fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Danina solidarnościowa - Zmiany w podatkach obciążą przede wszystkim najbogatszych

Adobe Stock
Wiele ze świeżo uchwalonych zmian podatkowych ma cel czysto fiskalny i uderzy w ludzi dobrze zarabiających.

Według Ministerstwa Finansów pakiet zmian podatkowych ma uczynić system prostszym i bardziej przejrzystym, a przy tym dodatkowo uszczelnić pobór danin.

Jak jednak wskazują eksperci, wiele z tych zmian jest obliczonych przede wszystkim na zwiększenie obciążeń dla najlepiej zarabiających. Jak zauważa Grzegorz Niebudek, doradca podatkowy i partner w kancelarii LTC Aquila, podatek solidarnościowy mimo nadania mu nazwy „danina" jest w praktyce wprowadzeniem nowego progu w podatku dochodowym i nowej stawki 36 proc. – Wraz z innymi zmianami, takimi jak exit tax i ograniczenie kosztowe co do droższych samochodów, wygląda to na uderzenie nie tyle w oszustów, ile w osoby przyzwoicie zarabiające – ocenia Niebudek.

Wspomniane ograniczenie zaliczania w koszy wydatków związanych z autami wartymi ponad 150 tys. zł ma według MF zapobiec nadużyciom.

– Mieliśmy sygnały, że firmy nadużywają zaliczania ich w koszty – mówi wiceminister finansów Filip Świtała. I dodaje, że jeśli kogoś stać na tak drogi samochód, to nowe ograniczenie nie będzie dla niego uciążliwe.

Czytaj też:

Fiskus coraz mocniej dokręca śrubę

Niższa stawka CIT pułapką na przedsiębiorców

Podatkowe promocje

Wymuszona solidarność, czyli dodatkowy PIT od zamożnych

Inaczej widzi to Marta Szafarowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii Gekko Taxens.

– Cel ograniczeń jest wyłącznie fiskalny – ocenia. I wytyka resortowi finansów, że nie podał żadnych wyliczeń, które by uzasadniały zmiany. – Wartość 150 tys. zł osiągają nawet samochody popularnych marek w dobrze wyposażonych wersjach. Tymczasem auta wysokiej klasy, oferujące dobry komfort podróży, są po prostu potrzebne kadrze zarządzającej wielu firm do służbowych podróży po kraju – zauważa Szafarowska.

Wielu posłów, ekspertów, a nawet biuro legislacyjne Sejmu zwracało uwagę, że tak duży pakiet przepisów przygotowano naprędce, co fatalnie odbiło się na ich jakości. Dostrzega to też Cezary Krysiak, doradca podatkowy w kancelarii PATH. Jako przykład podaje podatek od wyjścia. Osobom fizycznym opodatkowuje się hipotetyczne zyski z posiadanych kapitałów. Nie wprowadzono, mimo wniosków posłów opozycji, mechanizmu odroczenia podatku do momentu rzeczywistej realizacji zysków. – Oznacza to, że trzeba będzie zapłacić podatek od pieniędzy, których się nie zarobiło. To kolizja z unijną zasadą swobody przemieszczania się oraz z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE – zauważa Krysiak. Jego zdaniem pośpiech i niefrasobliwość w przygotowywaniu przepisów są niezrozumiałe. – Przyniesie to wiele kłopotów nie tylko podatnikom, ale też władzom stosującym przepisy – przewiduje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA