fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Zabójstwo 10-latki z Morwin: niech państwo skupi się na wymierzeniu sprawiedliwości - komentuje Tomasz Pietryga

Fotorzepa, Radek Pasterski
Chęć linczu, żądanie kary śmierci dla zabójcy to naturalne społeczne emocje. Państwo nie powinno ich hamować ani podsycać, tylko wymierzyć sprawiedliwość. Na chłodno.

Po makabrycznym zabójstwie 10-letniej dziewczynki z Mrowin oburzenie społeczności lokalnej było tak duże, że w obawie przed samosądem policja musiała chronić sprawcę.

Podobne emocje pojawiły się w szerszym wymiarze. Zabójstwo stało się tematem numer jeden portali internetowych, gazet i telewizji. Gdyby przeprowadzić dziś sondaż opinii publicznej, czy zabójcy należy się kara śmierci, śmiało można prognozować, że zdecydowana większość obywateli opowiedziałby się nad takim rozwiązaniem, chociaż jeszcze przed zabójstwem wyniki byłyby diametralnie inne.

Ten mechanizm, znany od lat, ma swoją szczególną moc w świecie mediów i Internetu. Przekazują informacje szybko, bezpośrednio, a zabójstwo i zabójcę niemal widzimy. Gniew i odruch odwetu rodzi się niemal natychmiast.

Mądre państwo nie tłumi tych emocji, ani ich tym bardziej nie podsyca. Mądre państwo na chłodno ustala sprawcę i wymierza sprawiedliwość. Im szybciej to nastąpi, tym lepiej dla spokoju społecznego. Źle się dzieje, jeżeli emocjami przy tego rodzaju bulwersujących tragicznych wydarzeniach próbują grać politycy, z premedytacją podczepiając się pod nie. Serwując fałszywą receptę, że znaleźli rozwiązania, że taka sytuacja się już nie powtórzy w przyszłości, bo potencjalni sprawy zaczną się bać. Zazwyczaj chodzi o zapowiedź szybkiego zaostrzenia kar za bulwersujące przestępstwo. Tak było po głośnym filmie braci Sekielskich o pedofilii w Kościele. W ekspresowym tempie zaostrzono kodeks karny, windując na fali społecznych emocji kary nawet do 25 lat dla zboczeńców seksualnych. Kodeksy zaostrzano też przy okazji głośnych wypadków drogowych, porwań dla okupu, gwałtów, pobić. Można się łatwo pogubić w liczeniu wszystkich punktowych zmian prawa karnego. W ostatniej dekadzie było ich na pewno kilkadziesiąt. Chociaż nie wiem, czy znajdzie się odważny, aby precyzyjnie je policzyć.

Czy tak będzie i tym razem? Sprawa pozostaje otwarta. Minister sprawiedliwości już uderzył w emocjonalne tony. Przyznał, że za zbrodnie, w których można mówić o pełnej premedytacji i szczególnym okrucieństwie, chciałby kary śmierci. Ale Unia Europejska na to nie pozwala. Dał sygnał w tych emocjach: jestem z wami.

Może to ludzkie, ale sztuką w takich sytuacjach jest wznieść się ponad to. Chłodna deklaracja, że sprawca zostanie szybko ukarany według surowych kodeksowych reguł - to jest to, czego oczekujemy od państwa. Zbigniew Ziobro, mówiąc o karze śmierci, nie oparł się i tym razem pokusie. Wyszedł z roli na chłodno oceniającego sprawę konstytucyjnego ministra i przywdział szaty populisty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA