fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Dariusz Dziekanowski: Karbownik może się nie pozbierać

PAP/Paweł Supernak
Były wybitny piłkarz, dziś komentator futbolu Dariusz Dziekanowski potencjalny transfer Michała Karbownika ocenia bardzo krytycznie.

Podoba się panu serial „Sprzedajemy Karbownika”?

Oglądam go ze zdumieniem. Świat futbolu stanął w miejscu, ligi nie grają, kluby myślą, jak ciąć koszty i utrzymać się na powierzchni, a my rozmawiamy o transferze zawodnika, który – z tego, co czytam – jest największą wartością Legii. Nie sprzedaje się piłkarza, gdy nikt nie może obejrzeć go na boisku. Dziwię się klubowi, że będąc prawie pewnym, iż Karbownik zadebiutuje w reprezentacji i ma przed sobą szansę gry w mistrzostwach Europy, nie czeka na rozwój wypadków. Sądzę, że to świadczy o małej wyobraźni osób, które chcą, jak najszybciej na nim zarobić.

Karbownikowi w przyszłym roku kończy się kontrakt, a Legia próbuje ratować finanse…

Nie rozumiem, jak można doprowadzić do takiej sytuacji. Nie wszystko da się przewidzieć, ale w tej prostej sprawie chyba można było zrobić jakieś ruchy wcześniej i pomyśleć o przedłużeniu umowy.

Dowiedz się więcej: Zaraza transferowa w polskiej piłce

Menedżer piłkarza Mariusz Piekarski powiedział niedawno, że Legia może dyktować warunki i oczekiwać więcej niż 7 mln euro…

To bardzo ciekawy tok myślenia. Nie grasz, a twoja cena rośnie…

Wierzy pan w zainteresowanie Barcelony i Realu czy raczej traktuje te informacje jak grę mającą na celu podbicie ceny?

Ostatniej nocy śniło mi się, że pilotuję samolot. Obudziłem się i musiałem jechać swoim autem. Są ludzie, którzy czują się dobrze w science fiction.

Piekarski przekonuje, że Karbownik na pewno nie trafi na wschód, raczej też nie do Celticu. Chce, by wyjechał do jednej z pięciu wielkich lig. Nie za wcześnie?

To jego opinia. Ja mogę mieć swoją. Na jesieni zacznie grać prawdopodobnie reprezentacja, w przyszłym roku będzie Euro. Uważam, że naturalną koleją rzeczy powinno być skończenie szkoły podstawowej, potem średniej, pójście na studia, zrobienie doktoratu i dopiero staranie się o dobrą posadę. Jeśli komuś wydaje się, że nie chodząc do szkoły i się nie ucząc, otrzyma od razu świetną pracę, to myśli trochę po afrykańsku.

Obawia się pan, że Karbownik mógłby podzielić los Bartosza Kapustki, któremu transfer do Anglii zaszkodził?

W futbolu nie osiągniemy niczego, jeśli będzie kierował nami lęk, będziemy stawiać sobie mury. Każdy ambitny i utalentowany piłkarz powinien marzyć o grze w wielkim klubie, ciężko pracować, wierzyć w swoje umiejętności i wykorzystywać okazję, która się nadarzy, by po zakończeniu kariery nie żałować, że się nie spróbowało. Tego oczekuję od Karbownika. Ale od ludzi, którzy zarządzają jego karierą, wymagam więcej rozsądku. Chłopak, słuchając tych spekulacji, może się nie pozbierać. Może powinno się odseparować go od tych wszystkich doradców?

Robią mu krzywdę?

Robią to wszyscy, którzy przedstawiają mu już teraz wizję gry w wielkim klubie. Nie czytam gazet, ale może piszą, że zadebiutuje w nim już w maju? To nie jest dobry moment. Czas na transfery jeszcze przyjdzie. Teraz każdy powinien myśleć, jak wrócić do formy, robić postępy, zagrać w kadrze, wspinać się po tej futbolowej drabinie i w ten sposób przybliżyć się do wyjazdu za granicę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA