fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marcin Chomiuk: Spór korporacyjny a napaść korporacyjna - czym się różnią

123RF
Spółka, która dowiedziała się o uchwale nieistniejącej, musi rozważyć wagę naruszeń prawa, aby podjąć właściwą decyzję co do drogi sądowej – przekonuje ekspert.

Przez prasę, nie tylko fachową, przetoczyła się ostatnio fala publikacji dotyczących próby przejęcia spółki należącej do tureckiego przedsiębiorcy Sabri Bekdasa oraz konfliktu wokół spółki Drutex SA. Przypadki te skłaniają do wskazania różnic między sporem korporacyjnym a napaścią korporacyjną.

Konflikt w Druteksie zdaje się typowym sporem korporacyjnym, w którym osoby pełniące funkcje w organach spółki, a także uprawnione z akcji, wykorzystują dostępne im instrumenty prawne do realizacji swoich interesów. Do typowych działań w takich sytuacjach należy (w przypadku spółki akcyjnej): zawieszenie przez radę nadzorczą w czynnościach członków zarządu, delegowanie członków rady nadzorczej do czasowego wykonywania czynności członków zarządu, żądanie wyboru członków rady nadzorczej grupami. Dalsze narzędzia to uprawnienie członków organów lub akcjonariuszy, głosujących przeciwko uchwale, do zaskarżenia uchwał walnego zgromadzenia w drodze powództwa o uchylenie albo stwierdzenie nieważności. Charakterystyczne dla sporów jest to, że biorą w nich udział osoby pełniące mandaty w organach spółki albo udziałowcy spółki (akcjonariusze albo wspólnicy). Natomiast przedmiotem zaskarżenia są uchwały podjęte przez organy spółki, aczkolwiek obarczone określonymi wadami – w przypadku żądania uchylenia – wadą taką jest sprzeczność ze statutem bądź dobrymi obyczajami, a do tego w każdym przypadku godzenie w interes spółki lub podjęcie uchwały w celu pokrzywdzenia akcjonariusza/wspólnika, a w przypadku żądania stwierdzenia nieważności – sprzeczność uchwały z ustawą.

Odmiennie sytuacja wyglądała w przypadku spółki Sabri Bekdasa. Zdarzenie to można uznać za skrajny przykład napaści korporacyjnej. Zasadne wydaje się odróżnienie takich zdarzeń od sporów korporacyjnych. W przypadku tych drugich ich uczestnikami są podmioty uprawnione z różnego tytułu do udziału w spółce lub jej organach. Mianem napaści korporacyjnej należy natomiast określić działania realizowane przez osoby niezasiadające w organach ani też nieposiadające (wystarczających) uprawnień jako akcjonariusze albo wspólnicy, które dokonują czynności mających pozorować czynności korporacyjne.

Przywołana tu sytuacja spółki Sabri Bekdasa dotyczyła sfałszowania dokumentów przenoszących udziały w spółce z o.o. Częściej spotykaną formą napaści jest posługiwanie się w obrocie uchwałami organów spółek podjętymi przez osoby nieuprawnione. Takie przypadki doprowadziły do wyróżnienia w orzecznictwie tzw. uchwał nieistniejących lub pozornych. Uważa się za nie np. uchwały powzięte przez osoby niebędące w rzeczywistości wspólnikami albo akcjonariuszami, uchwały powzięte na zgromadzeniu zwołanym przez osoby nieuprawnione (np. wspólników posiadających 5 proc. udziału w kapitale zakładowym) czy też osoby obwołujące się radą nadzorczą, a niemające ku temu podstaw. Wreszcie uznaje się, że uchwała nie istnieje w sensie prawnym, gdy brak było niezbędnego do jej podjęcia kworum, uchwała nie uzyskała wymaganej większości głosów, wyniki głosowania zostały sfałszowane, zaprotokołowano uchwałę bez głosowania lub uchwałę powzięto w sprawie nieumieszczonej w porządku obrad. Podstawą do uznania uchwały za nieistniejącą jest także sytuacja, w której zastosowano przymus fizyczny wobec udziałowców, uchwała została powzięta nie na serio albo treść uchwały jest niezrozumiała i nie można ustalić jej sensu w drodze wykładni (wyroki: SN z 12 grudnia 2008 r., II CNP 82/08; SA w Katowicach z 24 stycznia 2018 r., V ACa 264/17).

Podsumowując, można stwierdzić za Sądem Najwyższym (postanowieniu z 28 czerwca 2016 r., V CSK 694/15), że uchwały nieistniejące charakteryzuje tak drastyczny, krańcowy stopień natężenia wadliwości, że usprawiedliwia to uznanie ich za nieistniejące, a więc za niewywołujące żadnych skutków prawnych od chwili ich powstania (celowo nie używam słowa „powzięcia", rezerwując to pojęcie dla uchwał organów spółek).

Przedmiotem uchwał nieistniejących jest zazwyczaj rzekome powołanie organów spółek. W ich następstwie podejmowane są przez osoby uzurpujące sobie prawo do reprezentowania spółki działania mające na celu wyprowadzenie majątku ze spółki, przejęcie nad nią kontroli czy też dokonanie zmian w organach uprawnionych do reprezentowania i prowadzenia spraw przedsiębiorcy. Spółki i ich organy mogą w takich przypadkach, nim powództwo o ustalenie nieistnienia uchwały odniesie skutek, sięgać po argument domniemania prawdziwości wpisu w rejestrze przedsiębiorców KRS (art. 17 ustawy o KRS). Oczywiście, takie domniemanie może zostać obalone, wymaga to jednak przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego. Drugim, również obalanym, domniemaniem jest domniemanie dotyczące posiadania wobec spółki statusu akcjonariusza, a zatem osoby uprawnionej do zwoływania i udziału w walnych zgromadzeniach (art. 343 k.s.h.). Chroni ono przed podszywaniem się pod akcjonariuszy spółki.

Napaść korporacyjna jest dla spółki będącej jej ofiarą niezwykle niebezpieczna, a często bardzo kosztowna. To spółka musi dowodzić, że uchwały rzekomo powołujące jej nowy zarząd, radę nadzorczą czy też mające zmienić strukturę udziałową nie mogą być uznane za uchwałę organu spółki ze względu na wadliwości uzasadniające uznanie tych uchwał za nieistniejące. Spółka czy też jej organy, które powzięły wiadomość o uchwale nieistniejącej, ustalając strategię obrony, muszą rozważyć wagę naruszeń prawa, tak by podjąć właściwą decyzję co do drogi sądowej – powództwo o ustalenie nieistnienia uchwały czy też wynikające z k.s.h. powództwo o uchylenie lub stwierdzenie jej nieważności (wyrok SA w Warszawie z 19 stycznia 2016 r., VI ACa 777/15).

Odrębnym zagadnieniem jest aspekt etyczny profesjonalnych pełnomocników (adwokatów, radców prawnych). Chodzi o sytuację, gdy podejmują oni działania jako pełnomocnicy spółek, ustanowieni przez „zarząd" wywodzący swój mandat z uchwały o powołaniu, która prima facie pozwala, szczególnie profesjonalnemu prawnikowi, na uznanie, że spełnia przesłanki uchwały nieistniejącej.

Autor jest radcą prawnym, partnerem w kancelarii Jara Drapała & Partners

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA