fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czarnecki: Jeżeli Falenta sobie coś zostawił, może ponieść konsekwencje

tv.rp.pl
- Mam wrażenie, że Marek Falenta, jeżeli sobie coś zostawił, jakieś taśmy, i nie powiedział o nich w czasie zeznawania pod przysięgą, to może ponieść konsekwencje karne - powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Zdaniem Ryszarda Czarneckiego, żądanie ułaskawienia przez Marka Falentę będzie nieskuteczne. - Znam naszego prezydenta, który nie ulega szantażom. Prezydent Andrzej Duda nie jest człowiekiem, który byłby skłonny takiej presji ulegać - ocenił gość programu #RZECZoPOLITYCE.

List do prezydenta Czarnecki określił mianem "krzyku rozpaczy ze strony Marka Falenty". - On wie, że prezydent mu tego ułaskawienia nie da i dlatego z tym wyskoczył publicznie - stwierdził europoseł PiS.

- Jest dla mnie rzeczą ciekawą, że dla dużej części opozycji, osób, które mówiły "Falenta niewiarygodny", nagle Falenta stał się wiarygodny. To dziwaczne trochę - dodał polityk Prawa i Sprawiedliwości.

- Mam wrażenie, że pan Falenta, jeżeli sobie coś zostawił, jakieś taśmy, i nie powiedział o nich w czasie zeznawania pod przysięgą, to może ponieść konsekwencje karne - podkreślił Czarnecki.

Pytany, czy w sprawie afery podsłuchowej Falenta pracował sam, czy na zlecenie, gość programu #RZECZoPOLITYCE powiedział, że z tego, co wie i co czytał, "to on (Falenta - red.) był mózgiem tej operacji". - Ale czy jest jakieś drugie dno, tego nie wiem - zastrzegł Ryszard Czarnecki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA