fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Kanon konserwatysty

Fotorzepa, Robert Gardziński
Dawno, dawno temu, zanim jeszcze Krzysztof Ibisz został posłem partii emerytów, a premier Pawlak zaczął dojeżdżać do pracy polonezem, w wyniku lektur oraz rozmyślań uznałem, iż jestem konserwatywnym liberałem, i przez czas jakiś dumny byłem z tego odkrycia. Ale że wszystko prócz kawałów o teściowej przemija, to i w tej dziedzinie to i owo się pozmieniało.

Liberalizm oznacza dziś nie to samo co drzewiej, liberałowie są liberałami od pasa w dół i nie o stopy (wzrostu) chodzi. Cóż, szczęść im Boże na nowej drodze. A konserwatyzm? Ten też się skomplikował. W polskiej polityce modny był konserwatyzm bezobjawowy. Na czym to polega? Dawno temu (felietonu tego, wbrew pozorom, nie sponsoruje muzeum archeologiczne) Tomasz Wołek był publicystą prawicowym. Wyglądało to tak, że mówił to samo co publicyści bezprzymiotnikowi z „Wyborczej" i „Polityki", jednakowoż zaznaczając przy tym, że wypowiada się z pozycji prawicowych. Konserwatyści bezobjawowi, analogicznie, godzili się na wszystko, co narzucali postępowcy, ale bez entuzjazmu. Nie cieszyli się.




Ale jest i drugi konserwatyzm, rewolucyjny, jak z przekąsem mówią konserwatyści pierwsi. Ten wielce jest widowiskowy i faktycznie insurekcyjny, wciąż bowiem toczy kolejne batalie w obronie. I tak jednym z kluczowych wyznaczników polskiego konserwatysty stały się spr...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA