fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bartłomiej Piwnicki: CV, które potrafią rozbawić rekrutera do łez

PhotoXpress
Zawód „łowcy głów" nie jest lekką profesją z racji pracy z ludźmi. A ci, jak wiadomo, bywają różni. Ale to właśnie dzięki ich różnorodności mamy często okazję spotkać niezwykle wesołe lektury w postaci tzw. CV i pseudolistów motywacyjnych. Często są wręcz tak absurdalne, jakby były żywcem wyjęte ze scenariusza maratonu kabaretów. Zacznę z grubej rury.

Szukając kandydatów na stanowisko asystenckie, można natrafić na osoby myślące w sposób jednoznacznie dwuznaczny: „Mam spore doświadczenie w obsługiwaniu członków zarządu". I w tym momencie człowiek nie wie, czy już zacząć się zwijać ze śmiechu, czy zawyć z rozpaczy nad słabością polskiego systemu edukacji szkolnej. W obu przypadkach łzy same napłyną do oczu.

Inna kandydatka opisała siebie w sposób niezwykle dokładny, określając jako osobę bardzo atrakcyjną, wręcz powabną, o bardzo kobiecych kształtach. Dołączyła do CV wysokiej rozdzielczości zdjęcie, które jednoznacznie potwierdziło jej słowa. Poza fotografią treści było niewiele, stąd próba zwrócenia uwagi na zupełnie inne walory niż te zasadniczo niezbędne na stanowisku asystentki. Choć znam osobiście kilku menedżerów, którzy by ją zatrudnili z marszu i bez czytania CV.

Chcąc podjąć pracę w konkretnej branży, ale nie mając w niej żadnego doświadczenia, należy sięgnąć po o...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA