fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Przepisy prawa muszą dogonić e-hulajnogi

Shutterstock
Odpowiednich regulacji dotyczących urządzeń transportu osobistego brakuje niestety nie tylko w Polsce, lecz także w innych krajach europejskich.

Wedle różnych szacunków w Polsce jest już dostępnych ponad 7 tys. hulajnóg elektrycznych, z czego ponad połowa w Warszawie. Pomimo coraz większej popularności tego środka przemieszczania się, obowiązujące przepisy nie regulują statusu osoby poruszającej się na e-hulajnodze, czyli szerzej urządzeniu transportu osobistego (tzw. UTO). W konsekwencji, w tym zakresie można spotkać się z różnymi ocenami nie tylko ze strony organów upoważnionych do kontroli ruchu drogowego, lecz także urzędów oraz sądów.

Czytaj też:

Najbardziej powszechna obecnie interpretacja zakłada uznanie osoby poruszającej się na e-hulajnodze za pieszego. Na tej podstawie w kwietniu 2019 roku policja w Warszawie, po zbadaniu sprawy zderzenia e-hulajnogi z pieszym, na skutek którego pieszy doznał urazu głowy, ukarała pieszego mandatem karnym w wysokości 50 zł za nieostrożne zachowanie na chodniku. Po publikacji tej informacji w mediach i szerokiej fali krytyki wydział ruchu drogowego wystąpił do sądu o uchylenie mandatu. W konsekwencji, podczas innego zdarzenia także w Warszawie, miesiąc później, ocena sytuacji nie była już tak jednoznaczna i pomimo zaistnienia zdarzenia, żadna ze stron nie została ukarana mandatem z uwagi na konkluzję, że formalnie doszło do zderzenia dwóch pieszych.

Wedle innego stanowiska e-hulajnoga została uznana za motorower. Taką interpretację przyjął Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie w 2016 r. (sygn. III K 302/15), rozpatrując sprawę śmierci dziesięcioletniego chłopca, która była następstwem zderzenia z autobusem miejskim. W uzasadnieniu powyższego wyroku sąd wskazał, że e-hulajnoga nie może być uznana ani za pieszego, ani za rower.

Sporo wątpliwości

Niezależnie od tego, która z powyższych interpretacji jest prawidłowa i bardziej odpowiada racjonalności systemu prawnego jako całości, niewątpliwie status prawny UTO powinien być jednoznacznie uregulowany. Wątpliwości jest bowiem sporo, np. czy każda osoba niezależnie od wieku może korzystać z e-hulajnogi, z jaką prędkością może się ona poruszać, z jakiej infrastruktury drogowej może korzystać, aby nie powodować zagrożenia dla innych uczestników ruchu drogowego, czy użytkownik e-hulajnogi powinien mieć kask, ubezpieczenie OC i wreszcie, czy i jak należy rozstrzygać zdarzenia wypadkowe z udziałem e-hulajnogi.

Niewątpliwie sytuacja UTO jest potwierdzeniem, że ustawodawca nie nadąża za postępem technologicznym oraz zmieniającymi się preferencjami ludzi. To nie tylko problem Polski, lecz także innych krajów europejskich, których zdecydowana większość nie wprowadziła stosownych regulacji dotyczących UTO. Są jednak kraje, które podjęły zawczasu stosowne działania, przy czym wprowadzone regulacje różnią się dopuszczalnym wiekiem użytkownika czy też dopuszczalną prędkością, ale większość jest zgodna, co do traktowania e-hulajnogi jako roweru i dopuszczania ich do ruchu na ścieżkach rowerowych. I tak dla przykładu – wedle danych podanych przez Ministerstwo Infrastruktury – w Holandii e-hulajnogi są traktowane jak „lekkie motorowery" i w związku z tym powinny poruszać się po drogach dla rowerów. Wprowadzono też ograniczenie prędkości do 25 km/h oraz minimalny wiek użytkownika – 16 lat. Dodatkowo nałożono m.in. obowiązek posiadania: stosownego wyposażenia (światło przednie i tylne widoczne w nocy, dzwonek lub inny dźwiękowy sygnał ostrzegawczy, numeru identyfikacyjnego pojazdu (VIN) oraz ubezpieczenia OC właściciela pojazdu. Z kolei w Szwecji i Norwegii status e-hulajnogi został zrównany z rowerem, przy wprowadzeniu ograniczenia prędkości do 20 km/h.

Wskazane rozwiązania stały się podstawą do rozpoczęcia prac nad regulacjami prawnymi w Polsce. Jednakże wbrew rządowym zapowiedziom (pojawiającym się już od 2016 roku) do dzisiaj nie zostały przygotowane i wprowadzone przepisy, które pozwoliłyby uzyskać pewność, co do umiejscowienia e-hulajnogi w rzeczywistości prawnej. Przedstawiony 18 lipca 2019 r. wstępny zarys projektu zmian w prawie o ruchu drogowym zakłada wprowadzenie parametrów UTO (szerokość do 0,9 m, długość do 1,25 m, masa do 20 kg), ograniczenia prędkości do 25 km/h oraz obowiązku poruszania się po drogach dla rowerów, a w przypadku ich braku po jezdni, ale tylko gdy obowiązuje na niej ograniczenie do 30 km/h.

Po jakich drogach

Jednym z ważniejszych rozwiązań projektowanych zmian jest objęcie UTO definicją roweru i w konsekwencji dopuszczenie kierującego UTO do korzystania z infrastruktury przeznaczonej dla rowerów. Dodatkowo, projekt zakłada, że dzieci do 10. roku życia nie będą mogły korzystać z UTO, natomiast dzieci i młodzież w wieku od 10–18 lat będą musiały legitymować się kartą rowerową. Osoby powyżej 18. roku życia będą mogły korzystać z UTO bez konieczności uzyskiwania dodatkowych uprawnień.

Objęcie UTO definicją roweru ma jednak swoje plusy i minusy. Z jednej bowiem strony zostanie w ten sposób rozstrzygnięta część wątpliwości, jak np. kwestia pierwszeństwa w ruchu czy też zakazu poruszania się UTO pod wpływem alkoholu, z drugiej jednak strony nadal nieuregulowana pozostanie kwestia np. używania kasku czy też posiadania ubezpieczenia OC.

Dążenie do regulacji jest niewątpliwie krokiem w dobrym kierunku, przy czym projekt zmian jest na wczesnym etapie i dopiero wkrótce ma trafić do 36 podmiotów w ramach konsultacji publicznych, które mogą zgłosić uwagi oraz dalsze pomysły i rozwiązania. Zatem na wprowadzenie zmian przyjdzie nam jeszcze poczekać. W międzyczasie Ministerstwo Infrastruktury apeluje o rozsądek użytkowników. Kierując się nim, tj. zakładając, że skoro e-hulajnoga rozwija większą prędkość i przy swojej zwrotności bardziej przypomina motorower niż pieszego, część użytkowników e-hulajnóg porusza się nimi po ścieżkach rowerowych, a nie po chodniku. Jednakże z wypowiedzi przedstawicieli organów kontroli ruchu drogowego wynika, że takie zachowanie nie jest prawidłowe i za poruszanie się e-hulajnogą po ścieżkach rowerowych grozi mandat, pomimo że projektowane zmiany zmierzają właśnie w takim kierunku. Apel o rozsądek i racjonalność powinien zatem dotyczyć zarówno użytkowników, jak i podmiotów uprawnionych do kontroli ruchu drogowego.

Pozostaje mieć nadzieję, że nowe przepisy zostaną uchwalone niezwłocznie, a przykład UTO będzie stanowił dobrą lekcję na przyszłość w zakresie opracowania praktyk mających na celu uniknięcie lub zminimalizowanie sytuacji, w których regulacje prawne nie nadążają za rzeczywistością i są spóźnione. Koszty bowiem takiego stanu rzeczy są zbyt duże, co niestety już widać na polskich i europejskich ulicach, ścieżkach rowerowych i chodnikach.

Autor jest adwokatem z EY Law

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA