuje obcy rząd - ocenił członek Izby Gmin z ramienia konserwatystów sir Patrick McLoughlin. Dodał, że przywódca powinien wstawiać się za swym zespołem.

W jeszcze mocniejszych słowach o Johnsonie wypowiedzieli się jego polityczni rywale z Partii Pracy. - Johnson zachowuje się w zasadzie jak naiwniak Donalda Trumpa - powiedział rzecznik lidera laburzystów Jeremy Corbyn. - Nie sprzeciwił się Trumpowi i nie będzie się wstawiał za Wielką Brytanią - dodał.

Źródło: BBC, Sky News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA