fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Magiczne złoto

Bloomberg
Ludzie kochają złoto miłością ślepą i głęboką. I nic dziwnego. Powstały w wyniku eksplozji supernowych, przyniesiony do nas z odległych zakątków kosmosu metal ma niezwykłe, niemal magiczne właściwości.

Jest piękny. Jest niezniszczalny. Jest rzadki i trudny do znalezienia. Jest drogi. I jest najwspanialszą lokatą finansową, jaka istnieje. Jeśli wierzyć archeologom, to ludzie przetrzymują złoto jako najcenniejszą część swego majątku od czasów paleolitu, a jako pieniądza używają go od niemal 3 tysięcy lat. I nic dziwnego, bo nie ma innej inwestycji finansowej charakteryzującej się równie trwałą wartością. Obecna cena złota wynosi 1500 USD za uncję (czyli 50 mln USD za tonę).

Jeśli używać dzisiejszej wartości dolara, to za czasów Kazimierza Wielkiego złoto kosztowało ok. 1700 USD za uncję. Po odkryciu wielkich zasobów kruszców w podbitej przez Hiszpanów Ameryce cena złota spadła do ok. 600 USD i na takim mniej więcej poziomie utrzymywała się przez następne 300 lat.

W XIX wieku wynosiła ok. 900 USD i była niemal niezmienna. I dopiero w ciągu ostatnich 100 lat zaczęła podlegać sporym wahaniom, wywołanym przez wojny, kryzysy i fale spekulacji. A mimo to, na tle innych aktywów finansowych, jego wartość pozostaje zdumiewająco stabilna.

W ostatnim czasie NBP ogłosił, że dokonał sporych zakupów złota, podwajając w ciągu ostatnich dwóch lat swoje rezerwy kruszcu (do 230 ton, czyli odpowiednika 11 mld USD, a więc 9 proc. całości rezerw walutowych). Daleko nam oczywiście do największych posiadaczy złota (USA mają 8 tys. ton, Niemcy 3 tys., Rosja 2 tys., a Szwajcaria 1 tys.), ale tak czy owak 230 ton to ilość znacząca.

Z długookresowego punktu widzenia większy udział złota w rezerwach daje większe bezpieczeństwo finansowe kraju. Z krótkookresowego zaś wybór momentu zakupu wydawał się niezły: w zeszłym roku cena złota była o 20 proc. niższa niż obecnie. Jeśli nadeszłaby nowa fala finansowych niepokojów, złoto pewnie jeszcze silniej by zdrożało. Ale oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że na zakupie nie stracimy – w końcu zdarzało się już, że po okresach kryzysowych spekulacji cena złota spadała nawet o połowę (tak stało się między rokiem 1980 a 2000).

Na tym jednak kończy się logika, a zaczynają emocje. Przeglądając internet, zauważyłem, że dla wielu ludzi sam zakup przez NBP złota jest dowodem, iż opowieści o wzroście zadłużenia Polski to wroga propaganda („Jak można mówić, że rośnie zadłużenie, skoro kupujemy złoto?"). Sam prezes NBP mówi o swoim wzruszeniu i o patriotycznej wadze zakupu, zwłaszcza że towarzyszy jej decyzja o przetrzymaniu większej ilości złota w Polsce, a nie w wyspecjalizowanym w takiej usłudze Banku Anglii.

Ale prawda jest inna: dzisiejszy zakup dużej ilości złota to decyzja biznesowa, wiążąca się zresztą ze sporym ryzykiem straty. Nie zmienia ona w znaczący sposób sytuacji finansowej Polski. A przetrzymywanie rezerw w Polsce, a nie w Londynie, to hasło społecznie nośne („Kto wie, czy nam Anglicy złota nie podkradają?"), ale pozbawione rzeczywistego znaczenia. Jak ktoś już chce sięgać pamięcią do historii, to niech sobie przypomni, że w czasie ostatniej wojny najbezpieczniejsze okazało się to złoto II RP, które się udało wywieźć za granicę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA