fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ugasić pożar na budowie

EAST NEWS, Bartlomiej Zborowski
W czwartek o 21.00 Legia gra na Łazienkowskiej z Atromitosem Ateny w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. I jest faworytem.

Atromitos po grecku znaczy nieustraszony, co nie zmienia faktu, że bukmacherzy wyżej oceniają szanse Legii, a ich opinie warto brać pod uwagę, bo dokładnie przeanalizowali sytuację w obu zespołach. Wiedzą, że Legia zremisowała bezbramkowo w dwóch ostatnich meczach u siebie – ze Śląskiem Wrocław w ekstraklasie i z fińskim KuPS w Lidze Europy. A mimo to, jako faworyta wskazują wicemistrza Polski.

Legia jeszcze nie jest w formie – co do tego nie ma wątpliwości. Zespół Aleksandara Vukovicia dopiero się tworzy, zawodnicy jeszcze się poznają. Latem w Warszawie doszło do rewolucji kadrowej – odeszli piłkarze, którzy byli w klubie od lat i to oni nadawali ton, jeśli nie na boisku, to przynajmniej w szatni: Michał Kucharczyk, Miroslav Radović, Arkadiusz Malarz czy Adam Hlousek.

W każdej formacji doszło do poważnych zmian. Jest nowy rozgrywający Walerian Gwilia, są nowi skrzydłowi (Arvydas Novikovas i Brazylijczyk Luquinhas), jest nowy stary środkowy obrońca Igor Lewczuk, który wrócił do Warszawy po trzech latach w Bordeaux.

Legia jest zarazem w budowie jak i w rozsypce. Wielu kibiców już zdążyło stracić cierpliwość do Vukovicia i jego piłkarzy. Po meczu ze Śląskiem na stadionie przy Łazienkowskiej, od strony Żylety można było usłyszeć nie tylko gwizdy, ale i gromkie okrzyki „K...a mać, Legia grać". To zresztą stały obrazek o tej porze roku. Media już pełne są spekulacji, czy Serb przetrwa, jeśli Legia odpadnie, z kolei z klubu wypływają informacje mające ten tlący się pożar ugasić.

Legia wciąż jest w grze o puchary w dużej mierze dlatego, że nie miała z kim odpaść. W pierwszej rundzie jej rywalami byli półamatorzy z Gibraltaru i u siebie zdołali zremisować z drużyną Vukovicia. W kolejnej rundzie przeciwnikiem Legii była trzecia drużyna poprzedniego sezonu w fińskiej lidze, która w rankingu UEFA zajmuje jeszcze niższą pozycję (38.) niż ekstraklasa (25.). W tym przypadku mecz wyjazdowy również skończył się remisem.

Legia miała do tak słabych rywali, gdyż była rozstawiona, a rozstawienie bierze się ze współczynnika punktów, które przez ostatnie pięć sezonów nazbierała w europejskich pucharach. Legia ma wysoki współczynnik, bo czasy gdy regularnie grała w fazie grupowej LE, a raz nawet awansowała do Ligi Mistrzów, nie są odległe. Ale warto pamiętać: sezon w Champions League i awans z trzeciego miejsca w grupie do Ligi Europy (2016/2017), będzie się liczył jeszcze tylko przez dwa lata.

Atromitos to trzeci zespół poprzedniego sezonu w Grecji. Do miejsca na podium poprowadził drużynę austriacki szkoleniowiec Damir Canadi, który jednak po sezonie przeniósł się do Niemiec, gdzie objął spadkowicza z Bundesligi – 1. FC Nurnberg.

Miejsce Austriaka zajął Yannis Anastasiou, którego starsi kibice mogą pamiętać z czasów kariery piłkarskiej – w latach 2004–2006 grał w Ajaksie Amsterdam, wcześniej był zawodnikiem Anderlechtu i Rody Kerkrade, później Sparty Rotterdam. Beneluks ukształtował go także jako trenera, a jego pierwszą pracą było asystowanie holenderskiemu trenerowi Henkowi ten Cate w Panathinaikosie.

W zespole Atromitosu są dwaj piłkarze znani z ekstraklasy – Dimitris Goutas, który w poprzednim sezonie był w Lechu Poznań, oraz Dawid Kort, wychowanek Pogoni Szczecin, który latem zeszłego roku przeniósł się do Wisły Kraków, a gdy zimą Biała Gwiazda znalazła się na granicy bankructwa, wyjechał do Grecji.

Kort jednak w poprzednim sezonie nie przebił się do składu, a w obecnym nie wystąpił w meczach poprzedniej rundy, z pogromcą Cracovii, DAC Dunajską Stredą.

To były jedyne oficjalne mecze Atromitosu do tej pory – liga grecka startuje dopiero 24 sierpnia. Zwycięzca polsko-greckiego dwumeczu zmierzy się z lepszą drużyną z pary Midtjylland (Dania)– Glasgow Rangers.

Legia Warszawa – Atromitos Ateny, 21.00, transmisja TVP Sport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA