4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Na końcu przyszli po dzieci, po te dzieci, których nie udało się wypisać do domów, których nie udało się ukryć. Ile ich było? Dokładnie nie wiadomo, zresztą, kto by liczył. Dość, że dwa autobusy, więc pewnie koło setki. Zalęknione dzieciaki niewiele miały wcześniej powodów do radości, więc choć przejażdżka krótka, półgodzinna, to nie reagowały źle. Pozwolono im rozbiec się po lesie i dopiero wtedy padły pierwsze strzały. „Strzelano do nich jak do zajęcy" – opisywał później jeden ze świadków. Obok stali już z łopatami miejscowi Żydzi. To oni musieli pozbierać i wrzucić do dołów ciała. I rannych, bo nie wszystkie dzieci zginęły. „Po zakopaniu dzieci ziemia w niektórych miejscach poruszała się".
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Naszym odkryciem planety swobodnej potwierdzamy przypuszczenia, że planety niezwiązane grawitacyjnie z żadną gwi...
Jeśli gardzi się adwersarzami, to w istocie przestaje się ich rozumieć, a to sprawia, że nie jest się w stanie z...
Natalia Waloch: „Marta Nawrocka prawdopodobnie byłaby w stanie wypaść dużo lepiej, gdyby pozwolono jej być sobą:...
„Polski imperializm” co prawda wylądował na śmietniku historii, ale Kreml chciałby go stamtąd wyciągnąć. Dlaczeg...