fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Robert Gwiazdowski: A na deser – czarny arbuz Densuke

Adobe Stock
Wywiązała się dyskusja o stawkach podatku VAT. Większość dyskutantów jest przekonana, że na żywność muszą być one obniżone. Oczywiście nie na całą żywność.

„Wykaz towarów i usług opodatkowanych stawką podatku wysokości 5 proc." obejmuje „ryby i skorupiaki, mięczaki i pozostałe bezkręgowce wodne – z wyłączeniem homarów i ośmiornic oraz innych towarów objętych CN0306-CN0308". Homary i ośmiornice są też objęte tym kodem.

Dlaczego akurat je wymieniono osobno? A nie np. ostrygi? Może chodzi o „ośmiorniczki" – kojarzone politycznie od czasów słynnych biesiad u Sowy. To byłoby jeszcze zrozumiałe. Przynajmniej politycznie. Ale homar? Może dlatego – zauważę nieskromnie – że od lat drażniłem Ministerstwo Finansów, podając go w licznych prezentacjach jako przykład „tradycyjnego posiłku biednych ludzi", który musi być opodatkowany obniżoną stawką VAT 5 proc. No to teraz ostentacyjnie ją podwyższyli. Biedni sympatycy homarów będą się musieli przerzucić na inne posiłki nadal opodatkowane stawką obniżoną.

Bo wiecie, ile kosztowałaby wołowina Kobe (1000 zł/kg) z grzybami Matsutake (6000 zł/kg) i ziemniaczkami La Bonnotte (2500 zł/kg) albo kurczak Ayam Cemani (9000 zł/kg) – jakby wszystko było nie na 5 proc. VAT, tylko np. na 16 proc. czy 20 proc.? A na sushi z tuńczyka błękitnopłetwego (26 000 zł/kg) to już nikt by nie poszedł. Zwłaszcza jakby na deser miał być zaserwowany czarny arbuz Densuke (25 000 zł/kg).

Nie! Zera mi się nie pomyliły. Oczywiście można tuńczyka błękitnopłetwego dopisać do homara i ośmiornic i wyłączyć z opodatkowania stawką 5 proc. Ale mógłby zacząć być importowany – zgodnie zresztą z naukową klasyfikacją – jako błękitna „ryba makrelowata". I tak będziemy bohatersko walczyć z problemami, które sami tworzymy.

Rozwiązuje je ujednolicenie stawek podatkowych. Ale przecież ci biedniejsi ludzie, którzy dziś kupują czasem zwykłą makrelę, nie mogą płacić wyższego podatku VAT, bo „by z głodu poumierali na ulicy".

Więc przypomnę liczby. Najbiedniejsi zarabiają miesięcznie netto 1500 zł. Jeśli na żywność wydają połowę swych zarobków, to miesięcznie płacą za żywność ok. 50 zł VAT.

Pozostałe 50 proc. wydają na towary i usługi opodatkowane stawką podstawową – 23 proc. Zatem VAT wynosi od tego 140 zł. Łącznie na VAT wydają więc miesięcznie 190 zł. Jakby na wszystko była jedna stawka 16 proc., to zapłaciliby za wszystkie zakupy 207 zł VAT. Miesięcznie 17 zł więcej niż dziś. Na rekompensatę dla podatnika dotkniętego tą podwyżką starczyłyby podwyższone wpływy z jednej porcji sushi z tuńczyka błękitnopłetwego. Ale liczby są nudne.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA