fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Antoni Bojańczyk: Trójka izb SN niewłaściwa do orzekania o statusie sędziego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Usuwanie wątpliwości wynikających z orzecznictwa różnych izby Sądu Najwyższego nie może się odbywać bez udziału tych izb. Tym bardziej jeśli to właśnie orzeczenia tych izb były podstawą wystąpienia z pytaniem prawnym przez pierwszą prezes SN.

Odstąpienie od zasady prawnej wyrażonej przez inną izbę Sądu Najwyższego bądź usuwanie rozbieżności wynikających z orzecznictwa różnych izb nie może się odbywać bez ich udziału, jeżeli to właśnie orzeczenia tych izb stanowią podstawę do wystąpienia z pytaniem prawnym dotyczącym rozbieżności w orzecznictwie. Ustawa o SN nie zna zaś instytucji „wyłączenia" izby od orzekania w przedmiocie rozbieżności.

15 stycznia pierwsza prezes SN wystąpiła do SN z tzw. abstrakcyjnym pytanie prawnym dotyczącym statusu sędziów powołanych w konkursach przeprowadzonych przez nową KRS. Sąd Najwyższy ma odpowiedzieć, czy sędzia (sądu powszechnego, wojskowego bądź SN) powołany przez prezydenta na wniosek KRS w składzie, w którym kuria „sędziowska" została wybrana przez parlament, jest w postępowaniu karnym „osobą uprawnioną do orzekania" lub zachodzi przypadek nienależytej obsady sądu (art. 439 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k.). W postępowaniu cywilnym zaś – czy udział takiego sędziego nie prowadzi do wykreowania składu sądu „sprzecznego z przepisami prawa" (art. 379 pkt 4 k.p.c.). Sprawa zostanie rozpoznana w czwartek 23 stycznia. Że pytanie to ma zgoła fundamentalny charakter dla funkcjonowania całego wymiaru sprawiedliwości i może przesądzić o pewności (bądź niepewności) obrotu prawnego w skali całego kraju oraz dziesiątek tysięcy judykatów – nie ma potrzeby nikogo przekonywać.

Czytaj także:

Procesowe pendolino

Lekkie zdziwienie budzi nadzwyczajny (i do tej pory nigdy niespotykany) pośpiech w wyznaczeniu terminu do rozpoznania skomplikowanego zagadnienia ustrojowego przez połączone izby SN. Wydawać by się mogło, że rozstrzyganie sprawy o tak precedensowym charakterze (z jednej strony), konstytucyjnie doniosłej (z drugiej) przez połączone izby SN wymaga dystansu, adekwatnego czasu na pogłębioną refleksję, przygotowanie i złożenie stanowiska zawierającego wnioski co do kierunku rozstrzygnięcia przedstawionego zagadnienia przez zawiadomionego o postępowaniu uczestnika (prokuratora generalnego), należytą dyskusję nad prawidłowym rozstrzygnięciem i rozważenie wszystkich za i przeciw. Tego nie da się zrobić z czwartku na czwartek. I to w każdym pytaniu prawnym, nie mówiąc już o dotyczącym fundamentów funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Komentując – zbyt szybkie jego zdaniem – wyznaczenie terminu na rozpoznanie zagadnienia prawnego przez Izbę Dyscyplinarną SN sędzia Izby Karnej SN Jarosław Matras posłużył się określeniem „procesowe pendolino". Ta sprawa pokazuje, że można jechać szybciej. Przy obecnym tempie orzekania przez „trojkę" izbową SN „procesowe pendolino" Izby Dyscyplinarnej – pozostając przy stosowanej przez sędziego Matrasa poetyce – to nic więcej niż poczciwy parowozik.

Niczym nieuzasadniony pośpiech to jedno. Sprawa równie istotna to skład SN właściwy do rozpoznania przedstawionego pytania prawnego. Zaproponowany przez prezes SN budzi zasadnicze wątpliwości z punktu widzenia procesowych regulacji ustawy o SN.

Kuchennymi drzwiami

Pierwszy problem to kwestia wykładni przepisu stanowiącego podstawę prawną dla przedstawienia zagadnienia prawnego składowi trzech izb SN. Zgodnie z art. 83 § 1 ustawy o SN w sytuacji pojawienia się w orzecznictwie SN rozbieżności w wykładni przepisów prawa będących podstawą orzekania pierwsza prezes SN może – w celu zapewnienia jednolitości orzecznictwa – przedstawić wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego SN w składzie siedmiu sędziów lub „innym odpowiednim składzie".

Skoro sygnalizowane w uzasadnieniu rozbieżności pojawiły się nie tylko w orzecznictwie Izb Karnej, Cywilnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, ale także w orzecznictwie Izb Dyscyplinarnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, to nie ulega wątpliwości, że zidentyfikowaną rozbieżnością w judykaturze winien się zająć komplet SN skomponowany z wszystkich pięciu izb, których orzecznictwo jest uzasadnieniem dla postawionej we wniosku tezy o wystąpieniu „rozbieżności wykładni". A to oznacza, że właściwy jest tu pełny skład SN. Przedstawienie w tym układzie zagadnienia „kadłubowemu" składowi SN nie znajduje uzasadnienia.

W oficjalnym komunikacie pierwszej prezes SN dokonany wybór tłumaczony jest tym, że pozostałe izby SN „obsadzone [są] wyłącznie przez osoby, których bezpośrednio dotyczy pytanie sformułowane we wniosku". Mamy zatem do czynienia z jawną próbą wykreowania instytucji nieznanej prawu procesowemu, tj. „wyłączenia sądu" (jednostek organizacyjnych sądu: wydziałów, izb). Jakiekolwiek „wyłączenia" w tym układzie procesowym, tj. z tego powodu, że sprawa (pytanie prawne PP SN) rzekomo odnosi się bezpośrednio do rozstrzygającego(ych) będzie możliwe wyłącznie na podstawie odpowiednio stosowanych przepisów procesowych ustaw postępowania sądowego. Muszą one być posiłkowo stosowane wówczas, gdy na rozstrzygnięcie danej kwestii nie pozwala ustawa o SN. Ustawy procesowe (k.p.c., k.p.k.) dają jedynie asumpt do wyłączenia sędziego czy poszczególnych sędziów, i to tylko tych, którzy zostali wyznaczeni do rozpoznania sprawy.

Reasumując: o składzie SN właściwym do rozpoznania przedstawionego zagadnienia prawnego decyduje przepis ustrojowy (ustawa o SN). Z uwagi na sygnalizowane rozbieżności w orzecznictwie wszystkich izb powinien być to pełny skład SN. Jeżeli zaś ujawniłyby się okoliczności związane z uzasadnionym brakiem bezstronności sędziów SN (na co wskazuje się w oświadczeniu prezes SN), ewentualnych modyfikacji składu orzekającego SN w przedmiocie zagadnienia prawnego można dokonać wyłącznie w trybie przewidzianym przez odpowiednio stosowane art. 49 § 1 k.p.c. lub art. 41 § 1 k.p.k. Wybór jednego z nich zależy od tego, która ustawa procesowa normuje posiłkowo postępowanie w sprawie pytań abstrakcyjnych. Z reguły w sprawach publicznych przed SN stosuje się odpowiednio przepisy k.p.c., co przemawia za tym, że także w tym przypadku znajdzie odpowiednie zastosowanie k.p.c., a nie k.p.k.

„Inny odpowiedni skład SN", o którym mowa w ustawie o SN, stanowi wypadkową tego, czyich (których sądów) dotyczą rozbieżności podlegające wyjaśnieniu przez ten „odpowiedni skład". Zatem to sądy (izby SN), w których pojawiły się rozbieżności, determinują „odpowiedni skład SN". Przepis ten nie może być traktowany jako podstawa do wprowadzenia „kuchennymi drzwiami" instytucji wyłączenia sądu (izby SN) lub jako sui generis podstawa wyłączenia sędziego. Tylko prawem przewidziany tryb wyłączenia sędziego (precyzyjnie określony w k.p.c.), dający należytą rękojmię rozpoznania kwestii ewentualnej stronniczości sędziego w odpowiednim postępowaniu wpadkowym, stanowi adekwatne narzędzie do ukształtowania składu sądu w taki sposób, by sprawy rozpoznawane były przez sąd bezstronny. Niedopuszczalne jest wyłączenie sędziego z pominięciem czy obejściem trybu ustawowego.

Utrzymanie monopolu

Stanowisko pierwszej prezes SN co do składu mającego rozstrzygnąć zagadnienie prawne jawi się jako co najmniej niespójne. Nie uwzględnia ono tego, że we wskazanym do rozpoznania zagadnienia komplecie w ramach Izby Cywilnej będzie orzekała siódemka sędziów powołanych na podstawie wniosku KRS w nowym składzie. To właśnie do tego składu KRS wątpliwości ma prezes SN. Do tej pory sędziowie ci orzekali tylko w ramach swoistego getta sądowego – wyłącznie w składach „segregowanych" (bez udziału sędziów „starego rytu"), a ostatnio w ogóle nie przydziela się im nowych spraw. Jeżeli – zdaniem prezes SN – zagadnienia prawnego nie mogą rozpoznać sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Izby Dyscyplinarnej (bo bezpośrednio ich ono dotyczy), to samo należałoby uczynić z siódemką cywilistów i za „inny odpowiedni skład" w rozumieniu art. 83 § 1 ustawy o SN uznać skład Izby Cywilnej bez udziału nowo powołanych sędziów.

Na razie musimy się zadowolić w tej kwestii mglistą wypowiedzią rzecznika prasowego SN Michała Laskowskiego, który poinformował, że sprawa udziału tych sędziów w posiedzeniu pozostaje do „rozwiązania". O tym „rozwiązaniu" dowiemy się niebawem, bo procesowy Shinkansen pędzi z zawrotną prędkością i nie ma czasu stawać z powodu byle drobiazgu prawnego. (Już po złożeniu tego tekstu ujawniono, że mieszany skład SN złożony z sędziów Izby Karnej, Cywilnej i Pracy z urzędu wyłączył 17 bm. od rozpoznania sprawy wszystkich nowych sędziów Izby Cywilnej. Przy tym nie wiedzieć czemu działał na zasadzie... k.p.k., choć w sprawie powinien mieć zastosowanie k.p.c., który wymaga żądania sędziego albo wniosku o jego wyłącznie. Swoją drogą wyrokowanie przez jedną grupkę sędziów SN o tym, kto jest, a kto nie jest uprawniony do orzekania w sprawie statusu sędziowskiego, jest nader wątpliwe. Konsekwentnie należałoby przyjąć, że wszyscy sędziowie SN ulegają wyłączeniu od rozpoznania pytania prawnego. Wszak orzekając o tym, kto może, a kto nie może być sędzią SN i ustalając zasady nabycia statusu sędziego SN, niewątpliwie orzekają również w swojej sprawie. Zresztą akurat tego typu postępowanie nie jest żadnym szczególnym zaskoczeniem, gdy się zważy, że w polskim SN przez całe dekady stosowano żelazną zasadę kooptacji przy powoływaniu nowych sędziów SN).

O tym, kto może być sędzią SN, tradycyjnie po 1989 r. decydowali w różnej formie urzędujący już „starzy sędziowie". Można powiedzieć, że dziś spór dotyczy tego samego, tj. utrzymania monopolu „starych sędziów" na ostateczne decydowanie o tym, kto może być sędzią SN. Stąd decyzja o wyłączeniu wszystkich nowych sędziów od orzekania.

Wstępny katalog problemów procesowych związanych z pytaniem prawnym adresowanym wyłącznie do „trojki" izb wcale się jednak na tym nie kończy. Otóż pytanie to (w jego części karnoprocesowej, dotyczącej konsekwencji prowadzenia konkursów przez KRS wybieraną w zakresie kurii sędziowskiej przez parlament z punktu widzenia bezwzględnej przyczyny odwoławczej określonej w art. 439 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k.) pokrywa się w znacznej mierze z tezą uchwały całego składu Izby Dyscyplinarnej z 10 kwietnia 2019 r. Uchwała ta, z uwagi na szczególny skład sądu, uzyskała moc zasady prawnej. Zatem udzielenie odpowiedzi przez „trojkę" na pytanie prawne postawione przez prezes SN może doprowadzić do konieczności odstąpienia od zasady prawnej Izby Dyscyplinarnej, co z kolei aktualizuje potrzebę zastosowania przepisów normujących szczególny tryb postępowania w takim układzie. Ustawa o SN przewiduje, że jeżeli skład jednej izby SN zamierza odstąpić od zasady prawnej uchwalonej przez inną izbę, rozstrzygnięcie następuje „w drodze uchwały obu izb". Izby mogą przedstawić zagadnienie prawne do rozpoznania przez pełny skład SN. Wydaje się zatem prawdopodobne, a może nawet nieuchronne, że „trojka" izbowa powinna być poszerzona o Izbę Dyscyplinarną. Patrząc na zagadnienie z tej perspektywy, jeszcze silniej jawi się potrzeba przedstawienia zagadnienia prawnego od razu do rozpoznania kompletowi SN.

Pominięci sędziowie

Nieco inaczej przedstawia się sprawa z Izbą Kontroli Nadzwyczajnej. Uchwale składu siedmiu sędziów tej izby, która została powołana w uzasadnieniu wniosku prezes SN jako punkt odniesienia dla rozbieżności wykładni (z 8 stycznia br.), nadano wprawdzie moc zasady prawnej. Nie zmienia to jednak faktu, że tezy tej uchwały nie są tożsame z zagadnieniem prawnym będącym przedmiotem pytania prezes SN. W tym przypadku raczej nie będzie się aktualizowała potrzeba odstąpienia od zasady prawnej.

Kwestii pominięcia Izby Dyscyplinarnej w procesie orzekania w przedmiocie pytania prawnego, które będzie rozpoznawane przez skład trzech izb, nie zamyka też grudniowy wyrok trzyosobowego składu Izby Pracy (ani jej dwa styczniowe orzeczenia) traktujące tę Izbę per non est. Zanim sądy polskie przestaną na dobre uznawać Izbę Dyscyplinarną za sąd w rozumieniu prawa UE i prawa krajowego, dobrze by było, gdyby w tej sprawie miał szansę wypowiedzieć się SN w poszerzonym (i to znacznie) składzie. Czy naprawdę kwestia znaczenia prawnego delegacji do pełnienia obowiązków sędziego wystawionej przez sekretarza bądź podsekretarza stanu w MS (o tym rozstrzygnięto uchwałą pełnego składu SN w 2007 r.) jest bardziej doniosła dla praktyki wymiaru sprawiedliwości niż uznanie elementu strukturalnego najwyższej instancji sądowej za „niewidzialną" przez jeden i drugi skład trzyosobowy SN? Trudno nie podzielić wątpliwości sędziego Antoniego Górskiego, byłego przewodniczącego KRS, który nie ukrywał zaskoczenia, „że sędziowie rozpoznający [sprawę grudniową] nie uznali za celowe przedstawienia występujących w niej problemów o tak doniosłej randze ustrojowej powiększonemu składowi tego Sądu. A przecież w [Izbie Pracy] nie było sprawy o większym ciężarze gatunkowym od czasu rozstrzygania ważności wyborów prezydenckich z 1995 r. Wałęsa kontra Kwaśniewski!".

Wskazanie we wniosku prezes SN o rozstrzygnięcie ujawniających się rozbieżności co do wykładni przepisów odnoszących się do statusu sędziego wyłącznie trzech izb SN, bez uwzględnienia Izby Dyscyplinarnej i Kontroli Nadzwyczajnej, wydaje się nie tylko budzić zastrzeżenia z punktu widzenia regulacji normującej sposób tworzenia składów orzekających, ale może też zostać uznane za ominięcie przepisów kodeksu postępowania cywilnego o wyłączeniu sędziego z uwagi na wątpliwości co do bezstronności (iudex inhabilis).

Autor jest dr. hab. nauk prawnych prof. UW, sędzią Sądu Najwyższego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA