fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

USA: Krok do blokady rurociągu Nord Stream 2

Grupa senatorów przedstawiła projekt ustawy nakładającej kary na budujących Nord Stream 2. Naciskała na to Polska.

Wśród sygnatariuszy projektu znaleźli się kandydat republikanów w wyborach prezydenckich i senator z Teksasu Ted Cruz, a także demokratyczna senator z New Hampshire Jeanne Shaheen.

Wśród sygnatariuszy projektu znaleźli się kandydat republikanów w wyborach prezydenckich i senator z Teksasu Ted Cruz, a także demokratyczna senator z New Hampshire Jeanne Shaheen.

– Nord Stream 2 zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Europy i bezpieczeństwu narodowemu Ameryki. USA po prostu nie mogą pozwolić, aby Rosja dyktowała przyszłość energetyczną Europy – uznał Cruz.

Wsparcie projektu przez obie partie właściwie przesądza o jego przyjęciu. O ile Senat kontrolują dziś republikanie, o tyle Izbę Reprezentantów demokraci. Ale i bez tego wiadomo, że w Waszyngtonie sprzeciw wobec Nord Stream 2 jest powszechny: w listopadzie izba niższa parlamentu przyjęła uchwałę, która uznaje inwestycje za „drastyczny krok wstecz dla polityki energetycznej Unii i amerykańskich interesów”.

Pewien udział w inicjatywie Cruza i Shaheen ma Polska.

– Przekonywanie Amerykanów do działania było naszym priorytetem. Do tej pory podzielali nasze stanowisko w sprawie gazociągu, ale kończyło się na deklaracjach. To się zmieniło – mówią „Rzeczpospolitej” polskie źródła dyplomatyczne.

Projekt uchwały wprowadza kary na firmy kładące rurociąg na dnie Bałtyku, ich statki oraz towarzystwa ubezpieczeniowe, które wystawiły im polisę. Zakłada także zamrożenie w USA aktywów wspomnianych spółek i zakaz wjazdu do Ameryki kierujących nimi osób. Chodzi o szwajcarską firmę Allseas i włoską Saipem.
Restrykcje są do pewnego stopnia wzorowane na sankcjach, jakie USA wprowadziły wcześniej wobec Iranu. Będą one miały zastosowanie także w stosunku do podobnych projektów prowadzonych przez Rosję, w tym gazociągu Turkish Stream.

Grenell ostrzegał

Sankcje bardzo opóźnią dokończenie Nord Stream 2, który miał być gotowy w przyszłym roku. Rosjanie nie opanowali technologii budowy gazociągu na takiej głębokości. Przejęcie przez nich tego zadania od zachodnich partnerów zajęłoby więc lata. Gazprom kilka dni temu pochwalił się, że brakuje mu już tylko 40 km do skompletowania rosyjskiej części projektu. Jednak dalsze, położone bardziej na zachód odcinki są o wiele mniej zaawansowane, w szczególności z powodu odmowy wydania przez Kopenhagę pozwolenia na przeprowadzenie inwestycji przez duńskie wody terytorialne.

Projekt amerykańskich senatorów uderzy więc pośrednio także w pięć koncernów (niemieckie Uniper i Wintershall, brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell, austriacki OMV i francuski Engie), które podjęły się sfinansowania połowy wartej 9,5 mld USD inwestycji i chcą z tego tytułu możliwie szybko pobierać zyski.

Latem zeszłego roku Donald Trump zarzucił Angeli Merkel na szczycie NATO w Brukseli, że Niemcy stały się „zakładnikiem” Kremla z powodu uzależnienia od coraz większych dostaw rosyjskiego gazu. Prezydent wskazał, że kanclerz doprowadziła do takiej sytuacji, bo przyjęła plan stopniowej likwidacji produkcji prądu przez elektrownie jądrowe i węglowe w Niemczech. Zdaniem Trumpa układ, w którym Niemcy, płacąc za rosyjski gaz, dostarczają Moskwie środki na modernizację armii, a jednocześnie polegają na ochronie przez siły zbrojne USA, jest niedopuszczalny. Później ambasador USA w Berlinie Richard Grenell wielokrotnie ostrzegał konsorcjum firm budujących Nord Stream 2 przed amerykańskimi sankcjami. Waszyngton od dawna był więc przekonany, że budowę gazociągu trzeba powstrzymać.

Jak wynika z rozmów „Rzeczpospolitej” z polskimi i amerykańskimi źródłami, mimo wszystko rola Polski w tym procesie mogła być istotna. W listopadzie o blokadzie Nord Stream 2 rozmawiał w Warszawie z sekretarzem ds. energii Rickiem Perrym (podobnie jak Cruz pochodzi z Teksasu) Piotr Naimski, który jest odpowiedzialny w Kancelarii Premiera za cały sektor gazowy.

– Potrzebna jest konsekwentna opozycja wobec projektu Nord Stream 2 – mówił Perry na konferencji prasowej po rozmowach z Naimskim.

Polskie źródła dyplomatyczne mówią „Rzeczpospolitej”, że „tę sprawę podnosiliśmy u Amerykanów przy każdej możliwej okazji”.

Reakcja Niemiec

W Unii jest sporo krajów, które są niechętne inwestycji pod Bałtykiem. Włochy mają za złe Brukseli, że zablokowała budowę rosyjskiego gazociągu South Stream, który miał dostarczać surowiec na Półwysep Apeniński, ale pod naciskiem Berlina zasadniczo zezwoliła na budowę Nord Stream 2. Rzym nie chce doprowadzić do sytuacji, w której będzie musiał sprowadzać gaz przechodzący tranzytem przez Niemcy. Z powodu obaw przed rosyjską dominacją przeciw projektowi są też kraje bałtyckie i Dania. Jednak tylko Polska tak stanowczo lobbowała w tej sprawie u Amerykanów.

To zaś nie wywołuje entuzjazmu w Niemczech. Już w styczniu szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas ostrzegł:  „kwestie europejskiej polityki energetycznej muszą być rozstrzygane w Europie, nie Ameryce”.

W Niemczech można usłyszeć pod adresem Polski: jedna rzecz to sprzeciwiać się Nord Stream 2, inna namawiać Amerykanów do nałożenia sankcji. Zdaniem naszych rozmówców Berlin i tak już wyszedł naprzeciw oczekiwaniom Waszyngtonu, decydując się na zakup większej ilości amerykańskiego gazu skroplonego.

Jednak w Warszawie podkreślają, że skoro Komisja Europejska nie była w stanie wstrzymać projektu, który łamie fundamentalne zasady unijnej polityki energetycznej – jak choćby oddzielenie operatora infrastruktury od dostawcy surowca – to rola Ameryki w tej sprawie musiała pozostać kluczowa.

Paul Gregory, ekspert Hoover Institution, uważa, że w razie powstania Nord Stream 2 Kreml najpewniej całkowicie odciąłby Ukrainę od dostaw gazu, być może już zimą 2019/2020 r. Moskwa nie chce rozmawiać o przedłużeniu wygasającej pod koniec tego roku umowy z Kijowem na tranzyt gazu i dostarcza Ukraińcom ok. 3 mld dolarów rocznie (3 proc. PKB). Wstrzymanie dostaw pchnęłoby Ukrainę w recesję w chwili, gdy władzę przejmuje Wołodymyr Zełenski, prezydent bez doświadczenia.

Wszystko to wywołuje coraz większe wątpliwości w sprawie Nord Stream 2 także w Niemczech. Kandydat na szefa Komisji Europejskiej z CSU Manfred Weber powiedział „Polsce The Times”, że jest przeciw projektowi. Ale rząd federalny nadal go popiera.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA