fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prof. Antoni Dudek: Biedroń jest wyzwaniem dla PO

Prof. Antoni Dudek, historyk, politolog z UKSW
DAREK GOLIK
Zaraz po powołaniu rządu Jana Olszewskiego Jarosław Kaczyński wszedł z nim w konflikt - mówi prof.

Jan Olszewski uważany jest dzisiaj przez środowisko PiS za swojego patrona. Jakie były relacje premiera Olszewskiego ze środowiskiem Porozumienia Centrum Jarosława Kaczyńskiego?

Skomplikowane. Kaczyński potrzebował Olszewskiego jako kandydata na premiera, mecenas bowiem – jako jeden z najważniejszych obrońców politycznych w czasach PRL i jedna z czołowych postaci pierwszej Solidarności – miał szansę na akceptację różnych odłamów dzielącego się wówczas coraz mocniej obozu solidarnościowego. Jednak pierwsze podejście – to z końca 1990 r. – gdy prezydent elekt Wałęsa zlecił Olszewskiemu prace nad utworzeniem kolejnego rządu, zakończyło się fiaskiem. Olszewski zrezygnował, gdy otrzymał od Wałęsy niemal kompletną listę przyszłego składu Rady Ministrów. W niespełna rok później, po pierwszych w pełni demokratycznych wyborach parlamentarnych, Wałęsa musiał jednak wręczyć Olszewskiemu akt powołania na stanowisko premiera. Od początku jednak nawet nie ukrywał swej niechęci do tej kandydatury i przez kilka tygodni próbował ją zablokować. Jarosław Kaczyński okazał się w tym drugim podejściu przejściowo bardziej skuteczny i zdołał – głównie dzięki PSL Pawlaka – zmontować w Sejmie jednorazową koalicję, która przegłosowała Olszewskiego na premiera.

Jakim premierem był Jan Olszewski?

Próbował dokonać zwrotu w stosunku do polityki prowadzonej przez gabinety Mazowieckiego i Bieleckiego, ale okazało się to niewykonalne. Po pierwsze, z powodu braku większości w Sejmie, po drugie zaś, z uwagi na narastający niemal z każdym tygodniem konflikt z prezydentem. Olszewskiemu brakowało też kompetentnych ludzi, którzy mogliby zastąpić wyższy korpus urzędniczy, niechętny jego rządowi. Za symbol może tu uchodzić najważniejsze wówczas stanowisko z punktu widzenia polityki gospodarczej, czyli minister finansów. Pierwszy szefem tego resortu w rządzie Olszewskiego został prof. Karol Lutkowski, który wcześniej należał do najbliższych współpracowników Balcerowicza, a gdy po zaledwie kilku tygodniach złożył dymisję, Olszewski zastąpił go Andrzejem Olechowskim. Od początku było oczywiste, że żaden z nich nie zmienił w istotny sposób polityki gospodarczej, wytyczonej wcześniej przez ostro krytykowanego przez premiera Balcerowicza. Oni to zresztą od razu publicznie deklarowali, mówiąc m.in. o konieczności uzgadniania działań z MFW.

Czynnikiem, który osłabiał rząd Olszewskiego, był narastający konflikt między premierem a Jarosławem Kaczyńskim – szefem partii, która miała w rządzie najwięcej ministrów. Na czym polegał konflikt Olszewskiego z Kaczyńskim?

Natychmiast po powołaniu rządu, za którego akuszera mógł się z powodzeniem uznać, Jarosław Kaczyński znalazł się w sporze z Olszewskim. Zaczęło się od tego, że Olszewski wskutek ostrego sprzeciwu Wałęsy nie zdołał ulokować w swoim rządzie jego brata Lecha, a później – już po uzgodnieniu z Jarosławem Kaczyńskim kandydatury Sławomira Siwka na szefa URM – wysunął w ostatniej chwili na to stanowisko Wojciecha Włodarczyka. Od tego momentu konflikt już tylko narastał, potęgowany przez tzw. grupę chadecką wewnątrz PC, która była bliższa Olszewskiemu niż Kaczyńskiemu. Jej uczestnicy (m.in. Przemysław Hniedziewicz i Andrzej Anusz) już po upadku rządu Olszewskiego opuścili szeregi PC, wchodząc w skład Ruchu dla Rzeczypospolitej, czyli pierwszej partii byłego już premiera. Jednak nie był to spór wyłącznie o personalia. Kaczyński uważał, że mniejszościowy rząd, aby przetrwać, musi poszerzyć swoje parlamentarne zaplecze. Opcje były dwie: albo tzw. mała koalicja tworzona przez Unię Demokratyczną, KLD i część partii piwoszy, albo też KPN. Olszewski przez kilka tygodni negocjował naprzemiennie z jednymi i drugimi, ale w rzeczywistości była to tylko gra na czas. W rzeczywistości bowiem premier uwierzył, że dla jego rządu nie ma w rozdrobnionym Sejmie I kadencji żadnej alternatywy. Okazało się, że był w błędzie.

Do upadku rządu Olszewskiego doszło przez lustrację?

Akcja lustracyjna przyspieszyła jego odwołanie o kilka, może kilkanaście dni. Aby to stwierdzić, musielibyśmy ustalić, ile jeszcze czasu zajęłoby Wałęsie przekonywanie Mazowieckiego i Moczulskiego do kandydatury Pawlaka na nowego premiera. Jednak wobec postawy Olszewskiego, z którym zarówno UD, jak i KPN nie doszły do żadnego porozumienia, wniosek o wotum nieufności przeszedłby i bez uchwały lustracyjnej. Przypomnę, że na dwa dni przed zgłoszeniem przez Janusza Korwin-Mikkego w Sejmie projektu uchwały lustracyjnej Wałęsa wysłał do marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego oficjalne pismo, w którym – po wcześniejszej awanturze wokół załącznika do traktatu polsko-rosyjskiego – poinformował, że wycofuje swoje poparcie dla rządu. Klamka wówczas zapadła.

Mit rządu i upadku rządu Olszewskiego teraz ulegnie wzmocnieniu?

Oglądając to, co od kilku dni pokazują media związane z PiS, trudno mieć wątpliwości co do tego, że taka próba jest podejmowana. Wygląda na to, że Jan Olszewski zajmie w panteonie bohaterów obozu rządzącego miejsce tuż obok Lecha Kaczyńskiego.

Która partia po upadku komuny zyskała najbardziej na uwłaszczeniu się na majątku państwowym?

Tego nie da się tak precyzyjnie policzyć, jak obecnych dotacji budżetowych dla partii politycznych. Tytuły prasowe bowiem, a później związane z nimi nieruchomości kupowały (inna sprawa po jakiej cenie i na jakich warunkach) inne podmioty niż same partie. Osobiście jestem zdania, że na początku lat 90. największym majątkiem dysponowały mimo wszystko partie postpeerelowskie, czyli SdRP/SLD, PSL i SD.

„Taśmy Kaczyńskiego” osłabią PiS przed wyborami parlamentarnymi?

W ograniczonym stopniu, co widać już po pierwszych sondażach powstałych po ich ujawnieniu. Nie można jednak wykluczyć, że różne poboczne wątki tej sprawy – jak ta dotycząca Kazimierza Kujdy – będą jeszcze długo spędzać sen z powiek kierownictwu PiS.

W Polsce jest zapotrzebowanie na partię taką jak Wiosna Biedronia?

Czy Wiosna może stać się trzecią siłą w polskiej polityce, bo drugą na pewno nie, zobaczymy dopiero po wynikach wyborów do PE. Nie przywiązywałbym zbyt dużej wagi do obecnych, pierwszych sondaży, bardzo korzystnych dla Wiosny, gdyż jest ona obecnie beneficjentem znanego w polskiej polityce zjawiska tzw. premii za nowość. Zobaczymy, jak będą one wyglądać za dwa, trzy miesiące, gdy Biedroń i jego otoczenie zaczną być prześwietlani przez media i rozmaite służby sprzyjające konkurentom.

Dla kogo Biedroń jest największym zagrożeniem?

Jeśli ktoś się zapoznał z najnowszymi danymi CBOS o tym, która część Polaków najwyżej ocenia rządy PiS, raczej nie będzie miał wątpliwości, że Wiosna w najmniejszym stopniu zagraża właśnie tej partii. Niewiele też zabierze Kukizowi, dla którego poważniejszym wyzwaniem mogą się okazać przygotowywane projekty wyborcze posła Marka Jakubiaka, a zwłaszcza prof. Roberta Gwiazdowskiego. Biedroń staje się dziś problemem dla PO oraz tych ugrupowań lewicowych, które nie chcą uznać przywództwa byłego prezydenta Słupska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA