fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

O globalnych problemach w górach

tv.rp.pl
Światowe agencje tworzą listy nieobecności na Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos. Już wiadomo, że zabraknie polityków, którzy dzisiaj powinni mieć najwięcej do powiedzenia.

Prezydent USA Donald Trump nie pozwolił nawet na wyjazd delegacji amerykańskiej administracji. Nie będzie Theresy May, która została w Londynie i pilnuje brexitu. Zapewne nie chciała, żeby wypomniano jej wystąpienie sprzed dwóch lat, kiedy zapewniała właśnie w Davos, że „brexit pomoże odzyskać Wielkiej Brytanii pozycję światowego lidera gospodarczego, promotora wolnego handlu i wolnego rynku". Chyba nie do końca tak wyszło.

Nie będzie Emmanuela Macrona, prezydenta Francji, który urządził sobie w Wersalu małe biznesowe Davos, spotkał się ze 150 szefami francuskich i globalnych firm. Może miał rację, skoro najnowsze badania wskazują, że ludzie bardziej ufają przedsiębiorcom niż politykom?

Światowe Forum w Davos nigdy nie miało ambicji rozwiązywania globalnych problemów, chociaż zmuszało uczestników, żeby o nich rozmawiali, i to już była wielka sprawa dla świata. To potem od nas, czyli ludzi mediów, zależało, ile informacji uda się wycisnąć i od kogo. To nie było i nie jest proste, bo media są skutecznie przeganiane z najważniejszych spotkań i mogą usłyszeć tyle, ile ich uczestnicy zechcą powiedzieć. Podobno to ich skłania do większej otwartości.

Kluczem do polowania na rozmówców są konferencyjne wywieszki. Najbardziej pożądani są ci, którzy mieli hologramy – szefowie państw i rządów. Dużo można się dowiedzieć od „białych", czyli oficjalnych delegatów, których jednak rzadko można cytować, ale żeby można było się do nich dostać, trzeba przedrzeć się przez „zielonych", czyli osoby z ich otoczenia. Najbardziej znienawidzony kolor to niebieski, czyli organizatorzy – z wielkim poświęceniem pilnujący, żeby media nie znalazły się tam, gdzie chciałyby się znaleźć.

Znacznie bardziej rozluźniona atmosfera jest na regionalnych konferencjach Światowego Forum w Davos. Tam łatwiej jest się poruszać, problemy są bardziej przyziemne, co nie znaczy, że mniej ważne. Taka konferencja była w Warszawie w przeddzień rozszerzenia Unii Europejskiej o siedem nowych krajów członkowskich – państw postkomunistycznych. Chyba właśnie tamto Światowe Forum było dla nas najważniejsze, bo rzeczywiście wróciliśmy wtedy do świata. Natomiast to główne, które odbywa się rokrocznie, ma inny wymiar, ale i przynosi znacznie mniej konkretów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA