fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Andrzej Nogal: Warszawska rada adwokacka - jak zarobić na epidemii

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Dziekan warszawskiej rady adwokackiej dysponuje wielomilionową nadwyżka finansową oraz korzysta z obniżki składki na rzecz NRA. Pomimo to w okresie pandemii zamiast systemowej pomocy ogółowi warszawskich adwokatów proponuje się frazesy i dalej pobiera składkę adwokacką w pełnej wysokości. Natomiast wygórowane apanaże dla siebie i reszty działaczy rada adwokacka wypłaca w pełnej wysokości. Zamiast straty na epidemii będą zyski.

Zebrane przez Naczelną Radę Adwokacką pokazują czarno na białym tragiczny stan finansowy adwokatów sądowych w okresie epidemii – o połowę mniejsze przychody w porównaniu z rokiem poprzednim zarejestrowało 45 proc. Adwokatów, 18% straciło całkowicie dochody. Tylko drobna część adwokatów nie odczuła skutków pandemii. Dotknięci kryzysem zostali w szczególności adwokaci sądowi, którzy z powodu zamknięcia sądów pozbawieni zostali całkowicie możliwości zarobkowania a i obecnie jedynie częściowo odzyskali dochody i klientelę.

Jak wiadomo, państwo zaoferowało drobnym przedsiębiorcom, w tym adwokatom, zwolnienie ze składek ZUS i bezzwrotną pomoc, ustalając jedynie dość wysoki próg dochodowy. Naczelna Rada Adwokacka zareagowała także sprawnie i zwolniła Izby z obowiązku odprowadzania składek na jej fundusz i zaoferowała gotowość wsparcia Izb pomocą finansową ze swojej rezerwy.

A jak na kryzys zareagowały władze warszawskiej Rady Adwokackiej? Dysponują przecież wielomilionową (ok. 10 mln zł) nadwyżką z lat ubiegłych oraz uzyskali ze zwolnienia ze składki na rzecz NRA dalsze 700.000 zł. Myliłby się ten, kto by uznał, że ORA podjęła uchwałę o zwolnieniu adwokatów ze składek w tym okresie. Są one nadal pobierane w pełnej wysokości. Podjęta została jedynie decyzja o przyznaniu dodatkowych środków komisji pomocy koleżeńskiej, zajmującej się przyznawaniem zapomóg adwokatom znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji finansowej. Oczywiście, komisja ta nadal będzie przyznawała zgodnie ze swoim regulaminem środki wyłącznie najuboższym adwokatom i ci, którzy mają opory moralne przed zwracaniem się o taką pomoc społeczną nie skorzystają z niej. Jakby nie patrzeć, używanie słowa „zapomoga" jest stygmatyzujące i kojarzy się ogółowi adwokatów z korzystaniem z pomocy społecznej. Zainteresowanie jest więc marginalne, co jest na rękę dziekanowi. W razie niewykorzystania środki pozostaną w kasie ORA. Inną decyzją, rzekomo antykryzysową, ORA było przeznaczenie pewnej kwoty na pokrycie ubytków związanych ze zwolnienia aplikantów z kosztów szkolenia. To oznacza jednak, że pieniądze nadal pozostają w kasie ORA!

Realnych więc działań na rzecz ogółu przeciętnych adwokatów nie ma. Z raportu NRA wynika, że jedynie 17 proc. Adwokatów nie zauważyło znaczącego wpływu wirusa na swoje dochody. Podejrzewam, że wśród nich jest dziekan i reszta członków prezydium warszawskiej Rady Adwokackiej. Tak bowiem rozumieją adwokacką solidarność w czasie epidemii: dochody swoim, składki od wszystkich i zapomogi dla najuboższych. Nie zdziwiłbym się, że ostatecznym skutkiem takiej polityki dziekana będzie nie spadek, ale wzrost rezerwy finansowej. Bo w końcu wydatki na pomoc społeczną będą niewielkie a 700.000 zł z Naczelnej Rady Adwokackiej jest dużą sumą pieniędzy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA