fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Pora na Wynalazek+

Adobe Stock
„Osły i uczeni do środka" – rozkazał napoleoński generał Maximilien Caffarelli tuż przed słynną bitwą pod piramidami. Generał chronił to, co było jego zdaniem najcenniejsze. Środki transportu... oraz naukowców zabranych przez Napoleona na egipską kampanię.

Ten rozkaz to dowód, że wiedza jest wartością najwyższą. Stanowi fundament potęgi, dobrobytu, rozwoju. Jeśli ktoś tego jeszcze nie zrozumiał, to od ubiegłej środy powinien to sobie już wbić do głowy. Tego dnia Akademia Szwedzka nagrodziła Noblem trzech chemików. Ich praca umożliwiła skonstruowanie baterii litowych i ich produkcję na masową skalę. Dzięki temu, że są lekkie i bardzo pojemne, można było zminiaturyzować telefony, kamery, aparaty fotograficzne – całą elektronikę! To dzięki nim każdy ma internet w kieszeni. Może zrobić selfie znad Niagary lub zajrzeć do wirtualnych encyklopedii, siedząc w środku lasu. Cyfrowa rewolucja bez litowego akumulatora byłaby dziś pewnie w powijakach. Bez podręcznej elektroniki inaczej wyglądałoby nasze codzienne życie. Inne mielibyśmy zwyczaje i kulturę.

To wzorcowy przykład tego, jak laboratoryjne odkrycie po skomercjalizowaniu staje się lokomotywą zmian w całym świecie. Jest także dowodem na to, jak gigantyczne dochody przynosi wynalazek umiejętnie przekuty na technologie przemysłowe.

Do osiągnięcia takiego sukcesu niezbędna jest ogromna determinacja. Trzeba było kilkunastu lat badań nad litem, żeby dojść do tej technologii. Kilku następnych, by stworzyć gotowe produkty. Nie wystarczy więc finansować postępu jednorazowym grantem, np. z okazji przyjazdu premiera czy ministra do ośrodka badawczego. Trzeba stałego strumienia pieniędzy na badania, i to idące w wielu kierunkach. Tym bardziej że możliwe jest, iż wszystkie poza jednym zakończą się fiaskiem. Ale ten jeden sukces to wynagrodzi. Można się tylko domyślać, ile pieniędzy pochłonęły alternatywne projekty. Czy je zmarnowano? Skądże! To był niezbędny koszt znalezienia tego jedynego, właściwego rozwiązania.

Muszą to zrozumieć ci, którzy w Polsce rozdzielają granty. Przyjąć do wiadomości, że same pieniądze nie gwarantują przełomowego odkrycia. Dają tylko szansę. Muszą to zrozumieć przede wszystkim przedstawiciele fiskusa, widzący w inwestycjach na B+R podejrzane „marnowanie" pieniędzy. A powinni je bez dyskusji zaliczać do kosztów uzyskania przychodu!

Zbliża się pogorszenie koniunktury. Wśród przedsiębiorców oznacza to niestety „cięcia po skrzydłach". Ograniczanie m.in. inwestycji. To źle. Kiedy globalna gospodarka znów nabierze oddechu, konkurenci na całym świecie ruszą z nowym impetem. Ci, którzy będą mieć w ręku nieznane dotąd technologie, wynalazki itd., z miejsca odbiją od reszty. Muszą wśród nich być Polacy! To znaczy, że w trakcie spowolnienia państwo powinno zapewniać działalności rozwojowej dodatkowe wsparcie. Tak by w działach badawczych nieprzerwanie wrzała praca.

Od 30 lat borykamy się w Polsce z dokuczliwym brakiem innowacji. Może więc pora na program Wynalazek+? Mogą to być np. ulgi podatkowe, granty czy ułatwienia we współpracy instytucji badawczych i placówek naukowych z biznesem. Każda propozycja będzie mile widziana i powinna być wnikliwie rozpatrzona.

Jeśli nie uchronimy naszych „uczonych", to „osły" też nie będą miały czego ciągnąć.

Andrzej Malinowski prezydent Pracodawców RP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA