fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Ostatnia szansa - archiwizacja

Wikimedia Commons/Julo
Digitalizacja zasobów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich ocali część z nich od zapomnienia.

Celem Zakładu jest stworzenie otwartej biblioteki cyfrowej, gdzie udostępniane będą wszystkie zeskanowane materiały. Już teraz duża część zbiorów jest dostępna w bazach internetowych ZNiO, a także na stronie Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej, z którą Ossolineum współpracuje. Naukowcy mogą korzystać z materiałów, nie wychodząc z domu.

Prace digitalizacyjne prowadzone są równolegle we Wrocławiu i Lwowie, choć obecnie aktywniej na Ukrainie. – W przypadku zbiorów wrocławskich większość pracy została już wykonana – mówi Violetta Szymczyk, kierownik działu mikroform i zbiorów cyfrowych. I dodaje: – Od XXI w. w wielu bibliotekach trwa akcja nastawiona na digitalizację zbiorów. Jednak nie wolno zapominać o zabezpieczeniu analogowym, czyli właśnie o mikrofilmach. Niektórzy uważają, że mikrofilmy są przestarzałe. Przypomnę jednak, że mają prawie tysiącletnią żywotność – podkreśla Violetta Szymczyk.

Problemem technologii cyfrowej jest ciągła zmiana standardu nośników. Dawniej były płyty, a teraz dane magazynuje się na dyskach twardych. Choć niewątpliwą zaletą jest łatwy dostęp do zdigitalizowanych archiwów. Można je później pokazywać na stronach internetowych i nie trzeba mieć urządzenia do przeglądania mikrofilmów. Jednak w ZNiO pracownicy starają się archiwizować starodruki i czasopisma w podwójnej postaci. – Ze względu na trwałość mikrofilmów na świecie wciąż zabezpiecza się materiały w tej postaci. Poza tym nowe skanery pozwalają już skanować mikrofilmy, więc problem technologiczny odchodzi w przeszłość – podkreśla Szymczyk.

Spośród wrocławskich zbiorów pierwsze zostały zabezpieczone czasopisma. Potem najcenniejsze rękopisy, starodruki i XIX-wieczne książki. Część z nich już została włączona do Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej i jest dostępna online. Reszta też jest stopniowo wprowadzana.

Z kolei we Lwowie digitalizacja trwa od 2004 r., kiedy to podpisano umowę z Biblioteką im. V. Stefanyka. Na jej podstawie ZNiO zyskał pełny dostęp do kolekcji i możliwość kopiowania archiwów, które pozostały we Lwowie od czasów wojennych. To jedyny sposób, żeby wydobyć stamtąd materiały, więc cała uwaga jest od kilku lat skierowana na kopiowanie i digitalizację materiałów ze Lwowa, na co wydano już 7 milionów złotych. – We Lwowie wpierw skanowano archiwa, wydawnictwa oraz zbiory rękopiśmienne zgromadzone w Zakładzie przed 1945 r. – mówi Wiktoria Malicka, pełnomocnik ZNiO we Lwowie. – Potem liczne cenne archiwa rodzin arystokratycznych (m.in. Lubomirskich, Jabłonowskich, Sapiehów, Radzimińskich, Skarbków), a od niedawna trwają też prace digitalizowania czasopism i zbiorów rysunków.

Całość przetworzonego dotychczas materiału lwowskiego obejmuje prawie 4,5 miliona skanów, co stanowi ponad połowę tego, co zamierzano zdigitalizować.

Praca wymaga ostrożności, bo dawne czasopisma często były drukowane na kwaśnym papierze i nierzadko rozpadają się w rękach. Dlatego digitalizacja jest ostatnią szansą na ich zachowanie dla przyszłych pokoleń. Wypożyczanie ich czytelnikom w obecnej sytuacji pogarszałoby ich stan i prowadziło do fizycznego zniszczenia.

– Paradoksalnie lepiej zachowały się gazety z XIX w., które powstawały na znacznie grubszym papierze zupełnie innej jakości, który bez porównania lepiej przetrwał upływ czasu – opowiada Wiktoria Malicka.

Zbiór czasopism jest niezwykle cenny, gdyż wszystkie placówki biblioteczne w Warszawie i część w Krakowie i Poznaniu zostały w czasie wojny zniszczone. Lwowskie archiwa uzupełnią więc zasoby wszystkich bibliotek w Polsce.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA