fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

#RZECZoPOLITYCE: Michał Dworczyk, Wiktor Ferfecki, ks. Przemysław Śliwiński

rp.pl
Michał Dworczyk, poseł PiS; Wiktor Ferfecki, dziennikarz "Rzeczpospolitej" oraz ksiądz Przemysław Śliwiński byli gośćmi Tomasza Krzyżaka w środowym programie #RZECZoPOLITYCE.

Z posłem PiS Michałem Dworczykiem rozmawialiśmy o uchwale Sejmu w sprawie rzezi wołyńskiej i o tym, czy wobec tej zbrodni należy używać określenia "ludobójstwo". 

Wiktor Ferfecki opowiedział nam o raporcie NIK ws wykonania budżetu Kancelarii Prezydenta za 2015 r.

Z kolei księdza Przemysława Śliwińskiego, rzecznika archidiecezji warszawskiej, pytaliśmy o zbliżające się Światowe Dni Młodzieży.

Dworczyk: Spór o Wołyń? Nasza wina

Poseł został zapytany dlaczego nie udało się podjąć uchwały w rocznicę ludobójstwa, do którego doszło na Wołyniu. - Powstał bałagan legislacyjny – mówił Dworczyk. - Po tym jak PiS złożył pierwszy projekt, nastąpiła aktywność innych klubów i w Sejmie znalazło się naraz pięć projektów – dodał.

W związku z tym Dworczyk patrzy optymistycznie w przyszłość i wierzy, że uchwalenie projektu będzie formalnością. - Mamy nadzieję, że projekt zostanie jednogłośnie uchwalony.

Poseł PiS mówił, że nie można zakłamywać faktów. - Wojna polsko-ukraińska, jedni ginęli, drudzy nie. Nie można tak interpretować – powiedział Dworczyk.

Zdaniem Dworczyka duże emocje, które się pojawiają wokół sprawy wołyńskiej są spowodowane milczeniem Polski. - Traktowaliśmy Ukraińców jak małe dzieci – mówi poseł. Jego zdaniem nie informowanie o prawdzie doprowadziło do tego, że strona ukraińska jest zaskoczona tym co dzieje się teraz.

- Część elity zrozumie, że to nie jest uchwała wymierzona w Ukrainę, tylko w sprawców ludobójstwa – powiedział Dworczyk. - Rozpoczęliśmy kilka tygodni temu duży program wymiany młodzieży polsko-ukraińskiej. Po to, aby obie strony się dobrze rozumiały – dodawał.

- Apel smoleński to jest element szerszej polityki historycznej, którą prowadzi Prawo i Sprawiedliwość – wyjaśniał poseł PiS. - To co robimy w tej chwili wpisuje się w tę politykę – mówił.

#RZECZoPOLITYCE: Michał Dworczyk o uchwale sejmu w sprawie rzezi wołyńskiej

Ferfecki: Audyt na kolanie a twarde dane NIK

Dziennikarz działu krajowego "Rzeczpospolitej" dotarł jako pierwszy do raportu Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła finanse kancelarii Bronisława Komorowskiego.

- NIK nie zaleciła żadnych wniosków pokontrolnych po analizie wydatków Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego - mówił gość programu. Stoi to w sprzeczności z bilansem otwarcia, przeprowadzonym przez nową ekipę po objęciu prezydentury przez Andrzeja Dudy. Niezgodności w obydwu audytach dotyczą m.in. kwot przeznaczonych na wynagrodzenia osobowe.

- Raport NIK potwierdza zwiększenie świadczeń na rzecz osób fizycznych, w rodzaju odszkodowań czy odpraw, środki te wzrosły niemal dwukrotnie, ale w rzeczywistości jest to niewielka kwota - mówił Ferfecki. Dziennikarz podkreślił, że na tej podstawie nie można stawiać tezy o bankructwie KP.

Ferfecki stwierdził, że nie zauważył, by fakt, że NIK wciąż jeszcze kieruje były polityk PO, wpływały na jakość przeprowadzonej kontroli. Wręcz przeciwnie, trudna sytuacja Krzysztofa Kwiatkowskiego, przeciw któremu toczy się sprawa w prokuraturze, niejako narzuca mu obiektywizm.

NIK przeprowadził również kontrole w ministerstwach, ale będą one trudne do porównania z audytami, które przeprowadził PiS po przejęciu władzy, gdyż nie było w nich twardych danych.

- Audyt był robiony na kolanie, a PiS ma tendencje do przesady w atakowaniu poprzedniej ekipy - mówił Ferfecki. Zauważył, że w jednym z ministerstw audyt przeprowadzała 22-letnia urzędniczka.

Podwyżki dla wysokich urzędników Ferfecki nazwał "krokiem w dobrą stronę". Podkreślił, że w porównaniu z zarobkami w firmach prywatnych urzędnicy państwowi zarabiają bardzo niskie stawki, a w poszczególnych ministerstwach szefowie resortów otrzymują niższe pobory niż dyrektorzy departamentów.

#RZECZoPOLITYCE: Wiktor Ferfecki o raporcie NIK

Ks. Śliwiński: Nie każdy może przyjąć pielgrzyma

Prowadzący program szef działu krajowego Tomasz Krzyżak mówił, że gdy obserwował aktualizowaną listę grup, które przylatują do Polski na Światowe Dni Młodzieży, to można było zaobserwować, że kolejne samoloty lądowały w odstępach co 5-10 minut. - Wczoraj przez 3-4 godziny byłem na lotnisku Chopina w hali przylotów i witałem gości – mówił ks. Śliwiński.

- Wczoraj przeważnie były to grupy z Ameryki Północnej i Południowej – mówił gość programu. - Była grupa z Dominikany i z Meksyku, która po wyjściu z samolotu zaczęła śpiewać.

- Do Diecezji Warszawskiej już przybyło 9 tysięcy osób – mówił ks. Śliwiński. Wyjaśniał, że jeden element rejestracji uczestników to ich zgłoszenie, a drugim jest stawienie się w jednej z dwóch diecezji w celu potwierdzenia rejestracji.

- Na razie nie ma informacji, żeby któraś grupa zrezygnowała po zamachach w Nicei – powiedział ks. Śliwiński.

Powiedział również, że liczba chętnych, którzy zgłosili się z chęcią przyjęcia pod swój dach pielgrzymów, przeszła oczekiwania. - Liczba rodzin, które się zgłosiły do goszczenia pielgrzymów, przeszła nasze najśmielsze szacunki. Jest znacznie większa niż potrzeba – mówił gość.

- Nie jest możliwe, że jeden pielgrzym trafi do jednego mieszkania. Musi być ich przynajmniej dwóch. W związku z tym, mimo chętnych, nie do każdej rodziny, która się zgłosiła, trafi pod dach pielgrzym – wyjaśniał ks. Śliwiński.

Za tydzień w środę przylatuje do Krakowa samolot z papieżem Franciszkiem, któremu będzie towarzyszyć kilkudziesięciu wyróżnionych dziennikarzy. - Jadę do Krakowa we wtorek, dzień przed przylotem Ojca Świętego – poinformował ks. Śliwiński, który do spełnienia ważną rolę. - Jest grupa dziennikarzy, którzy przylatują razem z papieżem. Wtedy trzeba zrobić wszystko żeby czuła się u nas jak najlepiej.

#RZECZoPOLITYCE: Ks.Przemysław Śliwiński o Światowych Dniach Młodzieży

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA