fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Demokracja w odwrocie, despoci w natarciu

Erin Schaff/The New York Times/east news
Demokracja przeżywa kryzys. Autorytarne rządy sprawiają wrażenie, jakby skuteczniej potrafiły oprzeć się presji globalnych koncernów, prowadzić długofalową politykę zagraniczną i wyrywać setki milionów ludzi z nędzy. Jeśli nawet jest to miraż, to ulegają mu nie tylko Chińczycy czy Rosjanie, ale coraz częściej także mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej.

Latem 1989 r. karty miały być raz na zawsze rozdane. Koniec historii – zawyrokował Francis Fukuyama. Polska, która dzięki częściowo wolnym wyborom rozpoczynała właśnie przygodę z demokracją, była już po dobrej stronie dziejów. Tylko kwestią czasu było, kiedy tą samą ścieżką pójdą inne kraje. Nawet Chiny, gdzie w czerwcu doszło do krwawej masakry studenckiego buntu na placu Tiananmen, miały prędzej czy później dołączyć do wolnego świata. Ich los był przesądzony – rosnąca zamożność społeczeństwa, postępująca integracja z międzynarodową gospodarką miały przynieść kolejny triumf demokracji.

Takim przekonaniem światowi przywódcy kierowali się przez następne trzy dekady. To w imię realizacji tej wizji Ameryka zgodziła się w 2001 r. na przyjęcie bez wygórowanych wymagań Chin do Światowej Organizacji Handlu, dając władzom w Pekinie bezprecedensowe warunki do budowy drugiej po Ameryce superpotęgi. Ale paradoksalnie w imię tej samej wizji W...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA