fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bogusław Chrabota: Prorok zwycięskiej epoki, hrabia Coudenhove-Kalergi

Wikimedia Commons, Domena Publiczna
Czym jest prawdziwy sukces? Czy jest możliwy za życia? Czy ci, którzy naprawdę w to wierzą, nie dają się zwodzić pozorom? Bo życie zawsze i nieodmiennie jest pasmem wzlotów i upadków, diabelskim kołem, które najpierw unosi w górę, by po chwili brutalnie i nieodwołalnie strącić na sam dół. Kochankowie fortuny kończą samotni w ubóstwie, wielkie gwiazdy ekranu jako zgorzkniali starcy, bohaterowie narodowi jako potępiona agentura. Przegrywają nawet najwięksi. Wypalony Kościuszko umierał samotnie w Szwajcarii. Świat ulubieńca dziejów Piłsudskiego rozsypał się we wrześniu trzydziestego dziewiątego jak domek z kart. Tytani totalitaryzmów skończyli jak ich ofiary. Jednego zwłoki spalono pod Kancelarią Rzeszy, drugiego zamordowali prawdopodobnie współpracownicy. Na naszych oczach przegrywa Lech Wałęsa, zgorzkniały i zagnany w kąt symbol mijającej epoki. Może więc prawdziwy triumf możliwy jest jedynie po śmierci, kiedy idea, dzieło, dorobek obronią się same? Kiedy się to rozważa, przychodzą na myśl Leonardo da Vinci, van Gogh czy Kafka. To najbardziej klasyczne przykłady wielkości potwierdzonej przez kolejne epoki.

Wśród artystów jest takich przypadków bez liku. A ile w polityce? Niewiele, bo w tym świecie dramatyzm osobistych losów przeplata się zwykle z nieprzewidywalnymi kaprysami dziejów. A jednak bywają tacy, co mogą poczuć się wygranymi. Przypomnę jedną z takich postaci, mało oczywistą, w Polsce niemal zapomnianą, a przecież tak ważną dla naszej, także polskiej współczesności. Richard Nikolaus hrabia Coudenhove-Kalergi, austro-węgierski dyplomata, pół krwi Japończyk, ale prywatnie prawnuk Marii z hr. Nesselrode Kalergis Muchanow, ukochanej Norwida. Dziewiętnastowieczna femme fatale sama w sobie była symbolem epoki. Jako osoba dorosła brylowała na europejskich salonach w otoczeniu wianuszka geniuszy: Chopina, Liszta, Wagnera, de Musseta, Gautiera, Heinego. Nic więc dziwnego, że odrzuciła oświadczyny skromnego poety Cypriana, który nieśmiały i chorowity zawsze pozostawał w cieniu wielkich nazwisk.

Jej wnuk, ożeniony z Japonką, Jan Henryk Maria hr. Cou...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA