fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Andrzej Łomanowski: Bitwa o Leningrad wciąż trwa

adobestock
Wojna skończyła się 74 lata temu, ale w Rosji do dziś trwa walka o pamięć o niej. Jej ofiarą stała się pisarka Jelena Czyżowa.

Emocjonalne stwierdzenie, że jej rodzinne miasto Leningrad-Petersburg i jego mieszkańcy padli ofiarą zarówno Hitlera, jak i Stalina, ściągnęło na nią oskarżenie o „rehabilitację nazizmu". A napisała tylko to, co dla starszego pokolenia mieszkańców jest oczywiste i nie wymaga żadnych dowodów.

Z drugiej strony do dziś nikt z radziecko-rosyjskich historyków sensownie nie wytłumaczył, jak to było możliwe, że w oblężonym mieście zginęła połowa mieszkańców, z tego tylko 3–5 proc. na skutek działań wojennych (bombardowania, ostrzał). Reszta zmarła z głodu. Do dziś oficjalnie nie przyznano zresztą, ile było naprawdę ofiar 873-dniowej blokady miasta przez Niemców. Podczas procesu w Norymberdze sowiecka delegacja mówiła o 623 tys., obecnie oficjalna gazeta rosyjskiego parlamentu „Parlamentskaja Gazieta" przyznaje się do 780 tys., ale niezależni historycy mówią o 1,5 mln. Dla porównania przed wojną miasto wraz z przedmieściami zamieszkiwało 3,3 mln osób....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA