fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Koronawirusowa patolegislacja

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Polski system legislacyjny stał się dysfunkcyjny. Ale nie od dziś brakuje w nim przejrzystych reguł i przewidywalności.

Trwa proceduralny slalom powstrzymywania tzw. ustawy covidowej. Prawo i Sprawiedliwość tłumaczy gorliwie, że w Sejmie doszło do pomyłki, przez którą na podwyżki może liczyć większość medyków, a nie tylko ci specjalnie delegowani, i zamierza opóźnić publikację. A jednocześnie zyskać czas na przyjęcie przepisów korygujących. Inaczej budżet czekają dodatkowe wydatki, a prawa nabyte medyków nie tak łatwo odkręcić.

Część ekspertów, konstytucjonalistów oraz polityków opozycji zarzuca tym działaniom bezprawność, a odpowiedzialni za nie urzędnicy uważają z kolei, że zwłoka mieści się w formalnych ramach. Fakty są jednak takie, że ustawy ułatwiającej walkę z Covid-19 ciągle nie ma.

Czytaj także:

Senat właśnie zarekomendował odrzucenie poprawek korygujących, ale obóz władzy raczej osiągnie swoje – korekta wejdzie w życie najpóźniej na początku grudnia, wyprzedzając „omyłkowo" uchwalone prawo. Budżet wymiga się od wydatków, a cała historia będzie bulwersować jeszcze kilka dni i zaniknie. Tak już bywało.

I tu jest problem. Bo nie jest to jednorazowy wypadek przy pracy, ale już systemowa dysfunkcja. Śmiało można powiedzieć, że polski system legislacyjny jest patologiczny, bo nie ceni się w nim przejrzystych reguł. A za tym idzie brak stabilności i pewności prawa. Źle jest od lat, bo nadprodukcja regulacji i niechlujstwo są znakiem firmowym wielu kadencji Sejmu.

Ten stan się jednak pogłębia. Ustawy pisane nocą, akcje legislacyjne, które prowadziły do przyjęcia aktu prawnego w 48 godzin. To, co na początku szokowało, dziś stało się normą – nie tylko dla PiS, ale i dla opozycji. Np. ustawa podwyżkowa – do jej ekspresowego uchwalenia (bez względu na finał tej sprawy) przyłożyli rękę wszyscy.

Ciemne karty legislacji zapełnią nie tylko pisane na kolanie całymi tuzinami ustawy sądowe, ale też na przykład tzw. piątka dla zwierząt, którą chwalili wszyscy. Ustawę uchwalano, by nagle na finiszu ją przerwać, może na zawsze, z powodu politycznej zawieruchy.

Tak się prawa nie stanowi. Zgoda polityczna to fundament sprawnej, przejrzystej legislacji. Tak jak opinie ekspertów czy Biura Analiz Sejmowych, które dziś są jedynie kwiatkiem do kożucha. A odpowiedzialności za legislacyjny bubel i tak nikt nie poniesie. No może z wyjątkiem nas, obywateli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA