fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

„Zima stulecia". Jechało się jak w jakimś kanionie

Rozpowszechniony tej zimy sposób uruchamiania pojazdów mechanicznych „na pych”. Warszawa, kwiecień 1979 r.
PAP, Andrzej Rybczyński
Do walki z mrozem podczas tego sylwestra na osiedlu Groty w Warszawie rzucono wszystko, czym się można było ogrzać. A było się czym ogrzewać. W pierwszych dniach stycznia 1979 roku wiele osób kupiło w sklepach sportowych narty. Stały się popularnym środkiem wielkomiejskiej komunikacji indywidualnej w Warszawie.

Polacy lubią absurd, a ta zima stulecia była takim wydarzeniem absurdalnym. Najpierw miała być to zima łagodna. Zapowiadano, że będzie plus jeden, plus dwa stopnie. A potem nagle zaczęło się robić coraz zimniej. I błyskawicznie doszło do -22. Człowiek nawet nie był na to przygotowany. Byłem wtedy w Łodzi i nie byłem odpowiednio ubrany, a tu znienacka taki mróz. To było jedno z tych wydarzeń charakteryzujących polską historię, gdzie nagle pojawia się chochoł, w tym wypadku to był śnieg, który wszystko zatrzymuje i obnaża – stwierdza reżyser, scenarzysta i pisarz Filip Bajon.

Pod koniec grudnia 1978 roku przebywał w Łodzi, kończył wtedy prace nad udźwiękowianiem filmu „Aria dla atlety". 31 grudnia wracał do Warszawy. Jego plany na ten wieczór nie odbiegały od wielu innych. Zamierzał po prostu udać się na sylwestra. Pamięta, że podczas podróży pociągiem zauważył, że śnieg padał coraz mocniej. Jechali pięć godzin, ale szczęśliwie dojechali do Warszawy....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA