fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

PIT od bloga: fiskus nie daje się już nabrać

123RF
Koniec rozliczania w kosztach wakacji, kosmetyków i kina. Minister finansów zmienia interpretacje dla blogerów.

Opisywanie swojego życia w internecie nie będzie już sposobem na niższy podatek. Skarbówka zorientowała się, że za dużo może stracić na folgowaniu blogerom.

– I zmieniła poglądy o 180 stopni – mówi doradca podatkowy Tomasz Piekielnik. – Wcześniej pozwalała wszystko rozliczać w kosztach, teraz nic.

Przypomnijmy, w „Rzeczpospolitej" z 19 stycznia pisaliśmy o interpretacji dla kobiety prowadzącej bloga o życiu: modzie, podróżach, jedzeniu, sporcie. Chciała wrzucić w koszty wyjazdy turystyczne (opisuje je), teatr, kino, koncerty i restauracje (publikuje recenzje), kosmetyki (robi testy) i wiele innych rzeczy. Skarbówka się na wszystko zgodziła.

Przychód z reklam

Ta interpretacja zrobiła furorę wśród blogerów i przedsiębiorców, którzy w założeniu pamiętnika w internecie zwietrzyli szansę na życie na koszt fiskusa. Minister finansów ją jednak zmienił, podobnie jak inne korzystne dla podatników.

– Teraz fiskus twierdzi, że wydatki na codzienne życie nie mają związku z przychodem z zamieszczanych na blogu reklam – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax.

– Uważam, że są zbyt restrykcyjnie, bloger musi bowiem inwestować, żeby zarobić. Nikt nie będzie zamieszczał reklam na stronie, gdzie nie ma ciekawych i nietuzinkowych artykułów – dodaje Hudziak.

Inwestycje są spore

– Jeśli chcę zrobić dobry przewodnik, np. po Birmie, muszę spędzić tam kilka tygodni, a wyjazd kosztuje ponad 50 tys. zł – mówi Łukasz Smoliński prowadzący bloga kulinarno-podróżniczego Tasteaway.pl. – Ten wydatek trzeba ponieść, żeby zyskać czytelników, a więc i reklamodawców.

Minister finansów nie ma jednak wątpliwości, że – jak pisze w zmienianych interpretacjach – „wydatki związane z prowadzeniem bloga związane są z realizacją osobistych potrzeb, niezależnie od prowadzonej działalności gospodarczej".

– Oczywiście zdarza się, że blog jest tylko dodatkiem do firmy, mającym dać jej koszty i obniżyć podatek – mówi Tomasz Piekielnik. – Fiskus nie powinien jednak wrzucać wszystkich do jednego worka.

Beata Hudziak podkreśla, że na pewno większe szanse w sporze ze skarbówką mają ci, którzy prowadzą bloga w sposób profesjonalny i zawodowy. Każda sytuacja jest jednak inna i wszystko rozstrzygnie się zapewne w czasie kontroli.

Violetta Wełnicka - doradca podatkowy w Kancelarii Doradztwa Podatkowego Mariusza Gotowicza

Fiskus najwyraźniej zorientował się, że blogi mogą służyć do topienia kosztów i wykorzystywania prywatnych wydatków do obniżenia podatku. Stąd ta zmiana stanowiska. Nie można jednak traktować wszystkich blogerów tak samo i automatycznie kwestionować ich rozliczenia. Oczywiste jest, że przychody z reklam zależą od ich aktywności i kreatywności, a także od tego, ile zainwestują w publikowane na stronie teksty. Oczywiste jest również, że im ciekawszy artykuł, tym więcej czytelników i większa szansa na reklamy. Aby ten cel osiągnąć, trzeba ponosić bardzo różne wydatki. Nie przekładają się one bezpośrednio na przychód, ale mogą być poniesione po to, aby osiągnąć go w przyszłości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA