Reklama

1 godz. 1 min. 4 sek.

Ksiądz pedofil kontra kardynał Wojtyła

„Manipulował ludźmi jak nikt inny” – opisuje ks. Eugeniusza Surgenta Tomasz Krzyżak w podcaście „Posłuchaj Plus Minus”. Archiwa krakowskiej kurii pokazują jego pedofilskie zbrodnie, konfliktowy charakter i reakcje kard. Wojtyły: od badań psychiatrycznych po wydalenie z diecezji. Jakie wnioski z tej sprawy można dla Kościoła wyciągnąć dzisiaj?

„Seksualny drapieżca” – takim mianem Tomasz Krzyżak określa ks. Eugeniusza Surgenta w podcaście „Posłuchaj Plus Minus”. Nowe dokumenty z krakowskiej kurii pokazują manipulacje pedofila i decyzje kard. Wojtyły w jego sprawie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kard. Karol Wojtyła nie krył pedofili. „Rzeczpospolita” zbadała zamknięte dotąd archiwa

Kim był ks. Surgent

Ks. Eugeniusz Surgent w PRL-u służył w parafiach krakowskich takich jak Lachowice, Jaworzno, Oświęcim czy Wieliczka. W każdej budował wokół siebie grupę parafian, żaląc się na biedę i swe sieroctwo – mimo bogactwa, które faktycznie posiadał. „W swoim życiu dotychczasowym nie spotkałem wikariusza bogatszego, a jednocześnie tak mocno ubolewającego nad swoją biedą” – taką opinię wystawił mu ksiądz z Oświęcimia. Ale w jego obronie parafianie pisali listy do kurii i prymasa, a dzieci robiły nawet laurki, aby nie został przeniesiony do innej parafii.

W 1969 r. ktoś anonimowo oskarża ks. Eugeniusza Surgenta o seksualne wykorzystywanie 10-letniego chłopca. Karol Wojtyła skierował wówczas Surgenta na badania psychiatryczne – co w tamtych czasach było decyzją odważną oraz wykraczającą poza standardowe procedury. Psychiatra dr Winid z Krakowskiej Akademii Medycznej stwierdził u badanego poważne zaburzenia osobowości i skłonność do manipulacji. Leczenie było możliwe, ale ks. Eugeniusz Surgent sam musiałby dostrzec, że go potrzebuje, na co się nie zanosiło.

Czytaj więcej

Ksiądz Surgent przez lata krzywdził dzieci. Czy kardynał Wojtyła mógł go powstrzymać?
Reklama
Reklama

Afera w Kiczorze i reakcja Wojtyły

W 1971 r. Surgent trafił na jednoosobową placówkę w Kiczorze koło Żywca. W 1973 r. 12 chłopców oskarżyło go o wykorzystywanie od jesieni 1971 r. – skazano go jedynie za sześciu. W celi przyznał się esbekowi: „Tych czynów dokonywałem we wszystkich parafiach, w których wcześniej pracowałem”. „Zdecydowanie ofiar było więcej” – ocenia Krzyżak. Został skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności, ale wyszedł na wolność po amnestii w 1974 r.

Wojtyła błyskawicznie zawiesił go w obowiązkach, zakazał spowiadania, pobytu w dekanatach żywieckich i pracy w archidiecezji krakowskiej. Za ks. Eugeniuszem Surgentem wstawiali się jednak często inni duchowni. Surgent trafił na pokutę do klasztoru Filipinów w Gostyniu (lata 1976–1978), pracując fizycznie bez funkcji kapłańskich. Jednak stopniowo zdobywał zaufanie na Pomorzu i w końcu wraca do pełnienia posługi kapłańskiej oraz prawdopodobnie dalej krzywdzi małoletnich.

Czytaj więcej

Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów

Wnioski dla Kościoła

„Wojtyła nie tuszował pedofilii, nie przenosił księży dlatego, że dowiedział się o ich przestępstwach” – Tomasz Krzyżak podtrzymuje swoją tezę z 2022 r. Działał wg. ówczesnego prawa kanonicznego: szybkie odsunięcie, badania, zakazy. „Zastosowano wszystkie środki” – mówi, choć dziś ocenilibyśmy niektóre z jego działań bardziej surowo. Kościół potrzebuje kontroli nad duchownymi: zakazów pobytu, „quasi-więzień” jak domy emerytów z kuratorem, by nie narażać społeczeństwa. „Trzeba stworzyć takie warunki, aby nie było możliwości wyrządzenia dalszej krzywdy przez daną osobę” – proponuje Tomasz Krzyżak.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama