fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Zaraza transferowa w polskiej piłce

Michał Karbownik – podobno Legia chce na nim zarobić 10 milionów euro
shutterstock
19-latek z Legii Michał Karbownik może być najdroższym piłkarzem sprzedanym z polskiej ligi, ale trudno się z tego cieszyć bez strachu.

Barcelona, Real Madryt, FC Sevilla, Real Betis Sewilla, Sporting Lizbona, Napoli, Atalanta Bergamo, Bologna, Celtic Glasgow, Tottenham, PSV Eindhoven, Dynamo Moskwa – takie kluby są rzekomo zainteresowane pozyskaniem lewego obrońcy Legii. A ja słyszałem, że Juventus Turyn też, bo podobno Cristiano Ronaldo, po obejrzeniu akcji Karbownika z meczu Legia–Cracovia, powiedział, że z kimś takim to on by chętnie na boisku współpracował.

Karbownik w marcu skończył 19 lat. Wychował się w Radomiu, stamtąd trafił do juniorów Legii, a trener Aleksandar Vuković włączył go do kadry pierwszej drużyny. Jesienią ubiegłego zagrał pierwszy raz w Ekstraklasie. Widać, że chłopak ma talent i wyróżnia się na tle ligowców o znacznie bardziej znanych nazwiskach. Gdyby nie pandemia wiosną debiutowałby w reprezentacji Polski, bo Jerzy Brzęczek chciał go powołać. Widział go zresztą nie na lewej obronie, gdzie gra w klubie, tylko na lewej pomocy.

Przeczytaj także: Dariusz Dziekanowski: Karbownik może się nie pozbierać

W Polsce tak już jest, że jeśli piłkarz wychyli się nieco ponad ligową przeciętną, od razu szuka mu się zagranicznego klubu. Kibice spełniają w ten sposób swoje marzenia, klub i agent zawodnika mają wspólny interes, a on sam – nadzieję.

Legia musi sprzedać Karbownika, bo za rok kończy mu się kontrakt, a klub znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Można powiedzieć, że żyje w pewnym stopniu za pieniądze z transferu bramkarza Radosława Majeckiego (7 mln euro). Jeszcze gra on w Legii, ale latem przejdzie do AS Monaco. Pieniędzy jednak wciąż brakuje i sytuację może uratować sprzedaż Karbownika.

Agentem piłkarza jest Mariusz Piekarski, były gracz Jagiellonii, Legii, Flamengo Rio de Janeiro i reprezentacji Polski. Jako menedżer przeprowadził kilka transferów znanych zawodników. W przeciwieństwie do większości swoich kolegów po fachu, którzy załatwiają interesy w ciszy, Piekarski nadaje im rozgłos. Według jednych to brak profesjonalizmu, inni uważają, że taka metoda jest opłacalna.

Transfery zawodników z Polski za granicę zawsze wzbudzały zainteresowanie i stanowiły pole do spekulacji. Teraz, kiedy brakuje innych tematów, ten jeszcze zyskuje na atrakcyjności. Prawda zapewne jest taka, że połowa klubów zainteresowanych jakoby sprowadzeniem Karbownika w ogóle o nim nie słyszała lub coś mogło się im obić o uszy. Takich jak 19-latek z Legii pojawia się w każdym sezonie w Europie kilkuset. Kiedy jeden klub zauważa, że inny się nim interesuje, może wziąć to pod uwagę, co jeszcze nic nie znaczy, ale codzienna obecność Karbownika w mediach może stworzyć wrażenie, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym.

Poważne kluby na to się nie nabiorą, ale włoskie mogą, a w pierwszej kolejności rosyjskie czy ukraińskie, które zresztą dadzą menedżerowi wyższą prowizję za sam transfer. Na Zachodzie jest ona na ogół uzależniona od zarobków zawodnika i rozłożona na kilka lat. Na Wschodzie menedżer bierze pieniądze od razu. Piekarski dobrze o tym wie.

Czy wie też Karbownik? Czy ma świadomość, że gdziekolwiek trafi, będzie musiał walczyć o miejsce w drużynie? Czy już powinien wyjeżdżać? Czy pamięta, że w Ekstraklasie mógłby się jeszcze wiele nauczyć i byłby u siebie w domu? Być może powinien wyciągnąć wnioski z tego, jak handlowano np. Bartoszem Kapustką, Robertem Lewandowskim czy Krzysztofem Piątkiem.

Na transfer Kapustki nalegała Cracovia, bo potrzebowała pieniędzy. Dziś piłkarza nie ma i nie wiadomo, czy się odrodzi, choć ma dopiero 23 lata. Lech nalegał na sprzedaż Lewandowskiego do Fenerbahce Stambuł, który oferował więcej pieniędzy niż Borussia Dortmund. Postawił się jednak agent zawodnika Cezary Kucharski, który jednorazowo mógł zainkasować milionową prowizję od Turków, ale myślał perspektywicznie i obydwaj z piłkarzem dobrze na tym wyszli. Kiedy grającego już w Borussii Lewandowskiego chciał Manchester United, Kucharski dowiedział się, że z Manchesteru odejdzie Alex Ferguson, klub czeka przebudowa i nowy zawodnik może mieć problemy. Postawili więc z Lewandowskim na Bayern. Efekt znamy.

Nie myśleli w ten sposób agenci Krzysztofa Piątka, którzy ulegli magii AC Milan, a to już był Milan, z którego została tylko nazwa, w którym zmieniali się akurat właściciel, prezes, dyrektor sportowy i trener. Każdy miał wielkie nazwisko, grał pod siebie, a Piątek był dla nich pionkiem. Idąc do Berlina, trafił na podobne warunki. Na ikonę niemieckiej piłki Juergena Klinsmanna, który nie umiał odnaleźć się w nowej klubowej rzeczywistości, oraz właściciela o rozbuchanych ambicjach. I 24-letni Piątek, chociaż ma przed sobą całe piłkarskie życie, może już lepszego kontraktu nie podpisać.

Michał Karbownik ma to życie jeszcze dłuższe i szkoda byłoby je zmarnować, ale to zależy nie tylko od niego. Życzyć mu trzeba przede wszystkim jednego: by nie zawiedli go ludzie, którym ufa.

Najdrożsi piłkarze sprzedani z Ekstraklasy

Radosław Majecki (Legia Warszawa – Monaco, 7 mln euro 2020 r.)
Jan Bednarek (Lech Poznań – Southampton, 6 mln euro 2017 r.)
Sebastian Szymański (Legia Warszawa – Dynamo Moskwa, 5,5 mln euro 2019 r.)
Adrian Mierzejewski (Polonia Warszawa – Trabzonspor, 5,25 mln euro 2011 r.)
Bartosz Kapustka (Cracovia – Leicester, 5 mln euro 2016 r.)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA